Pierwsza tura wyborów samorządowych odbyła się 16 listopada. Niemal natychmiast padł system informatyczny obsługujący głosowanie, co spowodowało znaczne opóźnienie i chaos przy ustalaniu wyników wyborów. Paraliż doprowadził do napięć społecznych i licznych protestów, a nawet do okupacji siedziby Państwowej Komisji Wyborczej. Dopiero po tygodniu ogłoszono pierwsze wyniki, ale jak się później okazało, protokoły zawierały błędy.
Oficjalne wyniki znacznie rozminęły się też z badaniami exit poll. Ekspertów szczególnie zaskoczyło wysokie poparcie dla Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Na stronach internetowych PKW nie ma ciągle dokładnych wyników do sejmiku mazowieckiego i na stanowisko prezydenta Warszawy. – Naprawdę nie rozumiem, dlaczego PKW nie umieściła pełnych danych statystycznych na swoich stronach. Jest to dziwne, bo po poprzednich wyborach nie było z tym problemu – mówi nam Maciej Wąsik, radny sejmiku wojewódzkiego. – Może PKW boi się opublikować pełnych danych, bo wyszłyby na jaw kolejne nieścisłości – podkreśla Wąsik.
To, że PKW nie udostępnia danych statystycznych, jest złamaniem art. 163 kodeksu wyborczego, który nakłada taki obowiązek: „Państwowa Komisja Wyborcza publikuje opracowanie statystyczne zawierające szczegółowe informacje o wynikach głosowania i wyborów oraz udostępnia wyniki głosowania i wyborów w formie dokumentu elektronicznego”.
Wczoraj urzędnicy z Państwowej Komisji Wyborczej byli dla nas nieuchwytni. Podczas ubiegłotygodniowej sejmowej komisji administracji pełniąca obowiązki dyrektora Krajowego Biura Wyborczego Beata Tokaj poinformowała, że zamieszczenie danych to kwestia kilku dni. Przekonywała, że urzędnicy dysponują już wszystkimi danymi, ale mają problem z umieszczeniem ich na stronie, gdyż ma to robić firma…, która przygotowała wadliwy system do liczenia wyborów.
– Mam poważne wątpliwości co do przebiegu wyborów samorządowych. Nie odzwierciedlają one woli wyborców. Dlatego potrzebna jest obywatelska kontrola procesu wyborczego, tak jak to się dzieje we wszystkich normalnych krajach – mówi nam Przemysław Miśkiewicz, prezes stowarzyszenia „Pokolenie”. W sobotę w Częstochowie powstał ruch monitorowania wyborów. W pierwszym posiedzeniu wzięło udział ponad tysiąc osób z różnych środowisk patriotycznych, w tym m.in. z klubów „Gazety Polskiej”, Stowarzyszenie Polska jest Najważniejsza Jana Żaryna, Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej.

(fot. Robert Krauz)

(fot. Robert Krauz)