W czwartek w Sejmie parlamentarny zespół przeciwdziałaniu bezprawiu zajmuje się represjami wobec dziennikarzy. W posiedzeniu udział bierze m.in. dyrektor programowy Telewizji Republika Michał Rachoń, który przypomniał o działaniach wymierzonych w jego stację.
Dwa kroki od aresztu
Jak wskazał, szef Republiki, Tomasz Sakiewicz został niedawno ukarany grzywną w wysokości 3 tysięcy złotych za odmówienie udzielenia informacji na temat Zbigniewa Ziobro, gdyż są one chronione tajemnicą dziennikarską. Red. Rachoń zaznaczył, że nie chodzi tu o wysokość kary. Podkreślił, że zostanie ona zaskarżona, jeśli jednak to się nie uda, to kolejnym etapem będzie 30-dniowy areszt.
"To jest sytuacja w której jesteśmy w tej chwili. Prezes zarządu i redaktor naczelny największej telewizji informacyjnej w Polsce jest w tej chwili o dwa kroki od tego, żeby trafić na 30 dni do aresztu ze względu na to, że kryptodyktatura żąda od niego informacji, które w ocenie redaktora naczelnego naszej stacji są chronionym tajemnicą"
– podkreślił i zaznaczył, że mimo represji, dziennikarze stacji nie zdradzą swoich informatorów.
Nękanie Republiki
Red. Rachoń przytoczył też fragment raportu, dotyczącego fałszywych alarmów wymierzonych w Republikę. Przypomniał tym samym o zawiadomieniu z 13 maja na temat osoby rzekomo posiadającej materiały wybuchowe, która miała znajdować się w siedzibie stacji. Mówił też o innych zgłoszeniach, o których informował portal Niezalezna.pl - w tym o rzekomej osobie z pasem szahida w domu red. Rachonia i red. Katarzyny Gójskiej czy innej zmyślonej osobie, która chce popełnić samobójstwo w domu innego kluczowego pracownika stacji. Poinformował też jednak o dotąd nieznanym zgłoszeniu.
Red. Rachoń przytoczył pytanie, które skierowała wczoraj do stacji Komenda Policji w Drawsku Pomorskim. Dotyczyło zawiadomienia, które wpłynęło do tamtejszej stacji epidemiologiczno-sanitarnej 13 marca - a więc ponad miesiąc przed całą serią fałszywych alarmów. Zawiadomienie dotyczyło podłożenia ładunków wybuchowych na terenie TV Republiki w Warszawie.
Nie chodziło jednak tylko o siedzibę stacji, ale i w Wojskowym Instytucie Łączności w Zegrzu, Urzędu Miejskiego w Pucku oraz Automobilklubu w Monako.
"Ta seria działań ma na celu zastraszenie dziennikarzy Telewizji Republika. Ja chciałem z tego miejsca poinformować, że to się z całą pewnością nie uda. Dziennikarze Telewizji Republika będą nadal robić to, co robili. Będziemy zdobywać informacje, będziemy je ujawniać, będziemy publikować dokumenty i nie będziemy współpracować z nielegalną prokuraturą, nawet jeżeli będzie oznaczało to, że będą musieli nas wszystkich zamknąć. Trudno, będą musieli nas zamknąć"
– powiedział.