Nie ma równych i równiejszych! Komisja ds. reprywatyzacji nie odpuści Gronkiewicz-Waltz

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Ta niedziela w domu prezydent Warszawy nie będzie spokojna. - Z pewnością Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie w przyszłości wzywana na przesłuchania przed komisją weryfikacyjną - zapowiedział dziś zdecydowanie członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Sebastian Kaleta.

Kaleta w Radiu Zet podkreślił, że brak takich wezwań prezydent stolicy byłby sygnałem "do wszystkich obywateli, że są równi i równiejsi i niektórzy konsekwentnie łamiąc prawo mogą uniknąć konsekwencji".

Dodał, że "z pewnością w przyszłości Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie dalej wzywana".

Odniósł się równocześnie do projektu nowelizacji ustawy o komisji weryfikacyjnej. Nowe przepisy są po pierwszym czytaniu w sejmowej komisji. Przewidują m.in. zwiększenie kar grzywny do 10 tys. zł za pierwsze niestawiennictwo przed komisją weryfikacyjną i do 30 tys. zł za kolejne, a także możliwość zatrzymania i doprowadzenia na rozprawy świadków decyzją prokuratora okręgowego. Komisja weryfikacyjna ma też uzyskać możliwość nałożenia kary grzywny do 1 mln zł na osoby, które dopuściła się pozaprawnych działań wobec danej nieruchomości, chodzi tutaj o proceder tzw. "czyszczenia kamienic".

Kaleta zaznaczył, że nie chciałby, by prezydent Warszawy po wejściu w życie nowelizacji została doprowadzona na przesłuchanie decyzją prokuratura. "Chciałbym, żeby Hanna Gronkiewicz-Waltz miała odwagę by zetknąć się z trudnymi pytaniami, które już powstały po kilku miesiącach pracy komisji. Miała odwagę w końcu przed wszystkimi Polakami pokazać, że Platforma Obywatelska - której była przez wiele lat wiceprzewodniczącą - jest partią transparentną" - powiedział.

Dodał, że "Hanna Gronkiewicz-Waltz nie uznaje komisji, ale uznają ją sądy administracyjne, wszelkie urzędy, do których komisja się zwraca". Według Kalety komisję uznaje też mąż prezydent stolicy - Andrzej Waltz, na co dowodem ma być to, że zadeklarował zwrot pieniędzy uzyskanych z transakcji za kamienicę przy ul. Noakowskiego 16. 22 grudnia ub.r. komisja weryfikacyjna uznała, że decyzja reprywatyzacyjna z 2003 r. ws. tej nieruchomości została podjęta z naruszeniem prawa. Komisja zobowiązała też beneficjentów reprywatyzacji do zwrotu równowartości nienależnego świadczenia w wysokości ponad 15 mln zł; z czego Waltz oraz córka Dominika Waltz-Komierowska (również zadeklarowała zwrot)zostali zobowiązani do zwrotu każde po 1 mln 87 tys. zł. Obydwoje poinformowali jednocześnie, że zamierzają odwołać się od decyzji komisji.

Dotychczas prezydent stolicy nie stawiła się ani razu przed komisją, która wzywała ją wcześniej, jako stronę swych postępowań. Komisja dotychczas nałożyła na nią łącznie 40 tys. zł grzywien za nieusprawiedliwione niestawiennictwa. Prezydent stolicy odmawia stawiennictwa przed komisją jako strona postępowań, argumentując, że komisja jest niekonstytucyjna. Komisja oddala wnioski Gronkiewicz-Waltz o uchylanie tych grzywien, od czego odwołuje się ona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Radio Zet, niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niecodzienny gość w Alpach. Policjanci i strażacy zrobili obławę na... kangura

zdjęcie ilustracyjne / Pixabay.com/CC0/PhotoMIX-Company

  

Austriaccy policjanci i strażacy w alpejskiej miejscowości Mattsee, na północy kraju, złapali kangura, którego niespodziewana obecność niemal doprowadziła do wypadku drogowego - podaje hiszpańska agencja EFE. Na razie nie wiadomo, kto jest właścicielem zwierzaka.

Jak poinformowała policja w Salzburgu, kangura złapano w nocy z piątku na sobotę. Przestraszony kierowca samochodu zgłosił policjantom, że niewiele brakowało, a zderzyłby się z kangurem, który siedział na skraju łąki.

"Zaskoczeni policjanci rzeczywiście zobaczyli kangura" i usiłowali go schwytać, "ale nie udało im się ze względu na szybkość, z jaką poruszało się zwierzę"

- brzmi komunikat policji.

Następnie - poinformowano - "jedynie dzięki pomocy ochotników ze straży pożarnej w Mattsee udało się 'zatrzymać' zwierzaka i go złapać, po trwających ponad godzinę wysiłkach".

Na razie nie wiadomo, kto jest właścicielem kangura, który dotarł do austriackich Alp. "Zatrzymany" kangur został unieruchomiony i dostał zastrzyk uspokajający od weterynarza - członkini lokalnej straży pożarnej. Do czasu podjęcia decyzji o dalszym losie zwierzaka o kangura zadba tamtejsza jednostka straży. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl