Szef MON zaapelował do Putina. „Żeby zamiast drwić i oskarżać Polskę, pozwolił na ujawnienie prawdy o tragedii smoleńskiej”

/ FOT. ROBERT SUCHY/ CO MON

  

– Najwyższy czas, żeby władze rosyjskie spojrzały prawdzie w oczy i oddały Polsce bezprawnie przetrzymywany wrak Tu-154M, czarne skrzynki i inne fundamentalne dowody w sprawie katastrofy smoleńskiej – mówił na antenie Polskiego Radia 24 minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz.

Minister odniósł się w ten sposób w rozmowie z radiem PR24 do wcześniejszej wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina, który stwierdził m.in., że na pokładzie Tu-154M nie było wybuchów. Rosyjski przywódca zapewnił jednocześnie, że wszystko, co działo się na pokładzie, zostało zbadane "w najdokładniejszy sposób", przez ekspertów polskich i rosyjskich.

Najwyższy czas, żeby władze rosyjskie spojrzały prawdzie w oczy, oddały bezprawnie przetrzymywany wrak, bezprawnie przetrzymywane czarne skrzynki i wszystkie przyrządy nawigacyjne. Przetrzymując te fundamentalne dowody, próbują uniknąć odpowiedzialności i utrudnić badanie tej tragedii – powiedział minister Antoni Macierewicz.

Szef MON zwrócił również uwagę na "barbarzyński sposób" potraktowania przez stronę rosyjską ciał polskich przywódców, którzy zginęli w katastrofie.

Zwracam się z apelem do pana prezydenta Putina, żeby zamiast drwić i oskarżać Polskę, bardzo odpowiedzialnie podszedł do tej całej sprawy i pozwolił na wyjaśnienie, ujawnienie prawdy o dramacie, tragedii smoleńskiej – powiedział.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Życie ludzkie warte było dla niego, tyle co komara. Rusza proces psychopaty Kajetana P.

/ policja.pl

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Katarzyna była przypadkową ofiarą. Morderca znalazł ogłoszenie i pod pretekstem korepetycji z języka włoskiego pojawił się w jej mieszkaniu. Nie dał młodej kobiecie żadnych szans. Proces Kajetana P., bibliotekarza oskarżonego o okrutną zbrodnię, rozpocznie się w poniedziałek przed warszawskim sądem.

W periodyku „Meander” (poświęconym kulturze świata starożytnego) w 2014 r. opublikowano napisany po łacinie wiersz „Hannibalis Lecter cena”, co po polsku oznacza „Wieczerza Hannibala Lectera”. Tak się zaczynał:


„Oto śpieszą na ucztę muzy święte. Na mięsną ucztę moją.
Nuże, zaczynamy od ramion fletnisty. Które fałszywie już nie zagrają.
Słuchajcie! Fałsz zgładzony – harmonia przywrócona. Rozbrzmiewa mi, symfonia!
Skosztujecie teraz mózgu gaduły Platońskiego? Jak pachnie bosko!”.

Autorem był Kajetan P. Dwa lata później popełnił straszliwą zbrodnię.

Pożar mieszkania

W środowe popołudnie 3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do pożaru w kamienicy przy ulicy Potockiej w Warszawie. Ogień szybko ugasili, ale rutynowo weszli do mieszkania, aby sprawdzić, co było przyczyną zarzewia. Tam dokonali makabrycznego odkrycia – znaleźli poćwiartowane zwłoki kobiety. Korpus osobno, głowa leżała w torbie.


Mieszkanie wynajmowało trzech młodych mężczyzn. Dwóch od razu wykluczono z kręgu podejrzanych, bo mieli alibi. Ich kolega jednak znikł. 27-letni wówczas Kajetan P. Rodowity poznaniak, ale od dłuższego czasu przebywający w Warszawie. W stolicy się uczył, a ostatnio pracował jako bibliotekarz. Syn prokurator i biznesmena.


Kim była ofiara?


Śledczy szybko zidentyfikowali ofiarę morderstwa. 30-letnia Katarzyna J., pochodząca z Radomia, po przeprowadzce do Warszawy zamieszkała w domu na Woli. Ponieważ doskonale znała język włoski, dorabiała, udzielając korepetycji. Wkrótce miała wyjechać do Italii, w Bolonii czekał na nią przyjaciel. Niestety, nie zdążyła...
Dlaczego zginęła? Później ustalono, że Kajetan P. przez przypadek natknął się na jej ogłoszenie o lekcjach włoskiego. Skontaktował się z kobietą telefonicznie, ona podała adres. I to w jej mieszkaniu doszło do dramatu. Tam też morderca poćwiartował ciało, a szczątki włożył do torby. Po zabójstwie zamówił… taksówkę.


Jej kierowca okazał się bardzo ważnym świadkiem, bo doskonale zapamiętał pasażera. Z jego bagażu bowiem ciekła krew. Nawet zapytał, co wiezie.

– To tusza dzika – odpowiedział Kajetan P. Kurs zamówił na ulicę Potocką.


Pościg


Niemal od razu spekulowano, że Kajetan P. nie tylko wyjechał z Warszawy, ale uciekł za granicę. Dlatego wydano europejski nakaz aresztowania, z kolei Interpol wystawił list gończy, tzw. czerwoną notę stosowaną wobec wyjątkowo niebezpiecznych przestępców. W pościg ruszyli również „łowcy głów”. Odkrywano kolejne miejsca pobytu mordercy. On jednak ciągle był o krok przed policjantami.


Najpierw pojawił się w rodzinnym Poznaniu, zdobyto nagranie monitoringu, na którym widać ściganego w centrum handlowym, gdzie w sklepie zrobił niewielkie zakupy. Później pojechał do Niemiec, a stamtąd do Włoch. Z tych krajów zdążył wyjechać, zanim został złapany. Dotarł na Maltę.
Finałem ucieczki miała być Afryka, Tunezja lub Libia, bo na tamtejszych pustyniach rzekomo czułby się bezpieczny. Nie zdążył z

realizować planu. Wpadł na wyspie na Morzu Śródziemnym, podczas zatrzymania na ulicy w La Valetcie nie stawiał oporu, był kompletnie zaskoczony.


Po przeprowadzeniu niezbędnych procedur Kajetana P. przetransportowano do Polski – w specjalnym konwoju na pokładzie wojskowej casy. W czasie lotu, pomimo szczególnych środków bezpieczeństwa, zdołał zaatakować... policjanta!


Szokujące zeznania


Początkowo Kajetan P. trafił do aresztu przy ulicy Rakowieckiej, później kilka razy zmieniano miejsce jego pobytu, ale wszędzie był traktowany jako więzień szczególnie niebezpieczny, przebywał pod stałym monitoringiem, a pomimo to nie uniknięto groźnej sytuacji.


Jeszcze w warszawskim śledczaku do celi weszła psycholog. Oczywiście ubezpieczał ją funkcjonariusz, ale zbrodniarz wykorzystał chwilę nieuwagi i rzucił się na kobietę. Miał w ręku szkło z rozbitego słoika. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń, bo Kajetana P. szybko obezwładniono.


Równocześnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziła śledztwo, które miało wyjaśnić okoliczności mordu Katarzyny J. Wina Kajetana P. nie budziła wątpliwości, ale starano się znaleźć odpowiedź na kluczowe pytanie: dlaczego? Padło podczas przesłuchań podejrzanego. Przecieki o treści wyjaśnień mężczyzny szokują do dziś.
Od razu przyznał się do zabójstwa nieznanej kobiety. Powód?

– Życie człowieka nie jest więcej warte niż życie komara – miał powiedzieć psychopata. Prawdopodobnie zabijałby nadal, bo mord lektorki był dla niego etapem... „samodoskonalenia”!!!


Rutynowo przeprowadzane są obserwacje sądowo-psychiatryczne podejrzanych o zabójstwo. W przypadku Kajetana P. była to szczególnie ważna czynność procesowa, bo nie zabrakło sugestii, że mężczyzna jest niepoczytalny. Badania trwały miesiącami, dodawano kolejne, angażowano ekspertów z różnych dziedzin medycyny, ale najważniejsza była końcowa opinia – Kajetan P. może odpowiedzieć przed sądem za popełnioną zbrodnię.


Akt oskarżenia


Śledztwo zakończono w lipcu 2017 r. Kajetan P. został oskarżony o napaść na policjanta i psycholog, ale najpoważniejszym zarzutem było oczywiście zabójstwo. „Kajetan P. pod pozorem rozpoczęcia nauki języka włoskiego w dniu 3 lutego 2016 r. spotkał się z pokrzywdzoną Katarzyną J. w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli, a następnie zabił ją, posługując się nożem. W celu ukrycia zwłok i uniknięcia odpowiedzialności oskarżony rozczłonkował zwłoki i przewiózł je do wynajmowanego mieszkania” – podała prokuratura.


„Oskarżony przyznał się do zbrodni zabójstwa i złożył obszerne wyjaśnienia. W odniesieniu do pozostałych przestępstw oskarżony nie zajął stanowiska” – podkreślono.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie, ale pojawił się zaskakujący problem. W październiku sprawa została zwrócona prokuraturze, bo sąd dopatrzył się luk w materiale dowodowym. Zwłaszcza w opiniach biegłych psychiatrów. Prokuratura protestowała, na niewiele to się jednak zdało. Musiała przeprowadzić kolejne czynności. Po kilku miesiącach jeszcze raz sporządzono akt oskarżenia. Tym razem obyło się bez niespodzianek.


Proces w sali dla gangsterów


Podczas kwietniowego posiedzenia organizacyjnego podjęto decyzję, że proces Kajetana P. rozpocznie się w poniedziałek 28 maja o godz. 10. Od razu też wyznaczono kolejne terminy: 18 czerwca i 4 lipca.


Rozprawy z udziałem mordercy Katarzyny J. będą się odbywały przy zachowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa. Wybrano budynek przy ulicy Kocjana i salę, w której dotychczas sądzeni byli przede wszystkim członkowie zorganizowanych grup przestępczych.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl