Nowe fakty! Maile Tuska do twórcy Amber Gold

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Wojciech Mucha

Dziennikarz, reporter i publicysta mediów związanych ze Strefą Wolnego Słowa (od 2011 r.).

Kontakt z autorem

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Informacje dotyczące działań aparatu państwowego w czasie rządów PO–PSL pokazują ogrom zaniechań w sprawie wyjaśniania afery Amber Gold. Na światło dzienne wychodzą nowe informacje pogrążające służby specjalne. Śmiało można postawić hipotezę, że ABW, której szefem był Krzysztof Bondaryk, kryła gigantyczną aferę, której jednym z bohaterów jest Michał Tusk, syn premiera Donalda Tuska.

– Nie boję się odpowiedzialności politycznej i biorę ją w 100 proc. na siebie za to, co dzieje się w kraju, bo oczywiście taka jest rola premiera w polskim rządzie. Od tej odpowiedzialności nie mam zamiaru się uchylać – mówił 30 sierpnia 2012 r. w Sejmie Donald Tusk. Podczas wystąpienia część pytań posłów dotyczących związków jego syna z przedsięwzięciem Marcina P. ówczesny premier nazwał „chwytami poniżej pasa”. Był on wówczas przeciwny powołaniu komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Dziś coraz bardziej czytelne stają się intencje, dlaczego Donald Tusk i posłowie PO zablokowali jej powołanie.

Michał Tusk pisze do Marcina P.

Z korespondencji mailowej, do której dotarł Michał Rachoń (TVP Info), wynika, że w 2011 r. Michał Tusk – będąc wówczas dziennikarzem trójmiejskiego dodatku „Gazety Wyborczej” – przekazywał szefowi Amber Gold m.in. informacje uzyskane – jak sam pisze – „nieoficjalnie od spółki GDN AS” (GDN Airport Services Sp z oo.): „Przygotowałem ostatnio analizę możliwości realizacji takiej siatki [chodzi o połączenia lotnicze – red.] kilkoma maszynami dla Portu Lotniczego w Gdańsku (non profit, takie hobby na dyżurach w „Gazecie”), mogę podesłać, może jakieś pomysły Pana zainteresują. Przy okazji, czy jest jakiś pomysł na Fokkery [małe samoloty pasażerskie – red.]? Podobno stoją w hangarze od kilku tygodni, a są w leasingu” – pisał Michał Tusk do Marcina P. 26 października 2011 r. ze swojej skrzynki mailowej znajdującej się na domenie Agory – właściciela „Gazety Wyborczej”.

Korespondencja Michała Tuska z Marcinem P. dotyczyła także organizacji lotów – syn premiera krytykował państwowego przewoźnika i radził, by P. przystąpił do rozmów: „Jest ogromna okazja do negocjacji z samorządem łódzkim i tamtejszym lotniskiem, bo o takie połączenie zabiegają od lat” – pisał syn premiera do szefa Amber Gold, podkreślając, że oni „czekają na waszą ofertę współpracy”.

Michał Tusk rozpoczął pracę na gdańskim lotnisku w kwietniu 2012 r. Będąc zatrudnionym w Porcie Lotniczym im. Lecha Wałęsy w Gdańsku, pracował jednocześnie dla OLT Express, co wzbudziło wiele wątpliwości. Łódzka prokuratura sprawdzała, czy w czasie współpracy z OLT Express syn premiera nie wykorzystywał poufnych, zdobytych wcześniej podczas pracy w porcie lotniczym informacji. Ostatecznie śledztwo w tej sprawie w marcu 2013 r. zostało umorzone.

Służby kryły aferę?

Z informacji ujawnionych przez „Gazetę Polską” wynika, że od momentu, gdy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajęła się sprawą Amber Gold, funkcjonariusze ABW praktycznie w ogóle nie wprowadzali zdobywanych w tej sprawie informacji do tajnej Bazy Wiedzy Operacyjnej (BWO) – systemu elektronicznego stworzonego do wymiany informacji między służbami.

Grzechów zaniechania ze strony służb jest znacznie więcej. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podsłuchiwała m.in. Marcina P. przez kilka tygodni, tymczasem ilość stenogramów w porównaniu z czasem trwania podsłuchów jest nieproporcjonalnie mała. Małgorzata Wassermann (PiS), przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold, na antenie Telewizji Republika ujawniła, że funkcjonariusz ABW, który robił stenogramy z podsłuchów, do stenogramów wpisywał to, co uznał za najważniejsze. – Chcemy mieć pełny zapis rozmów i dlatego będziemy wnioskować o przesłanie płyt, na których zarejestrowano podsłuchy – stwierdziła Małgorzata Wassermann.

Cichocki do przesłuchania

Do końca nie wiadomo, jaką rolę odegrał w sprawie Amber Gold Jacek Cichocki, ówczesny minister spraw wewnętrznych, który miał uprawnienia w zakresie koordynacji działalności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jego nazwisko pojawiło się w kontekście rozmów prowadzonych przez Emila Marata (b. dziennikarza, pijarowca Marcina P.) z szefem Amber Gold. – Emil Marat wielokrotnie sugerował mi także, że jest możliwość wykorzystania kontaktów pana Pawła Kunachowicza (warszawski prawnik, członek rady nadzorczej AG) z politykami co do załatwienia tej sprawy, czytaj Amber Gold – zeznał P. Pytany przez Wassermann, na kogo Marat się powoływał, P. odpowiedział, że „powoływał się na kogoś z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale nazwiska nie jestem w stanie podać”. Gdy Małgorzata Wassermann zapytała: „Czy powoływał się na pana Cichockiego?”, Marcin P. odpowiedział: „Być może tak”.
 

Materiał dotyczący nowych faktów w sprawie afery Amber Gold ukazał się w programie „Koniec systemu”, który jest emitowany w każdy wtorek o g. 21:30 na antenie Telewizji Republika – powtórki środa 11:20 oraz sobota 9:20. Archiwalne odcinki tego programu można obejrzeć na Facebooku na stronie Koniec systemu
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Kolejna ekshumacja ofiary katastrofy…

Kolejna ekshumacja ofiary katastrofy…

"Piękne i Bestia" - Jerzy Hoffman…

"Piękne i Bestia" - Jerzy Hoffman…

Rozbito grupę wyłudzającą samochody.…

Rozbito grupę wyłudzającą samochody.…

Wybuch gazu w budynku w Szczecinie

Wybuch gazu w budynku w Szczecinie

Była afera w Polsce, IBM uniknie kary

Była afera w Polsce, IBM uniknie kary

Skąd to narzekanie?! Minister ujawnia ile kasy, pójdzie na podwyżki w służbie zdrowia

Kurhan/SXC

W ciągu 4 lat sfinansowanie podwyżek dla tych osób, które dzisiaj niegodnie mało zarabiają, będzie kosztowało ok. 17 mld zł - powiedział dzisiaj w Senacie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, komentując skutki ustawy regulującej minimalne wynagrodzenia w zdrowiu.

W czwartek rano rozpoczęło się posiedzenie senackiej komisji zdrowia, na którym minister zdrowia przedstawia informację o trwającym proteście lekarzy rezydentów. To już kolejna informacja ministra na temat protestu - dwukrotnie zajmowała się tym komisja sejmowa, informację taką minister przedstawił także podczas obrad Sejmu.

Minister przypominał, że obowiązuje już ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych.

"Według naszych szacunków w ciągu 4 lat obowiązywania tej ustawy (...) finansowanie podwyżek dla tych osób, które po prostu dzisiaj niegodnie mało zarabiają, będzie kosztowało nas ok. 17 mld zł. To znaczy, że te podwyżki mają realne znaczenie" - ocenił.

Zwrócił też uwagę, że od 2015 r. realizowane są podwyżki dla pielęgniarek.

"Od 2015 r. realizujemy konsekwentnie podwyżki dla pielęgniarek, które dzisiaj zarabiają o 1200 zł więcej niż dwa lata temu. Realizujemy również podwyżki dla ratowników, którzy w tym roku dostaną 400 zł podwyżki, a w przyszłym dostaną kolejne 400 zł. I wreszcie (...) znacznie więcej środków niż dotychczas przeznaczamy również na rezydentury" - powiedział.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kolejna ekshumacja ofiary katastrofy smoleńskiej

Dziś rano przeprowadzono kolejną 45. ekshumację ofiary katastrofy smoleńskiej. Przeprowadzenie czynności potwierdziła Prokuratura Krajowa. Do końca roku planowanych jest jeszcze 12 ekshumacji.

Mogę potwierdzić przeprowadzenie ekshumacji. Ze względu na wolę rodziny nie ujawniamy żadnych szczegółów

- powiedziała rzeczniczka Prokuratury Krajowej prokurator Ewa Bialik.

W środę PK poinformowała, że pierwsza partia próbek pobranych podczas ekshumacji i sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej przekazana została do Instytutu Nauk Sądowych Irlandii Północnej (FSNI). Kilkumiesięczne badania prowadzone będą "pod kątem ujawnienia w nich ewentualnych pozostałości materiałów wybuchowych". To - jak wyjaśniła prokuratura - konsekwencja konieczności procesowego zweryfikowania jednej z wersji zdarzenia przyjętych w śledztwie.

Na początku kwietnia ubiegłego roku, śledztwo smoleńskie, od zlikwidowanej prokuratury wojskowej, przejęła Prokuratura Krajowa.

Już w czerwcu 2016 r. prokuratorzy poinformowali, że konieczne jest przeprowadzenie ekshumacji 83 ofiar katastrofy (wcześniej, w latach 2011-12, przeprowadzono dziewięć ekshumacji; cztery osoby zostały skremowane). Decyzję uzasadniano zarówno błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej, brakiem dokumentacji fotograficznej, jak i tym, że Rosja nie zgodziła się na przesłuchanie rosyjskich biegłych, którzy na miejscu przeprowadzali sekcję zwłok.

Do końca roku, zgodnie z planami prokuratury, ma zostać ekshumowanych jeszcze 12 osób. W 2018 r. - 26.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl