Mafia śmieciowa podkłada ogień. Po co? Zyski liczone są w milionach

/ / pixabay.com/Pexels/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Wyznajemy zasadę zero tolerancji dla mafii śmieciowej - podkreślił minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że resort jest zdeterminowany, by ten problem rozwiązać, bo Polacy zasłużyli na czyste powietrze i piękna naturę.

PAP: Od początku roku strażacy gasili kilkadziesiąt pożarów mniejszych i większych składowisk odpadów. Dlaczego wysypiska nagle zaczęły się palić?

Henryk Kowalczyk: W poprzednich latach też miały miejsce podobne zdarzenia, jednak w tym roku problem się nasilił. W sumie paliło się w tym roku kilkadziesiąt dużych miejsc składowania lub magazynowania odpadów. Problem nie leży jednak w tych miejscach, jednakże w obowiązujących przepisach, które musimy zmienić.

Odpady są niewłaściwie składowane?

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, firmy m.in. mogą przetrzymywać odpady przez trzy lata w magazynach, które następnie powinny zostać przetworzone. Nieuczciwe firmy tego nie robią. Mimo sprzyjających pożarom obecnie warunków pogodowych, trudno uwierzyć, że te ostatnie wybuchały na składowiskach właśnie z tego powodu. Część firm chciała po prostu pozbyć się problemu.

Osiągając przy tym zysk?

Oczywiście. Takie "pozbycie" się problemu może w jednym takim miejscu przynieść od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych zysku. Szacujemy, że szara strefa w gospodarce odpadami w Polsce, czyli nielegalnego obrotu śmieciami, ich przetwarzania, czy składowania może być warta nawet 1,5 mld zł.

Według informacji medialnych, na składowiskach palą się głównie odpady z zagranicy.

Jednym z powodów takiej sytuacji jest to, że od końca ubiegłego roku nie wolno już sprowadzać do Chin kilkunastu kategorii odpadów, w tym niektórych rodzajów plastiku. Taki zakaz spowodował trudności w pozbyciu się odpadów z niektórych państw. Palą się też odpady, które ciężko zagospodarować, a mają wysoką wartość kaloryczną. Od dwóch lat na składowiskach odpadów nie można składować wysokokalorycznych śmieci.

Ile odpadów z zagranicy trafia rocznie do Polski?

W 2017 GIOŚ wydał zgodę na przywóz do Polski ok. 660 tys. ton, z czego rzeczywista ilość odpadów przywieziona w ramach realizacji zezwoleń wyniosła 377 tys. ton. Do naszego kraju trafiły głównie odpady, takie jak tworzywa sztuczne, odpady opakowaniowe lub odpady poprodukcyjne do odzysku cennych surowców np. metali. Inspekcja Ochrony Środowiska nie wydaje zezwoleń na przywóz do naszego kraju odpadów komunalnych.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił niedawno na konferencji prasowej, że "miarka się przebrała". Jak ministerstwo i służby mają zamiar walczyć z patologiami w gospodarce odpadowej?

Nad zmianą przepisów pracujemy już od kilku miesięcy. Przede wszystkim chcemy wprowadzić kaucję gwarancyjną. Część firm intencjonalnie uzyskuje zezwolenia na zagospodarowanie odpadów, a po jakimś czasie znika, porzucając odpady. Samorząd zostaje z problemem, bo musi je sam zagospodarować.

Na czym będzie polegała zmiana?

Firmy, uzyskując zezwolenie na zagospodarowanie śmieci, będą musiały wnieść kaucję. Obecnie ustalana jest jej wysokość. Ma ona gwarantować, że nawet jeśli firma upadnie czy „zniknie”, samorząd za te pieniądze będzie mógł zagospodarować takie odpady. Teraz za to płacą podatnicy. Kaucja pozwoli wyeliminować z rynku firmy, które z góry nie mają czystych intencji.

Wprowadzimy też obowiązkowy monitoring wizyjny na składowiskach, skrócony będzie też okres, z trzech lat do jednego roku, przez który firmy będą mogły magazynować odpady. Chcemy też wprowadzić wyższe kary, mają one być proporcjonalne do masy odpadów. Obecnie zasądzane kary są niewspółmierne do szkód, jak i kosztów zagospodarowania porzuconych odpadów.

A co z Inspekcją Ochrony Środowiska? Resort zastanawiał się nad stworzeniem agencji, policji środowiskowej.

Chcemy wzmocnić Inspekcję, ale to nie będzie nowa agencja. W nowych przepisach chcemy m.in. odejść od wymogu zawiadamiania o kontroli z 7-dniowym wyprzedzeniem Dzięki temu nieuczciwi przedsiębiorcy nie będą przygotowani na wizytę inspektorów.

Kiedy nowe rozwiązania wejdą w życie?

W ciągu dwóch tygodni przedstawimy kompleksowy plan działania oraz konkretne rozwiązania legislacyjne. Przede wszystkim liczymy na wsparcie i zaangażowanie merytoryczne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ze szczególnym uwzględnieniem roli Państwowej Straży Pożarnej. Chcemy także zwiększyć kary administracyjne i wzmocnić sankcje dla śmieciowych „recydywistów”.

Moim zdaniem to też sprawa dla ABW. Służby powinny przyjrzeć się dokładniej okolicznościom powstawania pożarów, bo tak jak wspomniałem nie były to najprawdopodobniej przypadkowe zdarzenia. Czas mafii śmieciowej kończy się w naszym kraju, bo Polacy zasłużyli na czyste powietrze i piękna naturę. Nie życzymy sobie być wysypiskiem Europy, dlatego wyznajemy zasadę zero tolerancji dla mafii śmieciowej.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kilkuset kandydatów wystawi Mniejszość Niemiecka

/ rohrspatz

  

Ponad sześciuset kandydatów do władz różnych szczebli w regionie wystawi w wyborach samorządowych KWW Mniejszość Niemiecka.

Podczas konwencji KWW Mniejszość Niemiecka w Opolu przedstawiono kandydatów na wszystkie szczeble samorządu w województwie opolskim. Jak podkreślał Rafał Bartek, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim, zostali oni wyłonieni w oddolnym procesie, jaki przeprowadzono w strukturach TSKN - organizacji liczącej ponad 30 tysięcy członków płacących składki.

"Do sejmiku wystawiamy 31 kandydatów w czterech na pięć okręgów. O miejsca w radach siedmiu powiatów zawalczy 154 naszych kandydatów. Mamy 395 zgłoszonych osób do rad 36 gmin i 23 na funkcje wójtów i burmistrzów. Po raz pierwszy podpisaliśmy umowy o oficjalnym poparciu ośmiu kandydatów w wyborach na wójtów i burmistrzów, którzy nie startują z naszych list"

- wyliczał Bartek.

Zdaniem lidera TSKN, kandydaci z list Mniejszości Niemieckiej będą starali się nie tylko o głosy tej grupy narodowościowej.

"Budujemy alternatywę dla trwającej wojny na górze. Za nami stoi doświadczenie. U nas nie ma ludzi z przypadku, zapisywanych w ostatniej chwili, jak to się na niektórych listach zdarza. (...) Wiemy, jak zadbać o rozwój regionu, bo robimy to na codzień. My nie tylko potrafimy postawić nową ławkę, ale też wiemy, co zrobić, jak się zepsuje i jak ją naprawić. (...) Chcemy, by w szkołach rozwijała się nauka języka niemieckiego. Nie chodzi nam tylko o liczby, ale też o jakość tego nauczania. Dlatego chcemy, żeby w każdej gminie powstała jedna placówka dwujęzyczna. Zadbamy o to, by nie zabrakło fachowców, którzy w nich będą nauczali. Znajomość języka to praca w regionie, to rozwój lokalnych firm, to rozwój województa. Korzystają z tego wszyscy jego mieszkańcy. Opolskie, nasz Heimat, to nasza wspólna sprawa"

- podkreślał Bartek.

Przewodniczący TSKN wyraził nadzieję, że w trakcie wyborów Mniejszości Niemieckiej uda się utrzymać stan posiadania w sejmiku województwa opolskiego, gdzie mająca siedem mandatów MN wchodzi w skład rządzącej koalicji z PO i PSL. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl