Ostatnie dni kadencji będą dla Bronisława Komorowskiego niesamowicie aktywne. Wręczy nowe nominacje generalskie. Powoła również nowych ambasadorów. Za wszelką cenę chciał również przed 6 sierpnia, gdy na prezydenta zostanie zaprzysiężony Andrzej Duda, zdążyć z wręczeniem Nagrody Solidarności. – 4 sierpnia to data, która z niczym się nie kojarzy. Według ustaleń wstępnych wręczenie nagrody miało się odbyć 31 sierpnia w Gdańsku. Zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego na początek miesiąca było dla nas wielkim zaskoczeniem – mówi nam Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Solidarności. Związkowcy nie kryją niezadowolenia. – Niestety z powodu niskich pobudek politycznych ustalono datę 4 sierpnia. To oburzające – podkreśla Lewandowski.
Jak się okazuje, Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”, nie weźmie udziału w uroczystości wręczenia nagrody. – Niestety zaskoczono nas i nie mogliśmy już zmienić planów – wyjaśnia Lewandowski.
Data wzbudza wiele kontrowersji. Zdaniem działaczy pierwszej Solidarności tego dnia nic ważnego się nie stało. – Nie przypominam sobie, by 4 sierpnia działo się cokolwiek istotnego z punktu widzenia Solidarności. Myślę, że lepszą datą byłaby ta przypadająca na początek strajku, kiedy tysiące ludzi zaryzykowały życie w imię wolności – mówi nam Andrzej Gwiazda, legenda związku. Co do Nagrody im. Lecha Wałęsy, to podkreśla, że bardzo dobrze się stało, że wręcza ją Bronisław Komorowski. – Oni są z tej samej paczki – tłumaczy Gwiazda.
Daty 4 sierpnia jako dzień wręczenia nagrody nieprzekonująco broni również Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Mając na uwadze kwestie logistyczne oraz organizacyjne podjęta została decyzja o wręczeniu Nagrody Solidarności im. Lecha Wałęsy 4 sierpnia w Warszawie, która to data została oficjalnie przekazana do publicznej wiadomości w trakcie ogłoszenia tegorocznego laureata w siedzibie MSZ. Regulamin Nagrody nie precyzuje daty ceremonii wręczenia. Ta ustalana jest corocznie. W zeszłym roku Nagrodę wręczono 4 czerwca, trudno więc mówić o istnieniu stałej daty jej wręczania” – tłumaczy Biuro Rzecznika Prasowego MSZ. Myli się, bo zeszłoroczny laureat Mustafa Dżemilew odebrał nagrodę 3 czerwca, w przeddzień wielkich obchodów 25. rocznicy przeprowadzenia pierwszych częściowo wolnych wyborów. Koncepcji MSZ-etu broni jednak Bogdan Borusewicz (PO), marszałek Senatu, w czasie komunizmu działacz opozycji. – Każda data jest dobra, żeby wręczyć tę nagrodę. Dostaje ją wybitna osoba – Żanna Niemcowa, córka Borysa Niemcowa. Cieszy mnie, że to ona dostaje nagrodę, bo sam ją typowałem – podkreśla Borusewicz.
Według Witolda Waszczykowskiego działania MSZ-etu i Kancelarii Prezydenta są bezsensowne. – W sierpniu rozpoczynają się urlopy w administracji europejskiej. To zostanie niezauważone. Poza tym przez lata walczyliśmy o docenienie ruchu, jakim jest Solidarność, i o wiedzę o Porozumieniach Sierpniowych. Manewrowanie datą nie sprzyja temu, by na stałe wpisała się ona w kalendarze światowej dyplomacji. Widać jednak argumenty się nie liczą, gdy chodzi o budowanie wizerunku Bronisława Komorowskiego – podkreśla Waszczykowski.