TVN od ponad tygodnia robi wszystko, żeby przemilczeć temat sprzedanej na aukcji "Gęsiarki", a ostatnio zignorowała fakt "użyczenia" przez Bronisława Komorowskiego trzystu przedmiotów z Kancelarii Prezydenta. Wczoraj zdecydowała się o tym wspomnieć, w materiale który uderzył... w Antoniego Macierewicza. W tym celu zmanipulowane zostały słowa dyrektorki biura prasowego prezydenta, Katarzyny Adamiak-Sroczyńskiej. W swojej wypowiedzi nie odpowiadała ona na pytanie o słowa Macierewicza, a tak je zmontowano.
CZYTAJ WIĘCEJ: "Nowe fakty i zeznania, które opisują mechanizm powstawania koncernu medialnego ITI, pokazują, jak był w to zaangażowany Zarząd II Sztabu Generalnego, czyli wywiad komunistyczny"
Już w pierwszych sekundach materiału TVN pojawiło się kłamstwo. Wszystko zaczęło się od wprowadzenia Justyny Pochanke, która relacjonując spotkanie Macierewicza w Chicago – skłamała. Prowadząca stwierdziła, że wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości "pytał czy Donald Tusk był agentem Stasi?", nazywając to "wkładem ministra w kampanię PiS". To kłamstwo. Pytanie o Tuska i Stasi pojawiło się na spotkaniu, jednak nie zostało zadane przez Antoniego Macierewicza, lecz przekazane mu przez kogoś z sali, na kartce.
To kłamstwo TVN powielił również, w formie cytatu, w tytule materiału opublikowanego na stronie

Dalej, Jakub Sobieniowski – autor materiału – w roli krytyka Macierewicza przedstawił... dyrektor biura prasowego prezydenta Andrzeja Dudy, Katarzynę Adamiak-Sroczyńską. Po słowach byłego ministra o "stu zabytkowych przedmiotach", które zniknęły z budynków Kancelarii Prezydenta, TVN zapowiada, że rzecznik Andrzeja Dudy dementuje doniesienia o wielkiej kradzieży i cytuje dyrektorkę: "Nie mówimy tu o czymś, co zniknęło, ale o przedmiotach które zostały użyczone".
Skontaktowaliśmy się z Adamiak-Sroczyńską, która opisuje, jak jej słowa zmanipulowano. Sobieniowski do Pałacu Prezydenckiego wysłał swoją współpracownicę, która deklarowała, że interesuje ją temat listy Komorowskiego. Przez kilkanaście minut z włączoną kamerą rozmawiała z Adamiak-Sroczyńską, z czego ostatecznie wykorzystano kilka sekund w materiale o... Antonim Macierewiczu. Rzecznik jest zniesmaczona faktem, że wykorzystano jej słowa w wojnie TVN z Macierewiczem.
Zadzwoniłam do wydawcy TVN i powiedziałam, że od teraz po każdą wypowiedź TVN ma się zgłaszać mailowo, wcześniej informując, o czym jest materiał i kto jest jego autorem
– mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl dyrektor biura KPRP.