Superminister Cichocki ma 41 lat i jest socjologiem. Przez lata pracował w Ośrodku Studiów Wschodnich. Nie zajmował się specyfiką działań tajnych służb cywilnych i wojskowych ani pracą policji czy służb mundurowych.
W 2008 r. premier Tusk nie powołał ministra-koordynatora służb specjalnych, biorąc na siebie nadzór nad pracą służb. Jacka Cichockiego mianował sekretarzem Kolegium ds. Służb Specjalnych.
Te zanotowały serię poważnych wpadek i zaniedbań. Jedną z głośniejszych była afera hazardowa. Nie została ostatecznie wyjaśniona, bo kiedy CBA przekazało informacje o zaangażowaniu polityków PO w niejasne interesy z bossami hazardu, nastąpił przeciek, który pokrzyżował plany. Okazało się wtedy, że istnieje w Polsce tarcza antykorupcyjna. Istnieje, lecz nie działa. Podobnie było w wypadku afery stoczniowej. Minister Cichocki uniknął także krytyki po katastrofie smoleńskiej. Chociaż formalnie nie zajmował się organizacją lotu polskiej delegacji, to za jego zabezpieczenie odpowiadały służby przez niego nadzorowane.
Dziś Jacek Cichocki kieruje MSW, czyli policją, Strażą Graniczną, Państwową Strażą Pożarną i BOR-em - łącznie ponad 250 tys. funkcjonariuszy. Nadzoruje też służby cywilne: Agencję Wywiadu, ABW, CBŚ, CBA oraz wojskowy wywiad i kontrwywiad.
Cały tekst ukazał się w weekendowym numerze "Gazecie Polskiej Codziennie"
