Nieważne, kto głosuje. Ważne, kto liczy głosy

Firmy informatyczne obsługujące system liczenia głosów w wyborach parlamentarnych mają wiele tajemnic. Czy możemy być pewni, że wyniki wyborów są prawdziwe?

Jakikolwiek błąd w przesyłaniu i przetwarzaniu danych może wpłynąć na ostateczny wynik wyborów. Dlatego w wielu krajach, systemy informatyczne obsługujące wybory są traktowane jak tzw. infrastruktura krytyczna, a jakakolwiek awaria jest postrzegana jako zagrożenie bezpieczeństwa. Nadzór nad sieciami przesyłowymi i oprogramowaniem sprawują służby specjalne i administracja państwowa.

W Polsce oprogramowanie do liczenia głosów i przetwarzania danych dostarczają prywatne firmy. Ich przesyłanie odbywa się łączami, które należą do kolejnej prywatnej firmy. Państwowa Komisja Wyborcza została w ten sposób sprowadzona do roli prezentera wyników wyborów.

Przetarg na „wykonanie i wdrożenie oprogramowania dla obsługi wyborów do Sejmu i Senatu RP w 2011 r.” wygrała łódzka spółka Pixel Technology s.c. Jako spółka cywilna nie ma osobowości prawnej i nie musi przekazywać do KRS informacji finansowych, struktury właścicielskiej czy powiązań kapitałowych.

Pixel obsługuje wybory już od blisko 10 lat i była bohaterem skandali związanych ze złym działaniem systemu informatycznego. W wyborach samorządowych w 2002 r. oprogramowanie Pixela zawierało błąd, który wpłynął na opóźnienie w obliczaniu wyników wyborów.

Choć PKW zleciła NIK zbadanie sprawy to już w 2004 r. Krajowe Biuro Wyborcze ponownie wybrało firmę Pixel Technology na obsługę kolejnych wyborów do Sejmu i Senatu, wyborów prezydenckich w 2005 r. oraz samorządowych w 2006 r.

Skończyło się skandalem, bo w takcie wyborów firma musiała dostarczyć komisjom wyborczym w całej Polsce nową wersję systemu komputerowego. Stara generowała błędy w trakcie przeliczania głosów na mandaty. W efekcie w gminach liczących powyżej 20 tys. mieszkańców PKW zarządziła ponowne liczenie głosów.

Mimo tak złych doświadczeń, PKW powierzyła firmie Pixel obliczanie wyników głosowania w wyborach prezydenckich 2010 roku. Co ciekawe, firma ta została wybrana przez PKW z pominięciem procedury przetargowej, gdyż przetarg ogłoszony 1 kwietnia 2010 r. został unieważniony.

Bez przetargu wybrano także firmę ATM S.A, która zapewniała łącza do sieci publicznej i infrastrukturę techniczną dla Krajowego Biura Wyborczego. ATM jest producentem rejestratora lotniczego zamontowanego w samolocie Tu-154 M i zapisującego dane z urządzeń samolotu. Według komunikatu PKW wyboru oferty ATM. S.A. dokonano ze względu na niską cenę usługi. Z informacji zamieszczonych na stronie spółki wynika, że nigdy wcześniej nie obsługiwała ona wyborów.

Tekst pochodzi z dzisiejszego wydania „Gazety Polskiej Codziennie”

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Posłanka Nowoczesnej zostanie pociągnięta…

Posłanka Nowoczesnej zostanie pociągnięta…

Wiec poparcie dla ministra środowiska.…

Wiec poparcie dla ministra środowiska.…

Zakończono operację antyterrorystyczną w…

Zakończono operację antyterrorystyczną w…

„Brak znamion czynów zabronionych”. Nie…

„Brak znamion czynów zabronionych”. Nie…

14-latka próbowała ugodzić nożem…

14-latka próbowała ugodzić nożem…

Posłanka Nowoczesnej zostanie pociągnięta do odpowiedzialności? Komisja opowiedziała się za uchyleniem jej immunitetu

/ Twitter@Gasiuk_Pihowicz

Komisja regulaminowa i spraw poselskich rekomenduje Sejmowi uchylenie immunitetu posłance Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz i tym samym udzielenie zgody na pociągnięcie jej do odpowiedzialności cywilnej - taką uchwałę przyjęto podczas posiedzenia komisji.

O uchylenie posłance immunitetu wnioskował były minister skarbu Dawid Jackiewicz (PiS), który chce jej wytoczyć proces o ochronę dóbr osobistych. Jackiewicz domaga się od Gasiuk-Pihowicz zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. złotych.

Pozew byłego ministra skarbu dotyczy lipcowej wypowiedzi posłanki Nowoczesnej w Sejmie. Powiedziała ona wówczas:

Ja bym chciała przypomnieć Państwu kilka faktów. Dawid Jackiewicz – były minister skarbu w obecnym rządzie Beaty Szydło – w czasie poprzednich rządów PiS w 2006 r. brał udział w awanturze, która doprowadziła do śmierci bezdomnego człowieka. Polityk PiS wdał się z nim w szarpaninę, popchnął go, głowa tego bezdomnego człowieka roztrzaskała się o beton. A potem co zrobiła prokuratura Ziobry? Umorzyła sprawę partyjnego kolegi, mimo że po awanturze z nim zginął człowiek.

Obecny na posiedzeniu komisji pełnomocnik Jackiewicza argumentował, że wypowiedź ta naruszyła godność byłego ministra skarbu, a także naraziła go na utratę zaufania publicznego, które jest mu niezbędne, jako osobie publicznej. Gasiuk-Pihowicz broniła się z kolei, że zadawała jedynie "pytanie w interesie publicznym". Zapewniała też, że nie sugerowała żadnej odpowiedzialności Jackiewicza za śmierć mężczyzny - chodziło jej natomiast o działania ówczesnej prokuratury, która na wstępnym etapie umorzyła postępowanie w tej sprawie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Gasiuk-Pihowicz będzie musiała przeprosić i zapłacić 100 tys. zł? Pozew w sądzie

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl