Nie wiem, skąd dziennikarka wzięła ten tekst, wiem zaś, czemu został przywołany. Komentarze osób wypowiadających się w materiale miały napiętnować tych, którzy żerują na śmierci i ludzkim dramacie. W niedzielę odnosiłem się do katastrofy kolejowej, ale nie mówiłem tych słów. I nie chodzi o detale, ale o cały sens wypowiedzi.
Było to w Krakowie na Marszu w obronie wolności słowa i Telewizji Trwam, który zgromadził 10 tys. uczestników, a którego "Fakty" nie zauważyły. Nie przeszkodziło to Kolendzie cytować mojego rzekomego wystąpienia. Dziennikarka ośmiela się oceniać przyzwoitość innych dziennikarzy, ale nie pierwszy już raz konfabuluje i posługuje się kłamstwem. Pamiętamy, jak musiała przepraszać za słowa o „prawdziwych Polakach” przypisane Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdy ten mówił o wolnych Polakach. I wtedy i teraz potrzebowała tezy, by ją komentować i atakować. Doprawdy, to nie są kłopoty ze słuchem. To szkoła manipulacji.