Według Klicha, Rosjanie twierdzili, że taśma się nie nagrała, bo się zacięła, ale nie chcieli wydać stronie polskiej nawet tej zaciętej taśmy. Były polski akredytowany przy MAK dodał także, że polskich ekspertów nie dopuszczono do oblotu 15 kwietnia. Zdradził również, że na wieży w Smoleńsku specjaliści z Polski zauważyli inne znaczniki na ekranach, niż przedstawiono to w raporcie MAK.
- Wszystko układa się w to, żeby ukryć nieudolne działanie kierownika zespołu lądowania albo wadliwe systemy nawigacyjne – podsumował Edmund Klich w rozmowie w TVN24.