"Nie wyobrażam sobie poważnej debaty naukowej na temat leczenia nowotworów pomiędzy onkologami a osobami leczącymi np. modlitwą. W przypadku katastrofy smoleńskiej oraz wielu innych sporów i dyskusji pojawia się patologiczne zjawisko nadużycia autorytetu eksperta" - powiedział "Gazecie Wyborczej" prof. Szawarski.
I dalej: Naukowa debata z pseudonaukowcami głoszącymi nie naukę, ale ideologię to strata czasu. To fanatycy, którzy odrzucają wszystko, co nie potwierdza ich tezy. Z tym właśnie mamy do czynienia w przypadku komisji Macierewicza. Nieprzypadkowo mówi się o "religii smoleńskiej". Nauka traktowana jest tutaj jako narzędzie na usługach wiary.
Ten sam prof. Szawarski o ideologii wie z pewnością bardzo dużo. W 1981 r. - w roku, w którym totalitarny reżim komunistyczny wprowadził stan wojenny - prof. Szawarski wykazywał się taką samą odwagą jak dziś, kiedy bierze udział w nagonce na naukowców. Autorytet "Wyborczej" wydał wówczas książkę pt. "Zarys moralności socjalistycznej". Znajdujemy w niej mądrości takiego typu jak: "Chcielibyśmy wiedzieć, czym jest moralność socjalistyczna. Odpowiedź, że jest to moralność społeczeństwa socjalistycznego, nie wydaje się nam wystarczająca".
Dwa lata wcześniej, w 1979 r., ukazała się z kolei książka "Problemy etyki marksistowskiej: wybór tekstów", którą przygotował Szawarski. Publikacja wydana została przez Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej, które za cel stawiało sobie m.in. "upowszechnianie socjalistycznych obyczajów i obrzędów związanych z życiem: osobistym, zawodowym, społecznym w celu nadania im świeckiej formy", "upowszechnianie marksistowskiego światopoglądu i religioznawstwa", "krzewienie zasad socjalistycznej moralności", "rozwój przekonań i postaw współczesnego człowieka – wolnego od mitów i złudzeń religijnych, walczącego aktywnie o zwycięstwo ideałów socjalistycznego humanizmu" oraz "propagowanie socjalistycznego stylu i jakości życia".
Trzeba przyznać, że dziś do ideałów Towarzystwa z powodzeniem nawiązuje pewien dziennik i jego autorytety.