Niebywałe! Kramek wprost nawołuje do łamania prawa. Zdradza też plany totalnej opozycji na jesień

Youtube/printscreen

To my musimy kreować nastroje społeczne - mówił dziś przewodniczący Rady Fundacji Otwarty Dialog Bartosz Kramek. - Nie możemy się autocenzurować ze strachu. Protesty pod domem Jarosława Kaczyńskiego były naruszeniem miru domowego, ale jest to uzasadnione w obliczu łamania konstytucji - tłumaczył.

Przewodniczący Rady Fundacji Otwarty Dialog wziął udział w panelu dyskusyjnym organizowanym w ramach konferencji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Jak podała na Facebooku fundacja, tematem spotkania był atak na rządy prawa i społeczeństwo obywatelskie w Polsce. W dyskusji oprócz Kramka udział wzięli przedstawiciele m.in. Obywateli RP, Zarządu Głównego Komitetu Obrony Demokracji, Stowarzyszenia Kongres Kobiet oraz partii Nowoczesna.

Przypomnijmy, podczas lipcowych protestów przeciwko procedowanej przez parlament ustawie o Sądzie Najwyższym oraz dwóm uchwalonym wcześniej nowelizacjom dotyczącym Krajowej Rady Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych Bartosz Kramek opublikował na Facebooku wpis zatytułowany "Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!". Zawierał on listę 16 propozycji działań, mających - według autora - na celu powstrzymanie "zamachu PiS na rządy prawa w Polsce", inspirowanych m.in. jego doświadczeniami z ukraińskiego Euromajdanu.

Czytaj więcej: Nawoływał do awantur i "wyłączenia rządu"! Służby sprawdzą Fundację Otwarty Dialog

Ja uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych i tak też było na Majdanie i tak było w wielu innych przypadkach w innych krajach, wszystko może się wydarzyć i to my musimy kreować nastroje społeczne i poszukiwać okazji, poszukiwać impulsów, żeby ta władza otwierała kolejne fronty, żeby ta władza popełniała błędy i żeby różnego rodzaju funkcjonariusze na różnych szczeblach tej władzy czuli się niekomfortowo

- mówił dziś Kramek.

Nie możemy się autocenzurować ze strachu, bo oni tylko na to czekają (...). Nawet jeżeli łamiemy pewne przepisy porządkowe i nawet jeżeli - to co ja postulowałem, było już wykonywane nawet wcześniej, protesty na Nowogrodzkiej, czy pod domem Jarosława Kaczyńskiego... Tak, to jest łamanie miru domowego. Natomiast jeżeli oni łamią konstytucję, jeżeli tutaj są przewiny dużo wyższej wagi, to ja uważam, że w tej sytuacji, w tych szczególnych okolicznościach jesteśmy w pełni usprawiedliwieni

- tłumaczył.

Kramek mówił też o możliwości "apelowania do wspólnoty międzynarodowej".

Planujemy też pod koniec września (zostać) wysłuchani na forum Parlamentu Europejskiego i uważam, że to jest wartość, i to jest ten element międzynarodowy, i to jest ta presja europejska, trzeba to robić

- powiedział.

Trzeba działać w taki sposób, żebyśmy my powodowali u nich pewną refleksję

- mówił o rządzących Kramek.

Tu nie chodzi o to, żeby obalić rząd (...), tu chodzi o to, żeby obronić rządy prawa

- dodał.

Czytaj też: Kto stoi za Fundacją Otwarty Dialog? Wychodzą na jaw kolejne fakty

Współpracujmy, wspólny front: organizacje obywatelskie, opozycja parlamentarna i pozaparlamentarne i wreszcie media

- zaapelował, podkreślając, że jego zdaniem obecna sytuacja polityczna jest "bezprecedensowa".

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Największa sensacja igrzysk! Przyjechała wygrać w snowboardzie, ma złoto w narciarstwie

Ester Ledecka - największa sensacja igrzysk w Pjongczangu / Photo: Stefan Brending, Lizenz: Creative Commons by-sa-3.0 de" In printed material: "Photo: Stefan Brending, Lizenz: http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/legalcode

Czeszka Ester Ledecka już teraz jest największą wygraną zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. 22-letnia snowboardzistka wystartowała także w supergigancie, co ciekawe: zrobiła to na używanych nartach. Sportowy świat stanął na głowie, po tym jak Ledecka wpadła na metę najszybciej spośród wszystkich zawodniczek.

Dla Ester Ledeckiej igrzyska w Pjongczangu są drugimi w karierze. Cztery lata temu w Soczi młodziutka wówczas zawodniczka zajęła szóste miejsce w slalomie równoległym oraz siódme w gigancie równoległym, oczywiście są to konkurencje snowboardowe. Ledecka jest bowiem wysokiej klasy zawodniczką w snowboardzie, to czterokrotna mistrzyni świata - na najwyższym stopniu podium światowego czempionatu stawała dwukrotnie jako juniorka oraz również dwa razy jako seniorka.

W 2016 roku Ledecka zaczęła startować także w narciarstwie alpejskim. Dotychczas nie odnosiła wielkich sukcesów w tej dyscyplinie. Na Mistrzostwach Świata była maksymalnie dwudziesta (w superkombinacji), a w supergigancie zajęła dopiero 29. miejsce. 15 lutego w Pjongczangu swoją olimpijską przygodę z narciarstwem alpejskim zainaugurowała 23. miejscem w gigancie. Dwa dni później zszokowała cały sportowy świat.

17 lutego 2018 roku, Pjongczang. Trwa supergigant - najmłodsza olimpijska konkurencja w narciarstwie alpejskim. 30 lat temu w Calgary po raz pierwszy rozegrano tę konkurencję na igrzyskach i na ten okrągły jubileusz doczekaliśmy się wielkiej sensacji. Na prowadzeniu jest Anna Veith. Austriaczka osiągnęła świetny czas i wydaje się, że obroni olimpijskie złoto z Soczi. Tymczasem na trasę z numerem 26 wyrusza Ester Ledecka, czeska snowboardzistka jadąca na nartach używanych wcześniej przez jedną z amerykańskich zawodniczek. To nie jest jej koronna konkurencja, więc nikt nie spodziewa się cudu.

Ledecka jedzie fantastycznie, przez trasę mknie z zawrotną prędkością i osiąga kolejne bardzo dobre międzyczasy. Publiczność podnosi głos, na wyciągnięcie ręki jest jedna z największych sensacji w historii zimowych igrzysk olimpijskich. Reprezentantka Czech wpada na metę i wpatruje się w czas - 1:21.11. Zegar wskazuje rezultat o jedną setną sekundy lepszy od Anny Veith.

Zastanawiałam się co się stało. Czy to jakiś błąd? Myślałam: Ok, zmienią ten czas. Poczekam, a oni przestawią wynik i dodadzą kilka sekund. Wpatrywałam się w planszę, nic się nie działo, a wszyscy dookoła krzyczeli. Zaczęłam myśleć: "Ok, to jest niesamowite".

- mówi Ledecka. Czas nie został zmieniony i stało się jasne, że mamy do czynienia z nową mistrzynią olimpijską. Jedna z faworytek rywalizacji snowboardowej do swojej koronnej konkurencji przystąpi już jako mistrzyni w narciarstwie alpejskim. Przed fenomenalnym przejazdem Ledeckiej liderką była Anna Veith z Austrii. Jak sama przyznaje, była już niemal pewna złotego medalu igrzysk olimpijskich.

Myślałam, że mam złoto. Dla mnie to duża niespodzianka, że Ester mogła to zrobić. Na początku pomyślałam: czy to błąd? Ale chcę jej pogratulować, bo miała naprawdę dobry występ.

- stwierdza srebrna medalistka. 

Czeska mistrzyni olimpijska była tak zszokowana swoim wynikiem, że na konferencję prasową przyszła w goglach, bo nie była gotowa na zainteresowanie mediów i nie zrobiła makijażu. To wcale nie musi być koniec jej medalowych zdobyczy w Korei - już 22 lutego zaczyna się rywalizacja w snowboardowym gigancie równoległym. Ledecka, jako aktualna mistrzyni świata, będzie jedną z faworytek do złota. Tym razem może być pewna, że media i kibice z całego świata będą śledzić każdy jej występ.

Źródło: olympic.org, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl