Macierewicz słusznie odpowiada, że cele kierowanego przez niego zespołu są sprzeczne z celami Ruchu Palikota. Podkreśla też, że marszałek Sejmu nie może rozwiązać zespołu parlamentarnego. "To nie jest w kompetencjach pani marszałek ani prezydium Sejmu" - zaznaczył Macierewicz.
Palikot na konferencji prasowej w Sejmie pytany był o dzisiejsze posiedzenie zespołu Macierewicza. Lider Ruchu przypomniał, że w sejmowym klubie RP zasiada poseł Marek Poznański, "archeolog, który był przez rząd polski wysłany do Smoleńska". "Kuriozum polega na tym, że - tak jak w poprzedniej kadencji Macierewicz nie zgodził się na to, bym ja wstąpił do zespołu smoleńskiego - tak w tej kadencji nie zgodził się na to, by Marek Poznański wstąpił do tego zespołu" - powiedział.
Palikot podkreślił, że o ile może jeszcze zrozumieć zastrzeżenia pod swoim adresem, bo krytycznie oceniał działalność prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to zupełnie nie rozumie, dlaczego Macierewicz nie chce w zespole archeologa, który "wiele dni, tygodni spędził w Smoleńsku".
Według Palikota fakt, że Macierewicz nie chce w zespole Poznańskiego, pokazuje rzekomo "całą fikcyjność" tego gremium.
Palikot zaapelował jednocześnie do Kancelarii Sejmu o rozwiązanie zespołu. Jak argumentował, "nie ma sensu utrzymywanie zespołu, którego celem nie jest głoszenie prawdy, tylko stronnicze, właśnie jednostronne prezentowanie pewnej dosyć absurdalnej tezy o zamachu i nieuwzględnienie jakichkolwiek innych głosów w dyskusji".
Macierewicz podkreślił z kolei, że zespół parlamentarny konstytuują posłowie, którzy akceptują jego regulamin. Jak dodał, w regulaminie tego konkretnego zespołu zapisano m.in., że celem jego powołania jest - obok dążenia do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tragedii smoleńskiej - "wspieranie wszelkich działań zmierzających do upamiętniania ofiar, a także pomocy ich rodzinom".
Tymczasem - w ocenie Macierewicza - celem Ruchu Palikota jest "zwalczanie i brutalne atakowanie ofiar tej tragedii, w szczególności prezydenta Lecha Kaczyńskiego". "Nie można być jednocześnie członkiem zespołu mającego za zadanie uczcić pamięć prezydenta Kaczyńskiego i przynależeć do partii i klubu parlamentarnego, który tę pamięć zwalcza" - ocenił polityk PiS.

