Poruszający list Ewy Błasik do bliskich ofiar zamachu na boeinga. "Winni odpowiedzą przed sądem"

Tomasz Hamrat

  

Podczas wczorajszego posiedzenia parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską Ewa Błasik, wdowa po śp. gen. Andrzeju Błasiku, odczytała treść listu otwartego do rodzin, które straciły bliskich w zamachu na boeinga 777, przeprowadzonym przez terrorystów wspieranych przez Rosję.



Szanowni Państwo,

Na wstępie pragniemy wyrazić głębokie wyrazy współczucia rodzinom, których bliscy zginęli w katastrofie malezyjskiego boeinga.

Gdy w kwietniu 2010 r. uległ katastrofie rządowy TU-154 M nikt nie mógł pojąć, że samolot z najważniejszymi ludźmi w państwie polskim, mógł się rozbić. Cała późniejsza seria wydarzeń propagandowych, serwowanych nam przez Rosjan i nieuczciwych, bezmyślnych Polaków, przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.

Mój nieżyjący, bezbronny Mąż i ja osobiście byłam kłamliwie atakowana i osaczana z każdej strony. Rosjanie, spektakularnie próbowali wmówić, że to polska strona ponosi odpowiedzialność za tę katastrofę.

W celu ukrycia faktycznych przyczyn tej tragedii rosyjski MAK bezpodstawnie oskarżył mojego męża – generała Wojska Polskiego, dowódcę Sił Powietrznych RP, wzorowego oficera NATO, iż pod wpływem alkoholu wywierał naciski na pilotów. Po kilkunastu miesiącach wnikliwe badania udowodniły, że było to okrutne fałszerstwo propagandy rosyjskiej.

Teraz słyszymy zupełnie to samo w odniesieniu do tragedii pasażerów malezyjskiego boeinga, gdzie zginęło blisko 300 niewinnych osób. Administracja Prezydenta Władimira Putina próbuje wmówić światu, że za tą tragedią stoi Ukraina.

Jesteście Państwo w o tyle lepszej sytuacji, niż my ponad cztery lata temu, że macie wsparcie nie tylko własnego rządu, ale również innych państw zachodnich. My, wdowy, matki, córki, synowie, mężowie, bracia — przy wsparciu Zespołu Parlamentarnego oraz niezależnych mediów musieliśmy osobiście odkłamywać kłamstwa smoleńskie. Nigdy nie zaakceptowaliśmy fałszywych i tendencyjnych tez Rosjan. Zaraz po śmierci naszych bliskich, podjęliśmy tę nierówną walkę o prawdę. Tą drogą będziemy dalej podążać i walczyć dopóty dopóki świat nie pozna prawdy o tragedii z 10 kwietnia 2010 r.

Zestrzelenie malezyjskiego boeinga i katastrofa Tu-154 m zarówno w zakresie zachowywania się Rosji, jak i w odbierze społecznym zawiera wiele podobieństw. Dlatego deklarujemy wolę współpracy przy wyjaśnianiu przyczyn obu katastrof.

Jesteśmy pewni, że przy wspólnych wysiłkach i staraniach doprowadzimy, że winni odpowiedzą przed sądem, a prawda o śmierci naszych bliskich będzie znana na całym świecie.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Już jutro jedno z najważniejszych świąt dla polskich wyznawców prawosławia. Trwają przygotowania

/ By Bladyniec - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=29894747

  

Przybywa wiernych w prawosławnym sanktuarium na św. Górze Grabarce (Podlaskie), gdzie w niedzielę odbędą się główne uroczystości Święta Przemienienia Pańskiego. Dziś po południu dotarły tam ostatnie piesze pielgrzymki, w tym największa - z Białegostoku.

Przypadające 19 sierpnia Przemienienie Pańskie jest najważniejszym świętem w sanktuarium na Grabarce. Niedzielnym uroczystościom przewodniczyć będzie zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego metropolita Sawa. Wśród gości będzie delegacja amerykańskiej Cerkwi z metropolitą Ameryki i Kanady Tichonem.

Tradycyjnie już dzień lub dwa wcześniej przybywają do tego sanktuarium rzesze wiernych, w tym uczestnicy pieszych pielgrzymek z różnych miejsc kraju. Takie grupy przyszły na Grabarkę m.in. z Warszawy, Sokółki, Bielska Podlaskiego, Hajnówki, Milejczyc i Jabłecznej. Do niektórych grup dołączali wierni z jeszcze odleglejszych regionów Polski.

Po raz 23. została zorganizowana pielgrzymka wojska i służb mundurowych, której uczestnicy spotkali się w sobotę rano w Siemiatyczach i stamtąd przeszli liczącą kilkanaście kilometrów trasę na Grabarkę. Również z Siemiatycz przyszła w pielgrzymce grupa pątników z polskiej parafii prawosławnej działającej w Brukseli.

Rokrocznie największą jest pielgrzymka z Białegostoku, w której we wtorek wyruszyło niemal trzysta osób. Ona również dotarła na Świętą Górę dziś po południu. W tym roku odbyła się po raz 33., jej organizatorem jest Bractwo Młodzieży Prawosławnej Diecezji Białostocko-Gdańskiej; trasa liczyła około 120 km.

Ponieważ w tym roku uroczystości na Grabarce związane ze Świętem Przemienienia Pańskiego przypadają w weekend, spodziewany jest w nich udział większej niż zwykle liczby wiernych. Według szacunków policji, dziś po południu na Grabarce było około 4 tys. osób, ale ta liczba zwiększy się wieczorem, gdy - zgodnie ze wschodnim zwyczajem - rozpoczną się obchody.

Część pielgrzymów przyjeżdża na uroczystości samochodami i autokarami; na drogach dojazdowych i parkingach utrudnień na razie nie ma, ale policja prosi zmotoryzowanych pielgrzymów, by stosowali się do poleceń patroli, które na drogach dojazdowych mają na bieżąco informacje, gdzie są dostępne miejsca parkingowe.

Po dojściu do monasteru tradycyjnie wiele osób gromadzi się przy kapliczce z cudownym źródłem u podnóża Świętej Góry. Wierzą, że woda stamtąd ma uzdrawiającą moc. Chusteczkami przemywają twarze i chore, bolące miejsca, a mokre chusteczki zostawiają przy kapliczce z przekonaniem, że zostawiają tam też swoje choroby. Wodę zabierają również do domów.

Wiele osób, zwłaszcza uczestnicy pieszych pielgrzymek, po wejściu na wzgórze obchodzi na kolanach cerkiew Przemienienia Pańskiego, dziękując za łaski lub modląc się w różnych intencjach. Ci, którzy na Świętą Górę przynieśli we własnych intencjach drewniane krzyże, zostawiają je na wzgórzu. Kilkumetrowe krzyże, w trakcie wędrówki niesione na ramionach razem przez kilka osób, ustawiają zorganizowane grupy pątników.

Góra Grabarka z małą cerkwią na wzgórzu i żeńskim klasztorem to dla prawosławnych miejsce święte. Ma dla nich takie znaczenie jak Częstochowa dla katolików. Często nazywana jest też "wzgórzem krzyży", z racji krzyży wotywnych, przynoszonych i ustawianych na wzgórzu przez wiernych. Przez lata ustawiono ich na Grabarce tysiące.

Tradycja pielgrzymowania w to miejsce sięga 1710 r. Wówczas jeden z okolicznych mieszkańców doznał objawienia, że wszyscy, którzy tam dotrą, zostaną uratowani od panującej wtedy epidemii cholery. Jak głosi przekaz, ci, którzy przybyli na Grabarkę i ustawili tam krzyż, zaczęli zdrowieć. Najliczniejsze pielgrzymki zaczęły przybywać tam po II wojnie światowej, gdy główne sanktuaria prawosławne na terytorium Polski znalazły się w granicach ZSRR.

Przedstawiciele Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego liczbę wiernych w kraju szacują na 450-500 tys. osób; największe ich skupiska są w województwie podlaskim. Według danych GUS - uznawanych jednak przez hierarchów za niemiarodajne - w ostatnim spisie powszechnym przynależność do Cerkwi w Polsce zadeklarowało 156 tys. osób.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl