W połowie stycznia informowaliśmy, że uprawomocnił się wyrok wydany 17 października 2014 r. przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który przyznał rację polskim emigrantom bezskutecznie próbującym uzyskać odpowiedź na szereg pytań dotyczący rządowego raportu komisji ds. badania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Sędzia Iwona Dąbrowska stwierdziła „bezczynność” komisji, której szefuje Maciej Lasek.
Chodzi o fragment raportu Millera: „Oceniając charakter powstałych obrażeń głowy, klatki piersiowej i kręgosłupa, na ciała członków załogi w krótkim czasie oddziaływało udarowe przeciążenie nie mniejsze niż 100 g”.
Polonijny dziennikarz uzyskał opinie specjalistów, którzy jednoznacznie wykazali, że nie można na podstawie oględzin obrażeń ciała obliczyć tej wartości. Polonijny dziennikarz zapytał szefa rządowej komisji, kto z imienia i nazwiska, kiedy, gdzie i w jaki sposób ustalił wartość przeciążenia 100 g. Kiedy nie uzyskał odpowiedzi, skierował sprawę do sądu i wygrał.
Sprawa ma ciąg dalszy. Z informacji przekazanej portalowi niezalezna.pl przez redakcję "Nowy Polski Show", Maciej Lasek 23 stycznia br. poinformował Adriana Wachowiaka, że nie ma dostępu do tych danych, choć "postępowanie toczące się przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie potwierdziło, że Przewodniczący jest w posiadaniu żądanej informacji".
Adrian Wachowiak nie rezygnuje. Dwa dni temu przesłał Laskowi wezwanie do wykonania wyroku.
"W razie braku wykonania wyroku zostanie złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i wniosek o ukaranie grzywną za niewykonanie wyroku WSA w Warszawie" - zapowiada "Nowy Polski Show".