Chodzi o sprawę SMS-ów, jakie miała dostawać córka Tuska. W kwietniu 2014 r. na konferencji prasowej Donald Tusk odczytał jeden z nich; jego treść miała brzmieć: "Przekaż ryżemu kundlowi, że zostanie zabity za mord smoleński. Ty bezrobotna dziwko, też zostaniesz zabita i cała wasza rodzina".
Po tym wystąpieniu niektórzy internauci przekazali córce Tuska wyrazy solidarności, za co ta publicznie im podziękowała. Tymczasem "Fakt" całą sprawę opisał w artykule zatytułowanym "Nazwali ją dziwką. A Tusk dziękuje". To właśnie za to sformułowanie pozywać ma Katarzyna Tusk, choć dziennik w treści tekstu napisał m.in.: "Pani Kasiu [...] akurat w tej sprawie cała redakcja "Faktu" także stoi za Panią murem. Życzymy wszystkiego dobrego!"
Córka Tuska żąda 50 tys. zł zadośćuczynienia. Jej pełnomocnikiem prawnym jest Roman Giertych, który zasłynął niedawno propozycjami, jakie składał przy wódce dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi. Ze słów Giertycha, ujawnionych przez "Wprost", wynikało, że prawnik zachęcał Nisztora, by ten za pieniądze zbierał "haki" na znanych biznesmenów.