Od razu zaznaczono, że konferencja prasowa będzie poświęcona przede wszystkim prezentacji opinii biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.
Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg powołując się na opinię stwierdził, że nie doszło do wybuchy na pokładzie tupolewa. Według niego, biegli z CLK KGP dokonali analizy fizyko-chemicznej oraz wydali opinię uzupełniającą badając zarówno próbki pobrane z pokładu samolotu, pnia brzozy oraz wbitych weń fragmentów metalu, jak i z ciał ofiar oraz miejsca katastrofy smoleńskiej.
- Biegli mieli nieskrępowany dostęp do miejsca katastrofy jak i miejsca przechowywania wraku samolotu - tłumaczył płk Szeląg. Dodał, że próbki z ciał pobrano w wyniku ich ekshumacji, korzystano też z przedmiotów znalezionych na miejscu katastrofy zgromadzonych w Centrum, Szkolenia Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Maz.
Szeląg zapowiedział, że po zakończeniu konferencji treść całej opinii zostanie zamieszczona na stronie internetowej wojskowej prokuratury.
Przedstawiono również wyniki prac biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie dotyczące m.in. obecności alkoholu we krwi członków załogi. U nikogo nie stwierdzono obecności alkoholu. Inna ekspertyza dotyczyła badania broni będącej w dyspozycji funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.
Płk Szeląg stwierdził, że ekshumacje zwłok dziewięciu osób nie pozwoliły na odnalezienie na ciałach innych obrażeń, jak charakterystycznych dla ofiar katastrofy lotniczej.
Dzisiejsza konferencja wojskowych śledczy odbywa się w atmosferze skandalu, bo prokuratorzy postanowili przedstawić nowe ekspertyzy najpierw dziennikarzom, a odmówili bliskim ofiar, którzy powinny jako pierwsi zapoznać się z dokumentami. Nie ukrywali oni oburzenia także podczas konferencji. Stanisław Zagrodzki zaprotestował, gdy jeden z prokuratorów prezentował szczegóły opinii toksykologicznej. Z kolei Ewa Kochanowska zwróciła uwagę, że prokurator Szeląg mówiąc o analizie dotyczące metalowych elementów wbitych w brzozę, często posługiwał się określeniami "prawdopodobnie" lub "podobno".
Stan śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej nie pozwala na jego merytoryczne zakończenie. Prokuratura oczekuje na realizację wniosków o pomoc prawną z Rosji oraz ok. 30 innych opinii - powiedział prokurator Szeląg.
- Pomimo zgromadzenia obszernego materiału dowodowego, który dzisiaj zawiera się w ponad 600 tomach akt, nadal stan sprawy nie pozwala na jej merytoryczne zakończenie. Prokuratorzy oczekują m.in. na realizację wniosków o międzynarodową pomoc prawną, głównie z Federacji Rosyjskiej - stwierdził.
- Chociaż większość z 24 wniosków została zrealizowana, to nadal oczekujemy w szczególności na nadesłanie i zwrot szczątków samolotu Tu-154M nr 101 wraz z rejestratorami parametrów lotu oraz pochodzącymi z niego innymi agregatami i urządzeniami, dokumentacji dot. lotniska w Smoleńsku, jego wyposażenia, osób pracujących na lotnisku 7 i 10 kwietnia (2010 r.), w szczególności grupy kierowania lotami, oraz aktów normatywnych, regulujących system sprawowania kontroli ruchu lotniczego na lotnisku w Smoleńsku - dodał.
Szeląg powiedział, że WPO oczekuje ponadto na ok. 30 innych opinii, m.in. cztery opinie fonoskopijne przygotowywane przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie (dot. nagrań z wieży w Smoleńsku, samolotu Jak-40, zapisu referencyjnego z Tu-154M nr 102 i określenia stanu emocjonalnego osób, których wypowiedzi zarejestrowano w nagraniu z kokpitu tupolewa, który się rozbił). Prokuratura czeka też na 19 opinii katedry medycyny sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Tamtejsi biegli na podstawie dokumentacji medycznej z Polski i Rosji przygotowują opinię dot. okoliczności, przyczyn i mechanizmu zgonu wszystkich ofiar katastrofy. Prokuratura oczekuje też na kompleksową opinie zespołu biegłych z zakresu różnych specjalności.
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie ujawniła dziś licząca ponad 1,3 tys. stron opinię fizykochemiczną informującą o braku pozostałości materiałów wybuchowych w próbkach pobranych m.in. z wraku Tu-154M oraz z miejsca katastrofy.
Cała opinia TUTAJ.