- Padają nawet propozycję, by utworzyć Partię Kierowców Stojących w Korkach, która obaliłaby rządy Tuska - mówi nam jeden z kierowców tkwiących w 80-kilometrowym łańcuchu samochodów.
- Organizacja jest fatalna. Nie wiem, na co płacimy nasze podatki - skarży się inny.
Lejący się z nieba żar, żółwie tempo, w jakim zmuszone są poruszać się auta, a także brak śladów obecności policji i służb porządkowych, doprowadza osoby za kierownicą do wściekłości. Niekończący się sznur aut, ciągnący się od Nowego Targu do granicy - i z drugiej strony do Krakowa - nie niesie jednak nadziei, że sytuacja zostanie unormowana.

fot.: DT / Gazeta Polska
