Rząd szpiegował polskich internautów. "Gazeta Polska" ostrzegała przed tym 1,5 roku temu

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Wyszło na jaw, że Centralne Biuro Antykorupcyjne kupiło trzy lata temu oprogramowanie szpiegujące Remote Control System (RCS) od włoskiej firmy Hacking Team. W lutym 2014 r. pisała o tym "Gazeta Polska", powołując się na kanadyjski raport - wówczas rząd nie chciał się przyznać do inwigilowania Polaków przy użyciu RCS. 

Potwierdzenie informacji "GP" z lutego 2014 r. nastąpiło przypadkowo. Do internetu wyciekła bowiem lista klientów producenta systemu szpiegującego RCS. Znalazło się na niej... polskie CBA. Z opublikowanych dokumentów wynika, że CBA zakupiło RCS od Hacking Team za 178 tys. euro.

RCS - nazywany także „Da Vinci” - to wyrafinowane oprogramowanie szpiegowskie (spyware) służące do atakowania i monitorowania komputerów oraz smartfonów. W przeciwieństwie do innych tego typu programów, za pomocą RCS można nadzorować nawet zakodowane kanały komunikacji takie jak Skype, tzw. bezpieczne skrzynki e-mail i narzędzie Pretty Good Privacy do szyfrowania korespondencji. Jak chwalą się twórcy programu - Remote Control System umożliwia śledzenie (w czasie rzeczywistym!) przeglądanych stron internetowych, kasowanych, zamykanych i otwieranych programów, a także uderzeń w klawiaturę.

"Gazeta Polska" pisała w lutym 2014 r.:

Dzięki RCS można też na bieżąco sprawdzać, jakie pliki drukuje użytkownik, jakie e-maile wysyła i otrzymuje, co i do kogo mówi na Skypie. Co więcej - system pozwala na przeglądanie i modyfikowanie zawartości twardego dysku szpiegowanej osoby.


Podobnie jest w przypadku smartfonów: po zdalnym zainstalowaniu RCS w tym urządzeniu służby państwowe mają dostęp do SMS-ów i MMS-ów użytkownika, jego książki adresowej oraz e-maili oraz rozmów głosowych. Mogą także lokalizować współrzędne geograficzne miejsca, w którym znajduje się smartfon. Słowem: całkowita inwigilacja.

Pisząc półtora roku o tym, że użytkownicy internetu w Polsce są szpiegowani przez polski rząd przy użyciu nowoczesnego oprogramowania z Włoch,"Gazeta Polska" powoływała się na specjalistyczny raport pracowni naukowej Citizen.Lab na Uniwersytecie w Toronto. W dokumencie tym rząd RP znalazł się obok władz takich krajów jak Arabia Saudyjska, Azerbejdżan, Egipt, Etiopia, Kazachstan, Kolumbia, Malezja, Meksyk, Nigeria, Oman, Sudan, Tajlandia i Turcja. Na liście brakuje co prawda wielkich mocarstw jak USA, Rosja i Chiny - ale prawdopodobnie tylko z tego powodu, że rządy te mają własne elektroniczne systemy wywiadowcze i wolą nie zaopatrywać się w programy szpiegowskie na międzynarodowym rynku. Warto jednak podkreślić, że według najbardziej znanego amerykańskiego portalu internetowego zajmującego się nowymi technologiami - theverge.com - RCS jest skuteczniejszy niż osławiony PRISM używany przez rząd USA. Choćby dlatego, że każda wersja programu Włochów indywidualizowana jest na potrzeby konkretnej agencji rządowej. 

„Gazeta Polska” zapytała w lutym 2014 r. polskie MSW, czy resort bądź któraś ze służb specjalnych lub agencji zajmujących się bezpieczeństwem państwa kupowała jakieś oprogramowanie od firmy Hacking Teamt lub stosował Remote Control System? Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. 

Teraz wyszło na jaw, że od trzech lat RCS używany jest przez CBA. Pokrywa się to z informacjami "Gazety Polskiej", która w lutym 2014 r. pisała: 

W Polsce RCS zaczął działać 10 sierpnia 2012 r., gdy akurat wybuchła gigantyczna afera Amber Gold, w kontekście której wymieniano m.in. syna premiera Tuska. 


„Da Vinciego” można zainstalować zdalnie, czyli poprzez internet, lub poprzez chwilowe podłączenie do komputera przenośnego nośnika pamięci (pendrive) lub włożenie płyty CD. Są też bardziej pomysłowe metody. Jak opisywali naukowcy z Citizen.Lab - w lipcu 2012 r. służby Maroka, chcąc zinfiltrować opozycyjną redakcję, wysłały dziennikarzom (podając się za anonimowego informatora) maila z odnośnikiem do pliku .doc, który miał zawierać sensacyjne fakty. Plik, który trzeba było ściągnąć z internetu, od razu po pobraniu infekował komputer szpiegowskim oprogramowaniem RCS.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Jasna deklaracja USA - razem z Ukrainą przeciw agresji Rosji. Sprzeciw także wobec Nord Stream2

Władimir Putin / kremlin.ru

  

Ukraina nie ma większego przyjaciela niż USA, gdy chodzi o przeciwstawianie się rosyjskiej agresji - zadeklarował szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo. Zapowiedział współpracę z Kijowem na rzecz zablokowania realizacji projektu Nord Stream 2. - Stany Zjednoczone "nigdy nie zaakceptują aneksji Krymu przez Federację Rosyjską" - podkreślił Pompeo.

Sekretarz stanu zadeklarował wolę bliskiej współpracy z Ukrainą w dziele zwalczania rosyjskiego projektu gazociągu Nord Stream 2 podczas piątkowej konferencji prasowej z udziałem ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawła Klimkina, który składa oficjalną wizytę w Stanach Zjednoczonych.

"Nie chcemy, by nasi europejscy przyjaciele stali się ofiarą politycznej i gospodarczej manipulacji, jaką Rosja stara się uskuteczniać na Ukrainie od momentu, gdy kraj ten opuścił ZSRR" - oświadczył Pompeo.

W jego ocenie projekt kolejnego rosyjskiego gazociągu "nie bierze pod uwagę bezpieczeństwa strategicznego i gospodarczego Ukrainy"; jego realizacja może skutkować "jeszcze większym osłabieniem suwerenności narodów europejskich, zależnych od dostaw rosyjskiego gazu" - zaznaczył.

W trakcie konferencji z udziałem ukraińskiego ministra Pompeo przypomniał, że Stany Zjednoczone "nigdy nie zaakceptują aneksji Krymu przez Federację Rosyjską". Zagroził też dalszymi konsekwencjami dla Rosji. ostrzegł, że sankcje "będą zaostrzane dopóty, dopóki Moskwa nie wdroży całkowicie porozumień z Mińska i nie odda kontroli nad Półwyspem Ukrainie".

Swój sprzeciw wobec planów budowy gazociągu Nord Stream 2 wielokrotnie wyrażał prezydent USA Donald Trump przeciwny planom zwiększenia przesyłu rosyjskiego gazu do Niemiec i dalej do innych państw UE - przypominają amerykańskie media.

Choć nieoficjalne informacje w sprawie pakietu sankcji ze strony USA, które mogłyby być użyte przy próbie wstrzymania budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream 2 pojawiają się od miesięcy, do tej pory administracja amerykańska nie zdecydowała się na ich wdrożenie.

W sierpniu ubiegłego roku, w reakcji na doniesienia o ingerencji Rosji w amerykańskie wybory, Kongres USA upoważnił prezydenta Donalda Trumpa do nałożenia sankcji na firmy i osoby fizyczne związane z budową gazociągu.

Współpraca Ukrainy i Stanów Zjednoczonych na rzecz zablokowania rosyjskiego projektu, który cieszy się z kolei poparciem Niemiec, Francji i Austrii - jak przypomina agencja AFP - weszła ostatnio w nową fazę.

12 listopada oba kraje rozpoczęły strategiczny dialog w obszarze energii. Poinformował o tym prezydent Ukrainy Petro Poroszenko po rozmowach w Kijowie z ministrem energetyki USA Rickiem Perrym.

"Współpraca z USA w dziedzinie energii ma ważne znaczenie dla wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy. Jesteśmy zainteresowani zaangażowaniem w naszym kraju nowoczesnych technologii amerykańskich oraz doświadczeniem w efektywnym wykorzystywaniu posiadanych przez nas złóż ropy naftowej i gazu" - powiedział Poroszenko.

Podczas spotkania z Perrym omówiono kwestię przeciwdziałania budowie rurociągu Nord Stream 2 oraz dywersyfikację dostaw surowców energetycznych, szczególnie poprzez rozszerzenie możliwości dostaw skroplonego gazu ziemnego z USA - poinformowała administracja Poroszenki.

Wcześniej Perry przeprowadził rozmowy z premierem Ukrainy Wołodymyrem Hrojsmanem, z którym również rozmawiał o Nord Stream 2. "Stany Zjednoczone są przeciwne Nord Stream 2 i Tureckiemu Potokowi i przyczyny są zrozumiałe: obywatele Ukrainy i Europy nie powinni być zakładnikami dostaw surowców energetycznych z jednego źródła" - oświadczył.

Perry zadeklarował, że USA gotowe są wesprzeć Naftohaz Ukrainy w działaniach na rzecz rozdzielenia wydobywania gazu od jego rozprowadzania. Chcemy także wesprzeć działania Ukrainy w sprawie liberalizacji rynku energii elektrycznej i jego przejrzystości - powiedział.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl