We wtorek wieczorem na antenie Telewizji Republika ujawniony został zapis rozmowy, podczas której oficer Służby Ochrony Państwa Wojciech B. mówi wprost o porwaniu, torturowaniu, a następnie zamordowaniu i spaleniu zwłok dziennikarza śledczego Strefy Wolnego Słowa Piotra Nisztora. Miałaby to być zemsta na dziennikarzu śledczym, który w 2014 roku opisał współpracę tego funkcjonariusza ze ściganym przez francuską policję handlarzem broni.
W czwartek red. Nisztor przypomniał swoje ustalenia. Handlarz, o którego chodzi to Pierre Dadak, który w czasach poprzednich rządów PO-PSL miał podpisaną umową z polskim holdingiem zbrojeniowym Bumar. Francuski przestępca sprzedawał polską broń na rynki afrykańskie i Ameryki Łacińskiej.
"Cała ta historia dotyczy stycznia 2012 roku. Wtedy ówczesny prezydent Gambii wysłał samolot po Pierra Dadaka. Wraz z handlarzem bronią na pokład weszło dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, w tym Wojciech B. Oni lecieli rozmawiać na temat handlu bronią, na temat sprzedaży uzbrojenia do tego afrykańskiego kraju"
– opowiedział.
Jak mówił dalej, w pewnym momencie samolot miał międzylądowanie w Marsylii. Wówczas na jego pokład wszedł... boss tamtejszego półświatka. - Wyobraźcie sobie z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Człowiek, który chroni szefa polskiej dyplomacji [Radosława Sikorskiego] leci jednym samolotem nie tylko handlarzem bronią, ale jeszcze z gangsterem, bandytą, rozmawiać o biznesach - powiedział.
"Sprawa jest prosta, jeśli służby działałyby tak, jak powinny działać, w 2014 roku, po ujawnieniu tej informacji, Wojciech B. powinien wylecieć ze służby. Nie stało się tak dlatego, że BOR trawiła gigantyczna patologia. Funkcjonariusze, którzy na co dzień chronili najważniejsze osoby w państwie dorabiali sobie po godzinach w przeróżnych miejscach, m.in. chroniąc takich ludzi, jak handlarz bronią, Pierre Dadak"
– podkreślił.
Jak dodał, rozmawiał z Dadakiem o Wojciechu B. - Jedna rzecz, która była taka szokująca to, tak jakby, ten Dadak się bał tego Wojciecha B. On powiedział, że on nie chce o nim rozmawiać, że to bardzo porządny człowiek itd. To znaczy, taka legenda, mit, jaki ten Wojciech B. za sobą ciągnął, zresztą no do momentu ujawnienia tych nagrań, jest niebywały [...] To jest legenda Służby Ochrony Państwa, czy wcześniej Biura Ochrony Rządu. To jest człowiek, którego znają wszyscy w tej służbie, zresztą nie tylko w tej służbie, tylko we wszystkich - powiedział.