Nowa wicepremier powiedziała w TVN, że "nie była to jakaś niesłychanie dramatyczna sytuacja".
"Ja wiem, że to może nie jest medialne i telewizyjne, ale przecież każdy człowiek w Polsce zdaje sobie sprawę, że zima w Polsce jest. I że jak zima w Polsce jest, to czasami się zdarzy, że coś na linii się podzieje, np. z lodem" - dodała.
Dziś aż 82 składy odnotowały opóźnienia przekraczające 60 minut. Aby nie być posądzonym o stronniczość, zacytujmy dzisiejszą "Gazetą Wyborczą", która opisuje horror, jaki przeżyli pasażerowie pociągu jadącego do Szczecina:
"Całą dobę jechał do Szczecina pociąg z Przemyśla. Miał być na miejscu o 9:17, był o 15:43. [...] - Jakbym pani chciał powiedzieć, co o tym myślę, to by pani tego nie puściła - mówi mężczyzna w średnim wieku, który na peronie czekał na rodzinę. Jest zdenerwowany, bo choć pociąg w końcu przyjechał, to na trasie została część jego rodziny. - Pociąg był bez wagonu WARS, więc moi bliscy wysiedli w Poznaniu, żeby kupić coś do jedzenia - opowiada. - Konduktor powiedział im, że pociąg będzie stał pół godziny. Oni wysiedli, a pociąg ruszył! Synowa przyjechała teraz z walizkami. A syn z córką zostali w Poznaniu. Przyjadą o godz. 17. - To jest skandal. Przecież to nie jest jeszcze prawdziwa zima - oburza się jeden z pasażerów. [...] Młodzi ludzie z plecakami marzli w drugiej klasie. - Skład stanął w Ostrowie Wielkopolskim na pięć godzin - mówi Marian z plecakiem. - Powiedziano nam, że z powodu oblodzenia sieci trakcyjnej. Cieszymy się, że dojechaliśmy. Prawie całą drogę było zimno w przedziałach".
No cóż... "Sorry, taki mamy klimat!"