W nocy z środy na czwartek doszło do eksplozji rakiety w powiecie biłgorajskim na terenie Lubelszczyzny. Wybuch miał miejsce zaledwie 2 km od najbliższych zabudowań. W okolicznych miejscowościach syreny zawyły po wybuchu. Mieszkańcy tamtejszych rejonów szukali informacji na temat powodu ich uruchomienia - bezskutecznie. Nawet Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie zareagowało i nie wysłało komunikatu w tej sprawie.
Znieczulanie ludzi
Brak komunikacji z Polakami komentował na antenie Telewizji Republika prezes stacji Tomasz Sakiewicz. - To prawda, że być może syreny powinny się odezwać wcześniej, chociaż nic nie zabrania, żeby RCB natychmiast wysłało sygnał. Po pierwsze, wygląda na to, że oni nie mają takiego ostrzeżenia przygotowanego. Po drugie, nie mają procedury wysłania tego ostrzeżenia. Po trzecie, w ogóle nie wiadomo, kto miałby wysyłać - powiedział.
"Oczywiście, włączenie syreny po wybuchu rakiety jest absurdem, jest wzmocnieniem efektu terrorystycznego, jaki być może Putin chciał uzyskać. [...] To jest taka absurdalne, że w innych warunkach to byłby jakiś Monty Python. No bo jeżeli rakieta już przeleciała, nie lecą następne, ona wybuchła, to tam, gdzie może zrobić krzywdę, czyli w miejscu, no to trzeba otoczyć teren, ale już nigdzie indziej krzywdy nie zrobi. Nie ma to żadnego, najmniejszego sensu: niepokoić ludzi i jeszcze mało tego, znieczulać ich na następny raz, bo ludzie powinni reagować na syrenę rzeczywiście zejściem do schronów, albo ukryciem się w miejscu, które nadaje się do tego"
– powiedział.
Zaznaczył, że rząd nie podjął odpowiednich działań do przygotowania Polaków na niebezpieczeństwa. Podkreślił również fakt, iż ludność nie została przeszkolona, co szczególnie powinno mieć miejsce w narażonych na atak miejscowościach. - Dlaczego tak jest? No niestety dlatego, że rządzi Donald Tusk [...] Po pierwsze, ma ekipę, która intelektualnie tego nie ogarnia [...] Oni nawet gdyby chcieli, to tego nie potrafią. Oni naprawdę w innych sprawach są sprawni i do czego innego są powołani. Jak trzeba tam gdzieś komuś dokopać, albo zakosić kasę, to są bardzo sprawni, a żeby pomyśleć, jak organizować społeczeństwo - szczególnie w wypadku zagrożenia - to po prostu nie mają tej części mózgu - ocenił.
"Druga sprawa to jest nastawienie. Oni mają konstrukcję polityczną, która im wyjmuje to nastawienie na rozliczenie ich przez wyborców. Oni przez to, że mieli tak ogromny pakiet medialny, który chronił i tak ogromne pieniądze i wsparcie z zagranicy, to oni nie mają tego oddechu na plecach społecznego. Dopiero im Republika to zrobiła, stąd robią nam to, co robią"
– skwitował.