Wybory samorządowe, od których minęło już trzy miesiące, wzbudziły mnóstwo kontrowersji. Pierwsze z nich pojawiły się, gdy padły systemy informatyczne Państwowej Komisji Wyborczej, co spowodowało lawinę spekulacji i rekordową liczbę protestów wyborczych (w całej Polsce było ich ok. 2 tys.). W Polsce odnotowano m.in. dosypywanie głosów, fałszowanie protokołów, błędy w liczeniu kart itp. Najwięcej emocji wzbudziła jednak liczba głosów nieważnych. W sumie w wyborach do rad gminy, powiatu, burmistrzów i wójtów oraz do sejmików województw oddano ponad 5 mln głosów nieważnych. Blisko 2,5 mln głosów dotyczy jedynie wyborów do sejmiku.
Od listopada zrodziło się wiele hipotez na temat przyczyn tak dużej liczby nieważnych kart. Tym bardziej że badania sondażowe zupełnie nie pokrywają się z podanymi wynikami. Badanie IPSOS przeprowadzone na ogromną skalę (w 880 komisjach przebadano ponad 87 tys. osób) wskazało, że PiS w skali kraju zdobył 31,5 proc., a PO 27,3 proc. Tymczasem według PKW PiS zdobyło 26,9 proc., PO zaś 26,4 proc. Największe rozbieżności dotyczyły jednak wyniku PSL-u. W wypadku ludowców wynik sondażowy wyniósł 17 proc., a faktyczny prawie 24 proc. Według ekspertów różnice mogły wynikać z fałszerstw wyborczych. – Mogło się zdarzyć, że wyborcy nieświadomie poparli PSL, stawiając krzyżyk na pierwszej stronie. Być może dalej zakreślili wybraną przez siebie partię, ale komisja nie zaglądała do książeczki głębiej i głos mogła zaliczyć ludowcom – ujawniła Mirosława Grabowska, szefowa CBOS-u. Dodaje, że w Wielkopolsce PSL miał słabszy wynik, jak sugeruje, dlatego, że „może tu komisje skrupulatniej przejrzały książeczki”.
Tego jednak się nie dowiemy, bo PKW nie chce zbadać głosów nieważnych, zasłaniając się obowiązującym prawem i twierdząc, że konieczne byłyby zmiany w ustawie, która daje takie uprawnienia jedynie policji, sądom i prokuraturze. Żadna z tych struktur nie chce jednak zająć się głosami nieważnymi.
Przypomnijmy również, że to koalicja PO-PSL przyczyniła się do tego, że w wyborach samorządowych nie notowano w protokołach przyczyny nieważnych głosów. Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, PKW odmówiła badaczom z Fundacji Batorego, którzy mogliby wykonać tę pracę.
Cały tekst w poniedziałkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"