W 2008 r. ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński poinformował premiera Donalda Tuska, że szef ABW otrzymuje z Polskiej Telefonii Cyfrowej (operatora Ery, gdzie pracował, zanim objął stanowisko szefa ABW) "wynagrodzenie znacząco przekraczające miesięczne pobory uzyskiwane przez niego w ABW".
W wyniku kontroli majątku szefa ABW, CBA oskarżyło go, że ukrył wysokość wypłaty z PTC. Szef ABW zapewniał, że w oświadczeniu majątkowym nie ukrywał dochodów.
Macierewicz dla "Misji specjalnej" TVP z 2009 r. powiedział o "kryminalnej sytuacji", w której szef służby specjalnej pobiera wynagrodzenie od operatora telefonii (kontrolowanej przecież przez ABW), a zarazem zobowiązuje się do zachowania przed państwem tajemnic tej firmy związanej z Zygmuntem Solorzem. Według posła PiS, już jako szef ABW Bondaryk miał też optować za korzystnymi m.in. dla Ery zapisami ustawowymi.
Bondaryk pozwał posła PiS. Dzisiaj Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że wprawdzie doszło do naruszenia dóbr osobistych Bondaryka, ale Macierewicz miał prawo do własnej oceny osoby publicznej.
Orzeczenie jest nieprawomocne.