Na 11 lutego zaplanowane jest posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak przekazała Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego, jednym z jej punktów będzie temat "podjętych przez organy państwa działań, mających na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego".
Sprawa pojawia się niedługo po tym, jak niepokojące relacje drugiej osoby w państwie ujawniła Gazeta Polska. Jak ustalił red. Piotr Nisztor, w tle interesów rodziny marszałka Sejmu pojawia się postkomunistyczna nomenklatura, oficerowie szkoleni w Moskwie oraz tajemnicza Rosjanka powiązana z domem aukcyjnym kontrolowanym przez ludzi Władimira Putina.
Sprawa budzi duże emocje. Czarzasty i przedstawiciele rządu przekonują, że marszałkowi nie można w tej kwestii nic zarzucić. Zamiast wyjaśnić tę kwestie z Kancelarii Sejmu do prezydenta wysłane zostało pismo w którym zwrócono się o programu RBN o... "wyjaśnienie kontaktów prezydenta Karola Nawrockiego ze środowiskami kibicowskimi".
"Próby zaczepek personalnych"
Murem za Czarzastym stanęła jego partyjna koleżanka, minister rodziny i polityki społecznej, Agata Dziemianowicz-Bąk. Na antenie TVP w likwidacji stwierdziła, że to prezydent postępuje "niemądrze", że chce rozwiać wątpliwości w tej kwestii. O trwające napięcie przed RBN obwinia Karola Nawrockiego, bo dla niej "wszystko jest jasne".
"Na co się pan redaktor teraz powołuje? Na jeden artykuł wątpliwej rzetelności dziennikarza? Wszystko jest jasne. Wszystkie informacje na temat przeszłości marszałka Czarzastego są oczywiste. Prawica bardzo próbowała przy okazji wybory marszałka Czarzastego jakoś coś wytykać w tej przeszłości. Tutaj nie ma braku otwartości. Jest pełna otwartość. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki"
– oznajmiła.
Jej zdaniem, ważniejsza dla bezpieczeństwa Polski niż wątpliwe kontakty drugiej osoby w państwie jest m.in. sytuacja w USA oraz pedofilska afera związana z działaniem miliardera Jeffreya Epsteina.
"Chyba im się tam nudzi. Jeśli w kwestii bezpieczeństwa narodowego uważają, że próby zaczepek personalnych, to jest temat bezpieczeństwa narodowego, w sytuacji, kiedy za naszą wschodnią granicą kolejny rok toczy się wojna, przy tym, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, przy ogromnej aferze związanej z procedurami pedofilii i aferą Epsteina... Jeśli to nie są tematy z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, to myślę, że Pałac Prezydencki powinien wyczyścić okulary"
– powiedziała.
"Wskoczyć na medialną falę"
Warto zaznaczyć, że niedługo po tym, jak Departament Sprawiedliwości USA udostępnił obszerne akta z afery Epsteina, premier Donald Tusk zapowiedział... powołanie specjalnego zespołu, który miałby zbadać sprawę. W rozmowie z portalem Niezalezna.pl, były wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk ocenił, że premier "próbuje wskoczyć na medialną falę" i "próbuje na tym ugrać swoje 5 groszy, podważając prezydenta Donalda Trumpa".
"To jest cały Tusk, to jest bicie piany, gdzie kompletnie nic z tego - dla Polski, dla Polaków, nie da się uzyskać. Jedynie robienie złego wizerunku Trumpowi i Ameryce. Jednocześnie w tym samym czasie mamy w Polsce ujawnione informacje o wykryciu agentury rosyjskiej w MON-ie, kolejne wykolejenia pociągów, które mogą być działaniami dywersyjnymi Rosji czy Białorusi. I jest cisza. Tylko media ujawniają te informacje. Nie powołuje się jednak żadnych zespołów"
– ocenił.