Jacek Saryusz-Wolski, były europoseł, a obecnie doradca prezydenta Nawrockiego, zwrócił uwagę na nowe dane. Podkreślił, że gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się dzisiaj, rządząca Unią centro-lewica, reprezentowana przez partie głównego nurtu, które rządziły Europą od II wojny światowej - EPP i socjaliści, do których dołączyli liberałowie i Zieloni - straciliby większość, po raz pierwszy w historii. Dodał, że byłby to skutek zwiększenia reprezentacji partii prawicowych, otwierający drogę do: nowej potencjalnej koalicji centro-prawicowej oraz rewizji dotychczasowego kursu politycznego i gospodarczego Unii Europejskiej.
⁉️UNIA EUROPEJSKA PRZED ZMIANĄ KURSU ⁉️
— Jacek Saryusz-Wolski (@JSaryuszWolski) August 14, 2026
Gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się dzisiaj, rządząca dziś Unią centro-lewica, reprezentowana przez partie głównego nurtu, które rządziły Europą od II wojny światowej - EPP i socjaliści, do których dołączyli liberałowie…
"Kamień milowy"
Zdecydowany wzrost liczby mandatów odnotowałyby m.in. grupa Patrioci dla Europy (PfE), do której należy część Konfederacji, a także Europa Suwerennych Narodów (ESN), również zrzeszająca kilku europosłów Konfederacji. Na niewielki wzrost mogliby liczyć Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), do których należy PiS.
Jak czytamy w komentarzu EuroNews: "Najnowsza prognoza stanowi ważny kamień milowy: po raz pierwszy przewiduje się, że siły centrowe, które dominowały w polityce europejskiej od czasów II wojny światowej, nie uzyskają większości na szczeblu UE".
Europe Elects prognozuje, że S&D poniesie największą stratę, tracąc 18 posłów do Parlamentu Europejskiego, następnie EPP z 15 i Renew z dziewięcioma. Grupa Zielonych/WSE, która często utrzymywała większość parlamentarną w obecnej kadencji, straciłaby jeszcze więcej mandatów, tracąc 14.
Tymczasem Europa Suwerennych Narodów (ESN), do której należy Alternatywa dla Niemiec, obecnie uważana za wiodącą partię niemiecką, zdobyłaby 19 miejsc.
Prognozy wskazują, że skrajnie lewicowa grupa The Left również zdobędzie 19 miejsc w parlamencie, głównie dzięki partiom lewicowym we Francji i Niemczech. Oceniono, że jest to znak, że ten trend polityczny sprzyja nie tylko prawicy, ale także siłom antyestablishmentowym w szerszym ujęciu.
Mimo to większość przewidywanych zysków przypada na prawą stronę izby.
Kolejne wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się dopiero w czerwcu 2029 roku, a trzy lata to w polityce długi okres. Grupy parlamentarne mogą się również zmieniać przed lub po wyborach, co nieuchronnie wpływa na podział władzy w izbie.
– czytamy.