Obchody rocznicy pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich rozpoczęły się od mszy św. w katedrze wawelskiej. W kościele byli Jarosław Kaczyński, Marta Kaczyńska i wielu polityków PiS, m.in. Antoni Macierewicz, Joachim Brudziński, Stanisław Pięta, Jacek Sasin, Anna Fotyga, Mariusz Błaszczak, Ryszard Terlecki, Beata Szydło, Zbigniew Kuźmiuk, Adam Kwiatkowski i Andrzej Duda. W nabożeństwie uczestniczyli także Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", i Ryszard Kapuściński, szef klubów "GP". Byli też bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej, np. Małgorzata Wassermann. Przed katedrą zgromadziły się setki osób, które nie zmieściły się w świątyni. Wiele z nich ma biało-czerwone opaski na ramionach i flagi narodowe.
W homilii biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Szkodoń wezwał do obrony krzyża. - Wspominając Katyń, wspominając Smoleńsk, patrzmy na krzyż - powiedział.
Uczestnicy obchodów zeszli pod Wzgórze Wawelskie, gdzie na pl. św. Idziego znajduje się Krzyż Katyński. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zaraz po mszy udał się z Martą Kaczyńską do krypty, w której pochowani zostali Prezydent z Małżonką. Na rozstawionych w Krakowie telebimach wyświetlane były zdjęcia z pogrzebu Pary Prezydenckiej.
Pod Krzyżem Katyńskim rozpoczęło się przemówienie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS podziękował "Gazecie Polskiej, Tomaszowi Sakiewiczowi, Klubom "GP" oraz "Solidarności".
Pozostało dziedzictwo, pozostał testament - testament prosty: Lech Kaczyński i zawsze wspierająca go Maria chcieli jednego, chcieli niepodległej Polski, chcieli Polski sprawiedliwej. Chcieli Polski, w której obowiązuje sprawiedliwe prawo, przestrzegane także przez tych, którzy rządzą. Chcieli Polski solidarnej, bo bez solidarności między ludźmi niczego tak naprawdę zbudować się nie da - powiedział Jarosław Kaczyński.
W Polsce mamy coraz więcej tego, co można nazywać jako odbudowa społecznego dobra. Dobro w Polsce musi zwyciężyć, jest coraz silniejsze, ale to dobro jest związane ściśle z prawdą. I ta prawda, jak już mówiła mec. Małgorzata Wassermann, jest coraz bliżej. I dojdziemy do tej prawdy. Ale musimy też pamiętać, że prawda, solidarność to także umiejętność oddzielenia dobra od zła - dodał brat śp. Lecha Kaczyńskiego.
Zwycięstwo jest coraz bliżej. Kłamstwo smoleńskie jest rozbite w proch. Dziękuję wam wszystkim, dziękuję tym wszystkim którzy chcą prawdy, chcą wolności, chcą ojczyzny naprawdę niepodległej. Dziękuję „Gazecie Polskiej” i jej jej redaktorowi naczelnego, który tutaj stoi. Dziękuję klubom „GP” (...) dziękuję mojej partii. Dziękuję wszystkim tym, którzy tworzą ten archipelag wolności. Ten archipelag złączy się wkrótce w jedną wielką całość. (...) Zwyciężymy, ale zwyciężymy tylko wtedy, gdy będziemy głęboko przekonani, że to zwycięstwo jest możliwe - zakończył Jarosław Kaczyński.
Przed Kaczyńskim głos zabrali Andrzej Duda, były podsekretarz stanu w Kancelarii Lecha Kaczyńskiego, i Małgorzata Wassermann. - Czy nie stać was na więcej, tylko na zagłuszanie tak wspaniałej i pięknej uroczystości? - zwróciła się córka śp. Zbigniewa Wassermanna do grupki osób, która próbowała zakłócać uroczystości. - Wiem, że kłamstwo pęknie, nie zostanie z niego nic. Droga do prawdy jest coraz bliższa - stwierdziła.
Następnie Drogą Królewską ruszył wielotysięczny marsz na Rynek Główny. Tłum skandował: "Lech Kaczyński! Lech Kaczyński!".
Przed ratuszem przemawiali m.in. poseł Antoni Macierewicz oraz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz.
- Przywrócimy prawdę, przywrócimy prawo, przywrócimy sprawiedliwość. Fakty są nam znane, również te, które mówią o tym, jak rozerwał się samolot nad ziemią. Wiemy, kto dążył za wszelką cenę, by prezydent nie mógł pojawić się w Katyniu, kto doprowadził do tego, by prezydent pozostał bezbronny, kto wcześniej nie chciał ujawnić prawdy o Katyniu. Wiemy, kto robi wszystko, by ta prawda nie wyszła na jaw - powiedział Antoni Macierewicz.
My nie mamy monopolu na wolność. Nie mamy monopolu na patriotyzm, jak się nam zarzuca. Nie mamy monopolu na katolicyzm. Myśmy po prostu stali tam, gdzie stać powinniśmy. Myśmy stanęli pod krzyżem. Myśmy stanęli po stronie Polski. Myśmy stanęli po stronie wolności. Każdy mógł takiego wyboru dokonać i myśmy tam stanęli, bo taka była potrzeba. Te tysiące, miliony Polaków, które się zagubiły, to nie są zdrajcy. To ludzie, których zdradzono tak jak nas, tylko że oni są jeszcze większymi ofiarami. Oni zostali ogłupieni i okłamani. Dzisiaj się budzą i myślę, że trzeba im krzyknąć to, co krzyczeliśmy 30 lat temu: „Chodźcie z nami!”. Chodźcie z nami! Jeszcze nas nie biją. Ale Tusk się jeszcze bardziej upodabnia do tamtej, komunistycznej władzy. Wprowadził niemalże urzędową cenzurę. To wszystko, co przeżyliśmy przez ostatnie lata jego rządów, świadczy o tym, jak bardzo ten człowiek nienawidzi wolności. Mówił o miłości... Co to za miłość, jeśli liże się buty Berlinowi i Moskwie? Panie premierze, niech Pan pokocha... ale Polskę. Ten kraj jest wart tej miłości. Wtedy naprawdę panu uwierzymy. Nie ślubował pan Berlinowi. Nie ślubował pan Moskwie. Nie ślubował pan Angeli Merkel ani Putinowi. Pan ślubował Polsce i nam. Pan jest Polakiem i coś z tego wynika... To ostatni moment. Bo Polacy się budzą, Potem zostanie już tylko odpowiedzialność i hańba na wiele pokoleń. Oni tego nie zmażą - mówił Sakiewicz.
Tysiące zgromadzonych na krakowskim Rynku wysłuchały także wspaniałego występu barda "Gazety Polskiej" Pawła Piekarczyka, nagradzając artystę gorącymi brawami.

