Ks. Adam Boniecki znał Turowskiego już w latach 80.?

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Ks. Adam Boniecki skłamał, składając oświadczenie, w którym stwierdził, że poznał Tomasz Turowskiego jako ministra pełnomocnego ambasady w Moskwie, w latach 90. - powiedział w Radiu Wnet Piotr Jegliński, w PRL działacz opozycji demokratycznej.

Oświadczenie ks. Bonieckiego zostało wykorzystane w procesie, który Tomasz Turowski wytoczył dziennikarzowi Cezaremu Gmyzowi. Duchowny pisze, że poznał Turowskiego, gdy ten był ministrem pełnomocnym ambasady RP w Moskwie (1996-2001) oraz ambasadorem w Hawanie (2001-2005). Zdaniem ks. Bonieckiego Turowski, były komunistyczny szpieg, "wykazał znaczną inicjatywę w dziele podtrzymania i rozprzestrzeniania wiary we wspomnianych krajach" (Rosja i Kuba).

Piotr Jegliński, inwigilowany przez Turowskiego w latach 80., powiedział w Radiu Wnet, że oświadczenie redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" jest całkowicie nieprawdziwe. "Przede wszystkim już nieprawdziwe twierdzenie ks. Bonieckiego dotyczące okoliczności poznania Tomasza Turowskiego, ponieważ ks. Boniecki poznał go w Rzymie wiele, wiele lat wcześniej. Zresztą byłem świadkiem tego. To stało się przy mnie" - twierdzi Piotr Jegliński. 

Jak pisała "Gazeta Polska", według osób znających Turowskiego w latach 80. był on na „ty” m.in. z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, nazywanym w Stolicy Apostolskiej „don Stanislao”, a także z wieloletnim spowiednikiem papieża Jana Pawła II, ks. Antonim Mrukiem. Rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej w odpowiedzi na pytanie "GP", czy kardynał Dziwisz był na „ty” z Turowskim, odpisał, że kardynał „mimo praktyki zwyczajowej na Zachodzie mówienia na »ty« nie akceptował tej formy w stosunku do siebie”. Dodał, że „wszelkie próby łączenia metropolity z panem Turowskim są bezpodstawne” i że Turowski nie cieszył się w Watykanie zaufaniem ks. Dziwisza. Rozmówca "Gazety Polskiej" mówił jednak, że w jego obecności Tomasz Turowski telefonował do ks. Dziwisza, zwracając się do niego po imieniu. Wspomina też rozmowę ks. Dziwisza i Turowskiego w Sali Klementyńskiej, podczas której w ten właśnie sposób zwracali się do siebie.

Według informatorów "GP", Turowski w latach 80. odwiedzał w Łomży abp. Juliusza Paetza. Agent PRL-owskiego wywiadu znał również bardzo dobrze o. Roberto Tucciego, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo Ojca Świętego, oraz komendanta gwardii szwajcarskiej w Watykanie.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,Gazeta Polska,Radio Wnet


Wczytuję komentarze...

Hańba w Szczecinie. Chór okupantów „upamiętnił” rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Chór Aleksandrowa / Министерство обороны Российской Федерации (Alexey Ereshko), mil.ru / https://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

  

Wczoraj w południe pod tablicą upamiętniającą pomordowanych robotników w Grudniu 70 złożono kwiaty. A wieczorem odbył się koncert… rosyjskiego wojskowego Chóru Aleksandrowa, który w repertuarze ma pieśni na cześć komunizmu i Stalina. Tak w Szczecinie wyglądał 13 grudnia – 37. rocznica wprowadzenia stanu wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego.

Chór Aleksandrowa istnieje od 1928 r. Powstał jako wojskowy chór Armii Czerwonej. Śpiewał pieśni ku czci Stalina, sławił sowiecką armię i komunistów. Dziś wpisuje się w rosyjską politykę historyczną. Do dziś chórzyści występują w mundurach z czerwonymi gwiazdami, a ich występom nierzadko towarzyszy portret Stalina.

Organizatorem polskiej trasy koncertowej Chóru Aleksandrowa jest Europejska Agencja Artystyczna należąca do Piotra Skulskiego, absolwenta Międzynarodowego Studium Marketingu i Zarządzania w Moskwie . Już po raz 13. organizuje tournée zespołu po Polsce.

To zwyczajny skandal. Rosyjska armia była okupantem naszego kraju przez 40 lat, a wasalami Sowietów byli polscy komuniści, którzy w stanie wojennym wyprowadzili wojsko przeciw Polakom, mordując ludzi. To hańba, że ten zespół, który występował po aneksji Krymu przez Rosjan, na koncert w takim dniu w Szczecinie.
- uważa Wojciech Woźniak, szczeciński działacz opozycji antykomunistycznej.

Koncert odbył się w hali widowiskowej Netto Arena. Organizator sprzedał prawie 4 tys. biletów.

Doktor Wojciech Lizak, historyk i właściciel prywatnego muzeum w Szczecinie, uważa, że popularność chóru bierze się z sentymentu do czasów PRL i braków w edukacji.

Nie oceniam wartości artystycznej zespołu, ale w Polsce pomimo tak trudnych doświadczeń cały czas jakaś część społeczeństwa darzy Rosjan sympatią. Te piosenki były w PRL wielokrotnie emitowane w radiu i telewizji. Starsi ludzie do nich chętnie wracają. Część Polaków utożsamia się z imperium sowieckim, komunizmem. Oni wciąż demonstrują swoje przekonania, ale większość publiczności podchodzi do tego bezrefleksyjnie.
- dodaje szczeciński historyk dr Artur Kubaj.

Zdaniem dr. Kubaja cały czas mamy podwójne standardy.

Sztuka związana z III Rzeszą jest postrzegana jednoznacznie negatywnie. W przypadku Związku Sowieckiego i komunizmu zaczyna się niuansowanie. Gdyby ktoś włożył koszulkę z Hitlerem, to dostałby prokuratorskie zarzuty. A w koszulce z Leninem czy Che Guevarą może swobodnie chodzić po mieście.
- mówi dr Kubaj.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl