Zarzuty wobec nich dotyczą handlu narkotykami i opierają się na zeznaniach świadka koronnego Marka H. ps. Hanior, wielokrotnego przestępcy, członka tzw. gangu „Szkatuły”. W wypadku lidera kibiców Legii poza wątpliwymi zeznaniami świadka nie ma innych dowodów. Rzekomy pośrednik, który miał przekazać narkotyki, nie został przesłuchany, a śledczy nie wiedzą nawet, gdzie się znajduje. Nie ma także nagrań ze stacji benzynowej, na której miało dojść do rzekomego przestępstwa, nie ma wieści o dalszych odbiorcach rzekomych narkotyków. Wiarygodność „Haniora” podważa też fakt, że do tej pory na podstawie jego zeznań nie zostało zakończone żadne poważne postępowanie. – Świadek koronny to nasze jedyne źródło – powiedział „Gazecie Wyborczej” o zakończonej w środę oskarżeniem w sprawie „Starucha” prokurator Szymon Liszewski, naczelnik wydziału V Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Sama, niechętna przecież kibicom, gazeta przyznaje, że to raczej niewiele.
Sprawa „Starucha” jest prowadzona osobno i pojawił się już w niej akt oskarżenia. Co jednak ciekawe, postępowania w sprawie innych zatrzymanych kibiców nie nabrały tempa. Tak jest w wypadku Piotra D., o którym również wielokrotnie pisała „Codzienna”. – Sądzę, że akt oskarżenia pojawi się najwcześniej w kwietniu – rozkłada ręce mec. Andrzej Nogal, obrońca mężczyzny. Podobnie jak w wypadku „Starucha” i Piotr D. został zatrzymany wyłącznie na podstawie zeznań „Haniora”. Dramaturgii dodaje tu fakt, że równocześnie toczy się przed warszawskim sądem rodzinnym proces o ograniczenie D. i jego małżonce praw rodzicielskich w stosunku do ich rocznego syna. Taki wniosek złożył prokurator Walerian Janas z ramienia Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie prowadzący śledztwo przeciwko wszystkim zatrzymanym w maju mężczyznom. Oboje rodzice rozpatrywali ewentualność umieszczenia dziecka w znajdującym się przy areszcie domu dla matki i dziecka, by synek miał kontakt z ojcem. Piotr D. był jego głównym opiekunem do momentu aresztowania. Ten zgodny z prawem wniosek wystarczył Janasowi do niezrozumiałej interwencji w sądzie rodzinnym. Na 28 grudnia wyznaczone jest ponadto posiedzenie w sprawie zażalenia na areszt mężczyzny. Kibice i ich rodziny obawiają się jednak, że i tym razem zostanie on przedłużony.
– Niech się nie martwią, prawda i tak zwycięży – przekonuje ks. Jarosław Wąsowicz, organizator Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. – Muszą pamiętać, że pomimo aresztu Pan Jezus i tak w święta Bożego Narodzenia przynosi im znak nadziei.
– Spędziłem na Rakowieckiej niejedne święta i wiem co to znaczy. Ale przynajmniej ja wiedziałem, za co siedzę – mówi Adam Borowski, opozycjonista, więzień stanu wojennego. – W wypadku Piotra Staruchowicza tego nie wiadomo. Uważam, że dawna opozycja, wszyscy ludzie dobrej woli, wszystkie media, powinny się domagać uwolnienia Piotra – dodaje.