Merkel osamotniona. Już nawet jej doradca mówi, że pomysł kanclerz był „bezsensowny”

/ flickr.com/EU2017EE Estonian Presidency /creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/

  

Kanclerz Angela Merkel zapraszała uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. Następnie forsowała pomysł przymusowej relokacji w Unii Europejskiej. Dziś jej doradca mówi, że od samego początku był to „poroniony pomysł” i radzi, by Merkel z niego zrezygnowała. Ocenił, że powinni zrezygnować z tej propozycji o przestać kłócić się z Budapesztem i Warszawą, bo w kwestii migracji „Orban ma często rację”. Przyznał też, że w kwestii kwot uchodźców „Warszawa ma merytorycznie rację”.

Ekspert ds. migracji, doradca Angeli Merkel - Gerald Knaus swoją ostatnią wypowiedzią naraził się tej „postępowej  Europie”, która bezrefleksyjnie otworzyła się na imigrantów przybywających głównie z Afganistanu, Iraku i Syrii.

Ocenił, że propozycja przymusowej relokacji uchodźców, którą forsowała od 2015 roku Angela Merkel… jest bezsensowna i radzi, by z niej jak najszybciej zrezygnowano.

Knaus jest austriackim naukowcem, który doradza niemieckiemu rządowi. Stwierdził, że do tej pory nikt nie udzielił odpowiedzi na pytanie jak wdrożyć system kwot.

Pomysł przymusowej relokacji uchodźców był od samego początku martwym płodem i to nie tyle z politycznego, co z praktycznego punktu widzenia

– powiedział wczoraj Knaus podczas spotkania z dziennikarzami.

Jak Knaus usiłował wytłumaczyć fakt, że uchodźcy chcą znaleźć się w Niemczech? Nie tym, że to Angela Merkel ich zapraszała, czy tym, że dostają tam ogromne świadczenia socjalne. Knaus przekonuje, że kluczowym problemem jest „konkurencja między państwami, polegająca na tym, żeby traktować azylantów i osoby starające się o azyl gorzej niż kraj sąsiedni, dzięki czemu można mieć nadzieję, że przeniosą się do sąsiada”.  I efektem jest to, że niemal wszyscy lądują w Niemczech – uważa doradca Merkel.

Knaus mówiąc o sprzeciwie krajów Grupy Wyszehradzkiej w tej kwestii ocenił, że propozycja przymusowej relokacji była „pierwotnym błędem” Komisji Europejskiej.

Jego zdaniem propozycja przymusowej relokacji „zostanie na szczycie UE w tym tygodniu ostatecznie pogrzebana

– pisze dw.com.

I słusznie, bo była to propozycja bezsensowna

- dodał.

Ocenił, że nawet gdyby udało się wysłać z Niemiec do Polski 10 tys. uchodźców, to te osoby nie pozostałyby tam.

Niemcy, Francja i inne kraje powinny oświadczyć: rezygnujemy z tej propozycji, przestajemy się o to kłócić z Budapesztem i Warszawą

– stwierdził Knaus. Dodał, że w sprawach migracji „Orban ma często rację”.

Austriacki ekspert ocenił, że lepsza od przymusowej relokacji byłaby „dobrowolna relokacja”, a Unia Europejska powinna nagradzać finansowo gminy i samorządy, które dobrowolnie przyjmują uchodźców.

Nie kary, lecz pozytywne bodźce. Niektóre kraje wyszehradzkie byłyby skłonne dyskutować o takim dobrowolnym systemie – stwierdził naukowiec.

Zdaniem Knausa „Warszawa w kwestii uchodźców ma merytorycznie rację”.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

To przeraża Donalda Tuska. Oj... tych kilka faktów popsuje humor „Królowi Europy”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

W rozmowie z naszą reporterką poseł Iwona Arent z PiS zwraca uwagę na to, że Donald Tusk doskonale wie, jak wyglądało państwo polskie za rządów jego ekipy z PO-PSL. To właśnie ta wiedza panicznie przeraża byłego premiera. „Dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia” - podkreśla poseł Iwona Arent.

Według poseł Arent posiedzenia komisji ds. Amber Gold pokazują wyraźnie, że to za czasów rządów Donalda Tuska i ekipy PO-PSL doprowadzono do sytuacji, w której nagminnie dochodziło do wszelkiego rodzaju nadużyć.

- Te komisje śledcze, które dzisiaj funkcjonują, pokazują, że za czasów Donalda Tuska - on był odpowiedzialny jako premier za funkcjonowanie instytucji państwowych i urzędów - one nie funkcjonowały. Doprowadzały do sytuacji, gdzie ludzie mogli prać brudne pieniądze, mogli nie płacić podatków. Wychodzi na to, że w Gdańsku był raj podatkowy. Nie trzeba było jechać na Cypr czy gdzieś indziej szukać, tylko w Gdańsku wystarczyło. Za to odpowiedzialny jest tak naprawdę Donald Tusk – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Odnosząc się z kolei do lamentu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty” w związku z reformą sądownictwa, poseł Iwona Arent przypomina, jak wyglądała sędziowska niezależność w czasach rządów PO-PSL.

- Sąd i prokuratury były niezależne. Sędziowie byli niezależni, a w piłkę nożną - jak Lechia Gdańsk grała - to regularnie spotykał się pan premier ówczesny Donald Tusk z sędziami, z prokuratorami razem w VIP-owskim sektorze sobie siedzieli. Tak wyglądały wtedy te niezależne właśnie sądy. Przypomnijmy Sędzia Milewski - „Sędzia na telefon”, który wykonywał polecenia - wydawało mu się, że to była osoba od premiera Donalda Tuska... Tak wyglądało państwo polskie za czasów rządów Tuska. Dlatego dzisiaj... to co powiedział Donald Tusk, to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, bo to pokazuje degrengoladę ówczesnej władzy, a dzisiaj my to rozliczamy i dlatego jest strach przed rozliczeniem. Donald Tusk boi się rozliczenia – uważa poseł Iwona Arent.


ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ:

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl