"Kierowanie lotami na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku odbywa się zgodnie z Federalnym Regulaminem Lotnictwa Państwowego zatwierdzonym rozkazem Ministra Obrony Narodowej Federacji Rosyjskiej Nr 275 z dnia 2004 roku" – czytamy w zeznaniach pułkownika Anatolija Murawiowa. Są to federalne przepisy dotyczące wykonywania lotów lotnictwa państwowego. Regulują one zasady poruszania się samolotów w rosyjskiej strefie powietrznej. Według tego dokumentu to kierownik lotów "po raporcie załogi zezwala na wykonanie zadania” oraz „zakazuje załodze pracy w strefie w przypadku niezgodności warunków do wykonywanego zadania".
Tvn24.pl ustalił, że rozporządzenie, o którym mówi Murawiow podpisał ówczesny minister obrony - Siergiej Iwanow, obecny wicepremier Federacji Rosyjskiej. Tymczasem 28 stycznia 2011 roku Iwanow oficjalnie stwierdził, że obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku nie mogła zakazać kapitanowi prezydenckiego samolotu lądowania na swym terenie.
Przypomnijmy przy tym, że polscy piloci wcale nie chcieli lądować, tylko podjęli decyzję o przerwaniu podejścia. Wciąż nie wiadomo jednak, co stało się potem z Tu-154.