Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Augustynek nie mogła słuchać o sobie w sądzie. "Łachmyta, gnój faszystowski"

Prowokatorka Katarzyna Augustynek poskarżyła się w mediach społecznościowych na przebieg rozprawy sądowej, w której usłyszała na swój temat kilka epitetów od jednej ze stron. "Z sądu wyszłam, czując się jak utytłana w łajnie i nadal cuchnę. Tak się sądownictwo w państwie ponoć demokratycznym AD 2026 bawi w prawo i sprawiedliwość" - stwierdziła.

O Katarzynie Augustynek, prowokatorce ulicznej, znanej jako "Babcia Kasia", w ostatnich tygodniach zrobiło się głośno za sprawą jej spotkania z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem i głosu zawodu, że mityng ten nie pociągnął za sobą spodziewanych przez Augustynek efektów w sprawach sądowych.

Tym razem "Babcia Kasia" postanowiła w mediach społecznościowych wylać swoje frustracje dotyczące wymiaru sprawiedliwości, a konkretnie tego, że jedna ze stron postanowiła co nieco powiedzieć o jej "aktywności".

"To się, kurła, nigdy nie skończy" - zatytułowała swój wpis o poniedziałkowej rozprawie sądowej, w procesie, w którym jest ona oskarżycielem prywatnym.

"Byle kłamliwy łachmyta może mnie bezkarnie pomawiać o niestworzone rzeczy. Dziś w sądzie byłam oskarżycielką prywatną, ale wyszłam stamtąd z poczuciem, że jak zwykle jestem cały czas oskarżoną. Przez 5 kwadransów świadek, gnój faszystowski mówił o mnie co mu zatruta ślina na język przyniosła, że niszczyłam kościół, biłam jakąś kobietę i policjanta, zagrażałam bezpieczeństwu, odbierałam jakimś aniołom dobre imię, atakowałam kogoś, prowokowałam, obrażałam, bezcześciłam, że popełniłam niezliczoną ilość przestępstw, na które ma dowody, itd itp."

- skarży się Augustynek.

Stwierdziła, że działo się "bez najmniejszej reakcji sądu".

"Przypominam, że NIE JA BYŁAM OSKARŻONĄ w tej sprawie. W niej, w moim osobistym odczuciu, nie było zachowanej równości stron procesowych, chociażby przez to, że słowo końcowe nie jest zapisywane w protokole. Bezkarnie i w poczuciu absolutnego przyzwolenia sądu łobuz obrał sobie za cel mnie, największe zło tego świata.  A tak na marginesie, o fachowości sądu świadczy też fakt,  sąd świadka na początku przesłuchania nie poinformował, ze MUSI mówić prawdę, bo inaczej grozi mu wieloletnie więzienie, nie sprawdził też zgodności danych osobowych z  dokumentem. Z sądu wyszłam czując się jak utytłana w łajnie i nadal cuchnę. Tak się sądownictwo w państwie ponoć demokratycznym AD 2026 bawi w prawo i sprawiedliwość" - dodała.

- Za czasów Żurka nawet Babcia Kasia nie może doczekać się sprawiedliwości w sądach - skwitował ironicznie użytkownik X o nicku Jack Strong.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane