Portal niezalezna.pl ujawnił listę wszystkich rzeczy, które Komorowski zabrał ze sobą z Pałacu Prezydenckiego, Belwederu i budynku Kancelarii Prezydenta przy ul. Wiejskiej w Warszawie i wyposażył nimi siedzibę swojej fundacji o nazwie „Instytut Bronisława Komorowskiego”. Obok licznego sprzętu oświetleniowego na liście znalazły się m.in.: żyrandol, masa lampek, deska do krojenia, patelnia, noże, garnek, kieliszki, fotele, zabytkowe krzesła, sprzęt elektryczny, dwie niszczarki, wieża Sony do słuchania muzyki za tysiąc złotych, zabytkowy fotel, mosiężny Orzeł, a nawet „Biblioteka Ks. Warszawskiego” warta 6700 zł.
Już wiadomo, że ekipa obecnego prezydenta nie będzie drążyć sprawy i np. żądać zwrotu sprzętów. Formalnie Komorowski miał do tego prawo. Zarządzenie nr 14 szefa Kancelarii z 1996 roku „w sprawie warunków techniczno-organizacyjnych oraz trybu przekazywania środków na utworzenie i funkcjonowanie biur byłych prezydentów” pozwala na wypożyczenie byłemu prezydentowi przedmiotów do „urządzenia” swojego biura. Zastanawiające jest tylko to, czy urzędujący Komorowski mógł wypożyczyć przedmioty sobie samemu jako byłemu prezydentowi?
Przy okazji twitterowej wymiany zdań na temat odstąpienia Kancelarii Andrzeja Dudy od drążenia tematu „użyczonych” sprzętów na jaw wyszła ciekawostka. W rozmowie z dziennikarzem Konradem Piaseckim ujawnił ją współpracownik obecnego prezydenta – Marcin Kędryna.
Piasecki zarzucił ludziom z Kancelarii Dudy, że najpierw wypuścili „przeciek” o wywózce przedmiotów, a później oznajmili, że nie będą żądać ich zwrotu, co dziennikarz uznał za zachowanie mało eleganckie. Zareagował na to Kędryna, informując, że to nie ekipa Andrzeja Dudy „zrobiła przeciek” dotyczący sprawy. „Powiem tak: Wyciek był z Kancelarii Prezydenta RP, nie z Kancelarii Prezydenta Dudy” – napisał Kędryna, a dopytywany przez Piaseckiego, czy „pracujący w Kancelarii ludzie ex-PBK dali to mediom”, odpowiedział: „Nie nazywałbym wszystkich urzędników pracujących przed 6 VIII ludźmi PBK”. I na koniec dyskusji dodał: „Z tego, co słyszałem, nie wytrzymali nerwowo świadkowie wywożenia”.
Tak więc okazało się, że nawet pracownicy Kancelarii nie mogli spokojnie patrzeć na to, co były prezydent wyprawiał i postanowili o wszystkim poinformować media...
