niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25/10/2014
Grzegorz Wierzchołowski

Tomasz Łysiak: Targowica Obywatelska

Dodano: 25.02.2013 [20:11]
Tomasz Łysiak: Targowica Obywatelska - niezalezna.pl
foto: J. Ch. Lampi, "Stanisław Szczęsny Potocki"
Polska została rozdarta na dwa obozy, z których każdy twierdził, „że jest patriotyczny”. Lecz tylko jeden z nich – aby rozwiązać konflikt wewnętrzny i obronić własne interesy – stanął po stronie wrogiego państwa i będąc z nim w sojuszu postanowił zdławić przeciwników politycznych we własnym kraju… To była grupa targowiczan. Dzisiaj, w dobie Katastrofy Smoleńskiej, mamy do czynienia z analogiczną sytuacją.

„Targowica” dla każdego Polaka jest synonimem słowa „zdrada”, tak jak na całym świecie „Termopile” rozumie się jako ideał mężnego oporu i bohaterskiej walki przeciw przeważającym siłom wroga. Mówiąc o kimś „targowiczanin”, to jakby obelgę najgorszą rzucić w twarz. Nie bez przyczyny w roku 1901 wielki polski literaturoznawca, prof. Stanisław Tarnowski, wyszedł z uroczystej premiery „Wesela” Wyspiańskiego, nieledwie trzaskając drzwiami. Postać Branickiego ukazana została w tym najpiękniejszym polskim dramacie w sposób aż nadto dla Polaków czytelny – hetman pławił się w moskiewskim złocie szarpany przez diabelskie siły. A ponieważ ród Branickich był skoligacony z Tarnowskimi, to taki obraz hetmana-zdrajcy był nie do zniesienia dla słynnego profesora o nieskazitelnej przecież opinii i wielkim szacunku, jakim cieszył się ów luminarz polskiej kultury.

Anioły „wolności”

Mówiąc „targowica”, myślimy więc „zdrada”, „hańba”, „upadek moralny”. Wśród wielu Polaków, którym dane było żyć w owym czasie, od Sejmu Wielkiego do Trzeciego Podziału Polski, budziło to słowo podobne konotacje. Jednak trzeba też pamiętać, że sami targowiczanie podawali się za patriotów ratujących kraj z rąk nieodpowiedzialnej hałastry, która poprzez Konstytucję 3 Maja chciała „zniszczyć” wszelkie swobody, jakimi Rzeczpospolita zawsze słynęła. Gdy więc ruszyli wraz z wojskiem rosyjskim na ziemie polskie, pragnęli uchodzić za najszczerszych obrońców Ojczyzny, a carycę ukazywali jako protektorkę i opiekunkę, dzięki której Polska ma być ocalona.

Żaden z nich przecież – ani Szczęsny Potocki, ani Rzewuski, ani Branicki i inni – nie niósł nad sobą sztandaru z napisem „My, zdrajcy”. Przeciwnie – głosili oni wszem i wobec, że są prawdziwymi „aniołami wolności”. Chwilami wydaje się, że tak silnie budowali własne przekonanie o słuszności działań, iż w końcu stracili możliwość ich moralnej oceny. Jakby już wtedy stosowali zasadę, którą wiele lat później sformułował Goebbels: należy non stop powtarzać kłamstwa, aż w końcu wszyscy w nie uwierzą.

Polska zostaje więc rozdarta na dwa obozy, z których każdy twierdzi „że jest patriotyczny”. Lecz tylko jeden z nich – aby rozwiązać konflikt wewnętrzny i obronić własne interesy – staje po stronie wrogiego państwa i będąc z nim w sojuszu postanawia zdławić przeciwników politycznych we własnym kraju… To właśnie grupa targowiczan.

Dzisiaj, w dobie Katastrofy Smoleńskiej, mamy do czynienia z sytuacją analogiczną: dla obrony własnego jestestwa politycznego grupa rządząca Polską trzyma stronę obcego mocarstwa, wykorzystując jego wpływy i siłę do niszczenia oponentów mogących odebrać im władzę.

Zaufanie do imperatorowej

Sejm Wielki, który rozpoczął się w roku 1788, był dla Polski wielką szansą. Konstytucja 3 Maja to jego największe osiągnięcie, choć nie jedyne. Całość prac reformatorskich miała dźwignąć Rzeczpospolitą z postępującego upadku. Reorganizacja wojska czy likwidacja liberum veto – to jedynie podręcznikowe przykłady. Umocnieniu się Polski miały służyć także zmiany ustrojowe – w tym rezygnacja z elekcyjnego systemu władzy i przekazanie jej dynastii saskiej. To uderzało w interesy kilku rodów magnackich, które postanowiły walczyć o odzyskanie wpływów. W tym celu właśnie udali się do Petersburga Franciszek Ksawery Branicki, Stanisław Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski. W stolicy Imperium, zimą 1792 r., została wymyślona przez carycę konfederacja, która później miała przyjąć miano targowickiej. Już sama jej nazwa jest więc fałszem, a przez współczesną historiografię winna być nazywana (stosownie do miejsca i faktycznego sposobu jej zawiązania) – petersburską. W Targowicy jedynie oficjalnie „wystawiono sztandary”. Gdy rozpoczęła się wojna polsko-rosyjska roku 1792, na czele moskiewskich oddziałów wkroczyli do Polski zdrajcy, mając usta pełne frazesów o wolności i obronie kraju przed wichrzycielami i szaleńcami.

Poseł moskiewski w Warszawie, Bułhakow, przekazał „wszystkim stanom” notę carycy, w której monarchini stwierdza, iż „nie może być nieczuła na głos zażaleń, z którymi udała się do niej wielka liczba Polaków, znakomitych urodzeniem i urzędami, niemniej przez patriotyczne cnoty swoje; oni to, zapaleni gorliwością i chwalebną chęcią ratowania ojczyzny swej, odzyskania utraconej wolności, złączyli się z sobą ku zdziałaniu prawej konfederacji przeciwko nieszczęściom, w które nieprawna konfederacja warszawska pogrążyła naród”. Potem zaś, po kilku zdaniach o „przyjacielskich wojskach” i potrzebie ich ciepłego powitania, caryca prosi „cały naród polski, aby całe swoje zaufanie złożył w wspaniałości i bezinteresowaniu powodujących wszystkie jej kroki”.

Pojawia się tu jedno z kluczowych słów, jakim posługiwali się „patrioci” targowiccy – jest to „zaufanie” w stosunku do Imperatorowej.

Szukając analogii z naszą historią współczesną, nie sposób nie przypomnieć sobie, jakim „zaufaniem” obdarzył państwo rosyjskie nasz rząd po Katastrofie Smoleńskiej, oddając wszelkie prerogatywy w ręce Putina. Niestety – żaden racjonalny powód – nie upoważniał do takiej decyzji. Trzysta lat naszej historii wskazuje jasno, iż imperium rosyjskie nie jest godne zaufania. I mimo wrażenia zmian czy demokratycznych pozorów pozostało de facto w systemie dawnej silnej, despotycznej władzy. Chyba tylko dziecko mogłoby przypuścić, że Rosja jest państwem tak nowoczesnym, iż można jej zaufać, jak samemu sobie. Jednak uczyniono to, co każdemu trzeźwo myślącemu człowiekowi wydawałoby się po prostu nieracjonalne… Jeśli tak, należy postawić pytanie: dlaczego tak się stało?

Odpowiedź znaleźć można w sytuacji, w jakiej znalazła się Rzeczpospolita w okresie dokonywania się rozbiorów. Również i wtedy posiadała iluzję własnej suwerenności, chociaż ta była niezmiernie ograniczona. Po pierwsze – byliśmy państwem uzależnionym finansowo. Na pierwszym miejscu należy zobaczyć straszliwe zadłużenie samego króla. Jego długi były tak ogromne, że nawet „przychylne” obliczenia robione przez dwór petersburski określały czas oddłużania z tych dziesiątków milionów na długie lata.

Po drugie, byliśmy krajem słabym militarnie, a plany poprawy tej sytuacji, związane z działaniem obozu Konstytucji 3 Maja, zostały właśnie sparaliżowane przez Rosję.

Po trzecie, mieliśmy bardzo skrzętnie budowaną iluzję zabezpieczeń dyplomatycznych. Przed Drugim Rozbiorem nasze elity były przekonane o niezwykle ciepłym do nas stosunku króla pruskiego, Fryderyka Wilhelma. W Polsce działał wówczas dość zręczny jego wysłannik, ambasador Lucchesini, barwna postać jakby wyjęta z gogolowskiej farsy: był to człowiek niezwykle chudy, o ciemnej karnacji i czarnej opasce na oku (które utracił wskutek jakichś eksperymentów chemicznych). Lektura listów Lucchesiniego do Fryderyka nie jest przyjemną; można w nich wyczytać wiele gorzkich i prawdziwych niestety słów o Polakach. Jak np. o księciu Czartoryskim, który posłowi w cztery oczy powiedział, iż „lepszy byłby rozbiór Polski aniżeli rezygnacja z sukcesji dziedzicznej” (5 maja 1792 r.). Wyłania się także z tych listów ślepa wiara naszych rodaków w sojusz z Prusami i ich zbawczą opiekę. Do tego stopnia, że byli przekonani, iż w razie wkroczenia wojsk rosyjskich syn Fryderyka Wielkiego natychmiast rzuci nam na pomoc 30 tys. swoich żołnierzy.

Czyż obecnie także nie ufamy nadmiernie sile sojuszy, potędze NATO oraz temu, że w wypadku jakiegoś konfliktu „ujmie się za nami społeczność międzynarodowa”? Jeśli tak, to należy zapytać, czy ponad dwieście lat naszych doświadczeń… poszło na marne? Czy nie nauczyło nas niczego? Czy z porażek nie wyciągnęliśmy wniosków?

W czasie obrad Sejmu Wielkiego poseł Tadeusz Korsak zachowywał się jak niegdyś Kato wołający „ceterum censeo Carthaginem esse delendam” („a poza tym sądzę, iż Kartagina powinna być zniszczona”) i co chwila krzyczał dwa słowa: „Wojsko i skarb!”. Wszyscy go mieli dosyć z owym „Wojsko i skarb!”, a on ciągle, uparcie powtarzał swoje. Przyszłość pokazała, iż miał rację.

Ale najwyraźniej iluzja militarno-skarbowa trwa także i obecnie. Postępujące uzależnienie od Unii Europejskiej (w skali całego państwa i poszczególnych rodzin mających kredyty w zachodnich bankach) jest zabójcze dla naszej suwerenności i właściwie ją „połyka” w takiej skali, że przestajemy istnieć jako państwo, mogące stanowić o sobie.

Jednocześnie jednak – wcale nie uniezależniamy się od Rosji. Nie wyszliśmy ze strefy jej wpływów. Odwrotnie, dalej w niej jesteśmy. Także w sensie mentalności rosyjskiej: dla Rosji w dalszym ciągu jesteśmy tymi, którym dyktuje się warunki. Katastrofa Smoleńska stała się tej relacji uzależnieniowej doskonałym narzędziem.

W świetle własnych frazesów

Konfederaci targowiccy, wkraczając na ziemie polskie z obcym wojskiem, stawali się zdrajcami także de iure, gdyż zdrada państwowa była wtedy jasno w kodeksie określona. W jej pojęciu było m.in. nastawanie na obywateli własnego kraju wraz z obcym żołnierzem. Dlatego też ludzie traktowali ich jak zdrajców. Oni sami błyszczeli w świetle własnych patriotycznych frazesów. Szczęsny Potocki wraz z Rzewuskim kazali nawet bić medal z następującym napisem: „Obywatelom, których gorliwość usiłowała ustrzec wolność Polski zniszczoną i powaloną sprzysiężeniem 3 maja, Rzeczpospolita zmartwychwstająca…”. Na rewersie stało zaś: „Wdzięczność obywatelom, przykład potomnym”. Rozdawano go wszystkim, którzy stawali po stronie Targowicy. Ciągle krzyczano też o tym, jak bardzo 3 Maja uderzył w Polskę. Że jest to ruch destabilizujący i nieodpowiedzialny. Że przyniesie same szkody. Obrzucano prawdziwych patriotów błotem, robiąc z nich największych wrogów Rzeczypospolitej.

Czy w XXI w. nie obserwowaliśmy, jak olbrzymi projekt naprawczy, mający wyplenić patologie osłabiające Polskę, a nazwany „IV RP”, został przez politycznych przeciwników sponiewierany w imię… „ochrony swobód i wolności” przed dyktatorskimi zapędami „kaczystów”?

Walka o Krzyż na Krakowskim Przedmieściu stała się zarzewiem sporu w świecie idei i symboli. „Prawdziwi patrioci” uznali, że ludzie domagający się od Rosji prawdy o najtragiczniejszych wydarzeniach w tym stuleciu to nieodpowiedzialni „wywrotowcy”, którzy zakłócają „porządek publiczny”.

Jakże podobny był duch wydarzeń w latach 1792/1793. Wobec ciągłego oporu zwolenników 3 Maja, Targowiczanie zabronili nawet nosić krzyżyki na piersiach pod mundurem, które wcześniej rozdawano z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji. Utworzono także specjalny, nowy pułk pod nazwą… „złotej wolności”.

Potocki pisał do króla bezczelne listy, w których kreślił takie „szlachetne” zdania: „Naród wolny dziś i niepodległy winy Waszej Królewskiej Mości może jeszcze przebaczyć”. Winą główną Stanisława Augusta Poniatowskiego było poparcie dla stanowczych reform, mających dźwignąć kraj z głębi fizycznego, finansowego i moralnego upadku.

Ostatni paroksyzm maligny

Królewski bratanek, książę Józef Poniatowski, nie mogąc znieść hańby, jaką na cały naród kładła Targowica, postanowił sprawę rozwiązać po męsku i wyzwał na pojedynek Stanisława Szczęsnego Potockiego. Jednak zdrajca był nie tylko zdrajcą, ale i tchórzem: odmówił pojedynkowania się. Targowiczanie nurzali się tymczasem w złudnym poczuciu sukcesu. Mieli wrażenie, że ich upokarzająca postawa wobec Rosji przynosi owoce: zyskują w Polsce władzę. Zjechali więc do Grodna, by na nowo układać rządy w Rzeczypospolitej. Słali odezwy do Narodu: „Zbliża się moment, w którym Rzeczpospolita wolność i niepodległość, a obywatel swoje swobody ujrzy zabezpieczone. Narodzie! Oddasz na koniec sprawiedliwość tym, którzy koło szczęścia tego pracują: ufajmy w nie umiejącej się odmieniać boskiej Katarzynie”. Po czym z wielką pompą obchodzono imieniny carowej. Pisze Niemcewicz: „Gorało miasto od sztucznych ogni, jaśniały cyfry (inicjały – przyp. T.Ł.) carowej z najpodlejszymi napisami, Szczęsny, Sapieha, Massalski biskup przesadzali się w biesiadach; lecz był to już ostatni paroksyzm tej nieszczęśliwej maligny”.

I wtedy, gdy w najlepsze trwały uczty i zabawy, pojawił się goniec na koniu. Przywiózł wieść okropną. Prusacy weszli do Wielkopolski. Nieśli ze sobą – poza karabinami – odezwę króla pruskiego, który w mętny sposób tłumaczył agresję. Okazało się wtedy – że owo tak opiewane „zaufanie” do carycy – jest warte funta kłaków. Fryderyk Wilhelm działał w porozumieniu z Katarzyną. Wszystko zmierzało do Drugiego Rozbioru.

Rządy patriotów, czyli „czemużem nie poległ w pojedynku”

W tym właśnie czasie, poszóstną karetą, jechał na biesiadę do Massalskiego Szczęsny Potocki. Zatrzymał go goniec. Magnat wysiadł i przeczytał proklamację Fryderyka Wilhelma. Ponoć stał przez chwilę jak wryty, nie bardzo rozumiejąc, co się dzieje. Wsiadł z powrotem do karety i ruszył do biskupa. Gdy mijał odwach moskiewski, wystąpiła rosyjska warta z bębnami i chorągwiami, po czym oddała mu hołd, jak monarsze. Miał wtedy powiedzieć: „O Boże! Czemużem nie wyszedł, gdy mnie książę Józef Poniatowski wyzwał, czemużem w pojedynku tym nie poległ”. Gdyby takie słowa faktycznie padły, mogłoby to znaczyć, że nie tylko resztki sumienia w nim pozostały, lecz że w istocie tak się pogrążył we własnym widzeniu spraw, że zdradzając myślał, iż działa w dobrej wierze. Oraz że naprawdę ufał Katarzynie.

I my tyle już słyszeliśmy o „zaufaniu” do Rosji, o „wspólnej pracy, ramię w ramię” specjalistów po Katastrofie Smoleńskiej, że także już zobaczyliśmy, co znaczy „zaufanie” w relacjach Rzeczypospolitej z Federacją Rosyjską.

Rządzą nami i dzisiaj prawdziwi „patrioci”. Mamy szczęście. Dbają usilnie, żeby nie wydarto im władzy – gdyż tylko w ten sposób mogą wszystkim zapewnić na swój sposób pojmowane „swobody i wolności”. W końcu i Targowica była ośrodkiem stabilności i prawdziwie obywatelskim projektem.

Czytam takie słowa: „Bezwstydniku, gadasz, że obalasz despotyzm, a swobody, wolność wprowadzasz. Ach, jakież swobody, jaką wolność! Wyniosłeś się nad naród cały, nad prawa, i powiadasz, żeś jest obrońcą wolności!”. Czyżby ktoś ośmielił się w ten sposób zwracać do obecnego „monarchy”? Nie. Tak napisał do Szczęsnego-Potockiego genialny autor „Powrotu Posła” – Julian Ursyn Niemcewicz.
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.

'' „Bezwstydniku, gadasz, że obalasz despotyzm, a swobody, wolność wprowadzasz. Ach, jakież swobody, jaką wolność! Wyniosłeś się nad naród cały, nad prawa, i powiadasz, żeś jest obrońcą wolności!”. Czyżby ktoś ośmielił się w ten sposób zwracać do obecnego „monarchy”? Nie. Tak napisał do Szczęsnego-Potockiego genialny autor „Powrotu Posła” – Julian Ursyn Niemcewicz. ''

Ostatni akapit jest niejako gwoździem,celnym strzałem między oczy nt. konfederatów targowickich a de facto konfederatów petersburgskich, (bo w Petersburgu została zawiązana), zdrajców, Rzeczypospolitej mieniących sie patriotami.
I jakże aktualne...(!) słowa J.U.Niemcewicza.

Jak zauważył autor: Potocki pisał do króla bezczelne listy, w których kreślił takie „szlachetne” zdania: „Naród wolny dziś i niepodległy winy Waszej Królewskiej Mości może jeszcze przebaczyć”. Winą główną Stanisława Augusta Poniatowskiego było poparcie dla stanowczych reform, mających dźwignąć kraj z głębi fizycznego, finansowego i moralnego upadku.
Ja dodam tylko, opierając się na odnalezionych w archiwaliach moskiewskich memuarach Krola, że Król w czasie powstania warszawskiego utrzymywał bliski kontakt z panem Tadeuszem Kościuszko który startał sie zapewnić monarsze należny szacunek i bezpieczeństwo. Król nie chciał dopuścić aby powstanie warszawskie zostało zdominowane przez idee jakobińskie i nie chciał dopuścić do krwawej jatki.
Jest wielu, którzy usiłują winę za wszelkie nieszczęścia Rzeczypospolitej zrzucić na barki człowieka który nie przyczynił się w jakimkolwiek stopniu do jej upadku a wręcz przeciwnie robił wszystko temu zapobiec. Sprawa przystąpienia Króla do targowicy nie jest tak jednoznaczna jak to usiłują niektórzy w prostacki sposób komentować. Trzeba zadać podstawowe pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach i z jakiego powodu Król przystąpił do targowicy i jaki to miało wpływ na możliwości wyciągania z ruskich kazamatów pojmanych uczestników powstania pana T.Kościuszki. Kto nakłaniał Króla i z jakich powodów do przystąpienia do targowicy. Dość skomplikowana sytuacja w Warszawie w czasie powstania jest przedstawiona trochę w tekstach opublikowanych fragmentach (pierwsze cztery karty) memuarów Krola ).(kilkanaście egzemplarzy pozostało jeszcze w moim posiadaniu, zainteresowani mogą skontaktować się ze mna poprzez stronę: www.protektoria.pl)

Za jedyne warte wzmianki podsumowanie króla SAP uważam wzmiankę o jego długach.
Jak pisał np. Jasienica, SAP potrafił się wykłócać z ambasadorem rosyjskim o wielkość "dotacji" i które jego długi ma ambasador spłacić.
Wkroczenie wojsk Katarzyny II było znaczącym błędem tej monarchini, gdyż od wojny północnej Polska i tak była rosyjskim protektoratem.
Występując za kulisami Moskwa rządziła wszystkim, występując zbrojnie godziła się na podział łupów z Prusami - tu leży geneza I i II WŚ.
Warto by przeanalizować, jaki wpływ na decyzje Katarzyny II miała skrajna bezmyślność tzw "Sejmu Wielkiego", który więcej czasu poświęcił na pisanie i wysłuchiwanie paszkwili na temat seksualnych zwyczajów Katarzyny II, niż na uzdrowienie skarbu czy armii.

Decyzja o zbrodni Smoleńskiej zapadła w wyniku resetu, zgoda. Praprzyczyną jednak było storpedowanie przez ludzi Moskwy (Tuska i Sikorskiego) projektu tarczy antyrakietowej oraz dwustronnego paktu militarnego USA-Polska. To oraz dalsze rządy ludzi Moskwy gwarantowały przygotowanie (wystawienie delegacji), a następnie zacieranie śladów zbrodni oraz odpowiednią obudowę propagandową. Na koniec do zbrodni potrzebna była taka, a nie inna postawa większości Polaków. I była ona wielokrotnie badana i testowana przez Moskwę i jej przyjaciół w Polsce. Wyniki tych testów były nadzwyczaj zadowalające (np reakcja na tzw ostrzelanie próbne Kaczyńskiego i Saakaszwilego w Gruzji oraz haniebne naigrawanie się bolszwickiego prostaka sprawującego wtedy urząd Marszałka Sejmu, Komorowskiego). Dopiero po uwzględnieniu tych wszystkich okoliczności dano operacji zielone światło.

Unii Europejskiej obrażonej na "buńczuczną" postawę Polski pod rządami Kaczyńskich i PiS-u.

Bardzo trafna ocena przyczyn wydarzeń, które nazywamy tragedią smoleńską.
Postawa większości społeczeństwa jest wynikiem obróbki świadomości Polaków w okresie PRL-u, a szczególnie po roku 1989 , gdy rozpoczęła się regularna wojna informacyjno-ideologiczna z Polską i Polakami.
Cele tej wojny są tożsame z celami wojny militarnej z tym , że koszty tej wojny są dla napastników mniejsze.
Dobrze ten problem ujął S.Michalkiewicz w tekście pt."Przed rozbiorem – oduraczyć!"
Pisze on:

"Pruski teoretyk wojny, Karol Filip Gottlieb von Clausewitz twierdził, że „wojna jest przedłużeniem polityki”. To prawda, ale w takim razie politykę możemy śmiało uznać za przedłużenie, czyli inną postać wojny. Co więcej – w dzisiejszych czasach front ideologiczny jest znacznie ważniejszy, niż militarny z tego choćby względu, że wobec ogromnej siły niszczącej współczesnych broni, wojna właściwie traci sens ekonomiczny. Myśl tę znakomicie wyłożył Janusz Szpotański w poemacie „Caryca i zwierciadło”, wkładając w usta Carycy Leonidy następujące słowa: „Niszczyć swą zdobycz – kakij smysł? Zdzieś subtelniejszy nużen zmysł, zdzieś tolko mój się urok przyda! Atomnych nielzia nam kartaczy, nam nada tolko oduraczyć!” A pod dyskretnym nadzorem razwiedki, duraczeniem zajmują się dzisiaj trzy odcinki frontu ideologicznego: programy edukacyjne, media i przemysł rozrywkowy."
........................................

Sprawa z wojną informacyjną jest taka, że przy praktycznym monopolu w sferze medialnego mainstreamu ,napastników i ich V kolumny w kraju, społeczeństwo nie jest w swej masie świadome procesu niszczenia i podporządkowywania kraju napastnikom.
W narzuconej nam demoliberalnej demokracji, takie metody uczyniono zgodnymi z prawem przez napastników uczynione, rękami swych zdradzieckich pomocników.

PRM - Aleje Ujazdowskie 1/3 Warszawa

20 Marca 2013 godz. 12:00 - TEN SAM DZIEŃ, TA SAMA GODZINA ! CAŁA POLSKA !
WSZYSCY RAZEM ! ! ! !

TO NIE BĘDZIE KOLEJNA "MANIFESTACJA" NIE ZADOWOLENIA !!!! TO BĘDZIE BUNT , REWOLUCJA !!!!

CAŁA POLSKA :

Warszawa : https://www.facebook.com/events/382236131875147/

Mielec : https://www.facebook.com/events/516401218402701/517223121653844/?notif_t=plan_mall_activity

Białystok : https://www.facebook.com/events/531167920247869/

Bełchatów : https://www.facebook.com/events/471939262859837/?context=create

Jesteśmy Polakami , jesteśmy patriotami "NIE ODBIORĄ CI OJCZYZNY, JEŚLI NOSISZ JĄ W SERCU"
KOCHAMY Polskę Kochamy Polaków. Chcemy normalności, chcemy stabilności, chcemy żyć w XXI w.
Praca dla każdego z godną pesją, normalne ceny ! ! ! ! Socjal na poziomie Norwegii czy Irlandii Płn.
Tego chcemy ,chcemy żyć nie umierać ! ! ! ! Mamy wyzwanie, cel który musimy zrealizować jak najszybciej ODWOŁAĆ TUSKA I JEGO RZĄD , dlatego wszyscy musimy wyjść
na ulice tak jak BUŁGARZY którzy swoim nie zadowoleniem ze swojego premiera i rządu usuneli ze stołków ! ! ! ! Można ? CZAS NA MŁODYCH ! ! ! !

NASZ CEL : ODWOŁAĆ TUSKA I JEGO RZĄD ! ! ! !

no to wklejamy dalej, jestem za !

Nareszczie ktoś robi coś konkretnego a nie tylko pisze głupoty w internecie. Wklejajcie te linki we wszystkie wiadomości na wszystkich portalach, również tych mainstrowych bowiem tam też jest bardzo dużo ludzi sfrustowanych i błądzących i na pewno wielu się przyłączy. Musi o tym wiedzieć jak najwięcej ludzi i musi się zrobić szum o akcji tak aby Polacy się obudzili. Nikt za nas tego nie zrobi. To My Polacy musimy zrobić to sami i nie liczyć na opozycję i polityków. Musi wyjśc na ulice cała Polska i nie tylko w Warszawie ale we wszystkich polskich miastach. Wklejacie linki tak aby ludzie się jednoczyli i organizowali od morza po góry, w dużych i małych miastach.

Jeszcze Polska nie zginęła!!!

Bardzo dobry i aktualny artykuł. Przypomnę:
Cyt: "Nową przypowieść Polak sobie kupi
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi".
Pieśń o spustoszeniu Podola przez Tatarów. Jan Kochanowski opisuje sytuację gdy w roku 1575 przy dużym zniszczeniu kraju w jasyr wzięto ok. 38 tys. ludzi. Był to jeden z cięższych najazdów hord tatarskich na Polskę.

troszke rozsadnego pisania udaje sie tu przeczytac.
Pozostaje w glebokim przeswiadczeniu, ze wielu to przeczyta, zrozumie i wyciagnie wnioski.

Czyta w moich myślach. Ja jednak nie potrafię tak pisać. Trafność porównań jest wyjątkowo precyzyjnie dobrana, ale co smutne prawdziwa - byliśmy i jesteśmy oszukiwanym narodem. Bardzo zręcznie oszukiwanym. Od siebie proponuję jeszcze jedno porównanie dotyczące "miłości",którą obkładał nas D. Tusk w nie tak dawnej swojej kampanii wyborczej, a którą to miłość deklaruje w swym zaprzysiężeniu (1764.r) nowo wybrany król, protegowany Carycy Katarzyny, August Poniatowski - takimi oto słowami:" Boże najwyższy.......DOPEŁNIJ, PANIE, DZIEŁO TWOJE,I WLEJ W SERCA CAŁEGO NARODU TĘ MIŁOŚĆ DOBRA OGÓLNEGO, KTÓRĄ JA PAŁAM"

Artykuł to ładnie wyczerpujący temat. Wydaje mi się wartościowy, ponieważ naświetla problem aktualny (dezorientacja w interpretacji terminu „patriotyzm”) na podłożu, które już było zaistniało w naszej historii, więc ma prawo wydarzyć się znowu (~„Historia kołem się toczy” itd.).
Sądzę, że artykuł ten powstał w świetle nadchodzącej „ustawy zamachowej” Tuska D., czyli tej, która pozwala wprowadzać na teren Rzeczypospolitej Polskiej obce wojska lub służby (tow. marszałek błyskawicznie.. przekazała ją do prac w Komisji..) np. bez wymogu zatwierdzenia tej decyzji przez odpowiednią większość w Sejmie RP. Jest ona również dla mnie skrajnie niepokojąca!
Sprawę zdrady pod płaszczykiem para-patriotyzmu opisał też niezrównany Henryk Sienkiewicz na kartach Trylogii („Potop”). Kimicic ufający księciu Bogusławowi sadzącemu złote frazesy dla zdobycia władzy monarszej nad Koroną, a następnie cała naprawdę pouczająca droga Kimicia do odzyskania właściwego oglądu sprawy i wreszcie męczeńsko-bohaterskiego zmazania swej winy; weryfikatorką jest białka-Dziewica. Jakże wielki wpływ na losy sprawy mieli owi pułkownicy, którzy zdrajcy-Bogusławowi pod nogi buławy rzucili i posłuszeństwo wypowiedzieć potrafili! Wśród nich oczywista Wołodyjowski.). Jeśli ktoś się wczyta, to znajdzie tam dzięki pogłębionemu obrazowi psychologicznemu: Bogusława, Kimicica, Oleńki, pułkowników również psychologię zdrady tchórzliwej (to znaczy tej, która perfidnie zasłania się słowem „patriota” i „miłością do ojczyzny”). Jest tam jednym z czynników megalomania Bogusława (na współczesne czasy: rodzaj 'barona'), ale są i inne. (Nie miejsce o tym pisać.)
Wydaje mi się, że sprawę trzeba postawić następująco: „Nie to jest ważne, by Polska była silna, ale to, co Polska z tą siłą począć zamierza.” Odpowiedź bowiem pozwala rozróżnić w sposób natychmiastowy jedną partię polityczną (i jej skłonności..) od drugiej. Wielu wie też, że wielu mówi o silnej Polsce, dlatego najpierw trzeba sobie zadać arcyistotne pytanie dodatkowe: „Kiedy uznajemy, że Polska jest silna?”. Tu właśnie artykuł dostarcza wiele demaskatorskich danych (iluzoryczne zaufanie, sojusze itd.). Tu również leży źródło nieporozumień, jak też zdrady (Np. ww. xs. Bogusław widział siłę Polski u boku.. Szwedów). Lecz rozsądziwszy już kwestię definicyjną owej „siły”, musimy zapytać właśnie o cel dalszy. On bowiem określa, o co w ogóle się staramy, o co nam chodzi, w jakiej kulturze żyć chcemy...
Ktoś Zwykły

ponure i prawdziwe, ale czyta sie wspaniale.

Szczęsny Potocki i Ignacy Potocki to wielcy mistrzowie Loży masońskiej. August Poniatowski także. Szczęsny Potocki zaufał Katarzyniem a Ignacy królowi Prus i Anglikom, którzy mieli uderzyć na Rosję. Szczęsny chciał ustroju republikańskiego i Konstytucji jak w USA, Ignacy, a przede wszystkim St. August Poniatowski chciał utrzymać królowanie dla Józefa poprzez małżeństwo z córką Fryderyka Augusta z Wettynów. Szczęsny wyśmiał Józefa i oświadczył, że nie będzie pojedynkował się z potomkiem bękarta żydowskiego (po matce Stanisława - żonie starosty Poniatowskiego, która puściła się żydem)

Opisuje to prof. Łojek

1 marca

W procesach antykomunistycznej partyzantki sędziami byli m. in. Helena Wolińska-Brus ps. "Lena", (w rzeczywistości Fajga Mindla Danielak), polska działaczka komunistyczna pochodzenia żydowskiego, pochodzący z zamożnej, żydowskiej rodziny kupieckiej stalinowski sędzia Beniamin Wejsblech, a także Stefan Michnik,pochodzenia żydowskiego, brat redaktora naczelnego Gazety Wyborczej, Adama Michnika.

Panie Tomku obawiam się że nie tylko dzieci są tak naiwne żeby wierzyć że rosja jest państwem nowoczesnym i godnym zaufania.Znam ludzi po czterdziestce którzy też w to wierzą, i to głęboko.

...do Jerzego Stuhra.

Coś mi ten typek na zdjęciu Potocki z facyjaty przypomina mi Jerzego Sztura. Coś po ostatnich wystąpieniach Szturów wydaje mi się że nie tylko są podobni z fizjonomi.

co za sprebrniki jeżdżą do Rosji http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2030

porownywac doslownie. Polska weszla do Unii bo tak zdecydowala wiekszosc spoleczenstwa! Polacy korzystaja z unijnych regukacji, m.innymi pracujac i normalnie zyjac poza granicami Polski, w ktorej - przy braku Unii - dusiliby sie w nedzy i braku perspektyw. Co zatem byloby lepsze: wchodzic do Unii, ryzykujac stzarcuie z bogatszymi i lepiej przygotowanymi konkurentami, czy nie wchodzic i borykac sie z problemami samotnie? Nastepny problem: skoro juz weszlismy, to jest jasne, ze sytuacja, w ktorej Unia funkcjonowalaby jako zwiazek rownorzednych partnerow czyli tzw. Unia Ojczyzn jest na dluzsza mete niestabilny i w naturalny sposob musi sie przeksztalcic w europejskie superpanstwo federacyjne. A skoro musi, to kto niby mialby w tym panstwie przyjac na siebie funkcje kierownicze: Tusk? Komorowski? A moze ktorys z czerownych towarzyszy rumunskich - o, padron - demokratow rumunskich, co to Causescu golymi rekoma, itd.?

Badzmy odpowiedzialni za swoje decyzje i nie zwalajmy winy na innych. Sami chcielismy do Unii bo wyjscia nie bylo. teraz nie jestesmy w Unii sila liczaca sie bo jestesmy slabi jako spoleczenstwo, ktore stac bylo jedynie na wydanie sposrod siebie rzadu Tuska oraz alternatywy w postaci rzadu Kaczynskego. Poza tym polskiego spoleczenstwa na wiecej nie stac ani duchowo, ani intelektualnie, ani materialnie. Dlatego jeszcze raz powtarzam swoj wniosek sprzed tygdoni: Polska to jest panstwo, w ktorym szajka niebezpiecznych lajdakow rzadzi stadem bezmyslnych glupcow! Dlatego jest jak jest.

Trafny komentarz.
Przekształcanie Unii w superpaństwo właśnie obserwujemy: poczynając od zmiany warunków na jakich przystąpiliśmy do unii (traktat Lizboński) a kończąc na pakcie fiskalnym. Ale to są zmiany głośne. W tle odbywają się zmiany ciche a ważniejsze jak np. prawo do tłumienia zamieszek w Polsce przez "bratnie" służby (http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/5FA767215E79AE82C1257B0300317679/$File/1066.pdf).
Daliśmy się ogłupić jako naród i sprzedaliśmy nasza wolność i niepodległość za obietnicę dobrobytu dając temu wyraz w referendum o przystąpieniu do unii.
I nie zdejmą z nas tej odpowiedzialności usprawiedliwiania, że nie było wyjścia, że to nie my to SLD, że ONI mieli media.
Przypomnę też, że jeżeli chcemy oskarżać polityków to nie kierujmy ich tylko w jedną stronę sceny i pamiętajmy, bo to Lech Kaczyński podpisał traktat unijny i nie słyszałem, żeby PIS ani żadna inna partia będąca u władzy mówiła o wystąpieniu z unii.

A co do autora artykułu to straszenie rozbiorem, który może nadejść ze wschodu podczas gdy nadszedł 8 lat temu z innej strony i trwa w najlepsze jest trochę mało wizjonerskie :)

Polacy jak zwykle spoznieni w reakcji. Ale jak sie obudza to zrobia taka kaszane ze juz bedzie po uni. I to juz sie dzieje. Bo w glowach ludzi nie tylko jest usunac Tuska ale zerwac z unia, bo dawalismy sobie wmawiac ze ktos nam za nic pomoze swiat dogonic! Rachunki za to juz przychodza a efekty - mierne. Wiecej niz polowa polakow nie ma komputera w domu i klepie biede. Bo nie wzielismy sie do roboty kiedy byl na to czas. Ograli nas jeszcze raz oligarchowie czerwoni a inaczej to my dalismy sie ograc. Jana Pawla II nikt nie sluchal gdy mowil o ogromnym wysilku ktory nas czeka. Pomioty komunistyczne zkremowkowaly nam przy pomocy pozytecznych idiotow z kregow katolickich wezwanie do roboty. Nie postawilismy sobie tego zadania przed oczyma !!!!!!!!!!! Ale kociol juz wrze, kiedy wybochnie ? Bo wybochnac musi nie da sie tego zatrzymac. Obysmy byli na ten czas przygotowani lepiej niz to bywalo.

więcej i częściej a efekty będą widoczne

zostali wyeliminowani w Smoleńsku. Całkiem niemała grupa tzw. polskich obywateli jest o tym święcie przekonana dzięki efektywnej robocie agentów wpływu.Wypisz wymaluj powtórka Targowicy."Larum grają"!

http://www.youtube.com/watch?v=LJm6vpnsDRU

Dzisiaj Tusk i jego banda zasługują na miano zdrajców i złodziei,którzy razem z Putinem doprowadzili do zamachu pod Smoleńskiem.Niszczą Polskę w każdej dziedzinie życia i zaprzedają się Szwabom i Moskalom odwiecznym wrogom Polski.

Godny szacunku tak jak jego tata. Dziękujemy za lekcję historii i osąd terażniejszości.

10.04.2013 koniec tuSSka i ruskiego komo RUSKA.
Slodka zemsta i usuniecie wrzodow pEOWSKICH.

od zawsze wrogami Polski, z ruskimi i szwabami. To byli od zawsze nasi wrogowie, są i będą, nic tego nie zmieni.
A "naszych" zdrajców musimy jak najszybciej przegnać od koryt, bo sprowadzą na Polaków krew, tragedię, nieszczęścia, nienawiść, a może nawet i wojnę. Początki tego już wyrażnie widać.
Obudżmy się, nie można dłużej czekać. Teraz zjednoczmy się, mamy jeszcze szansę przegnać wroga z Ojczyzny, ale trzeba działać już, zanim wejdą do Polski obce służby i wojska na życzenie rządowych zdrajców i targowiczan.
...Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków....

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl