- Dym wydobywający się z baru w centrum szwajcarskiego kurortu narciarskiego zauważono o godz. 1.30 w nocy
- powiedział w czwartek wieczorem komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler.
Kilka sekund później świadek skontaktował się z centrum powiadamiania ratunkowego, aby zgłosić pożar. Natychmiast ogłoszono czerwony alarm, aby wezwać straż pożarną. Pierwsi funkcjonariusze policji i żandarmerii z okręgu Crans-Montana przybyli na miejsce zdarzenia o godzinie 1.32 w nocy i wkrótce otrzymali wsparcie innych służb ratunkowych.
Strażacy „szybko” ugasili pożar – zaznaczył Gisler. W nocy otwarto ośrodki recepcyjne, aby zagwarantować opiekę ofiarom pożaru, a o godz. 4.14 uruchomiono infolinię, aby zapewnić informacje i wsparcie poszkodowanym rodzinom. Wszyscy poszkodowani otrzymali pomoc krótko po godzinie 5. rano - wyjaśniły lokalne władze.
Dokładna przyczyna pożaru jest badana. Urzędnicy wskazali, że incydent był najprawdopodobniej przypadkowym pożarem, wykluczając akt terroryzmu. Niektóre relacje i raporty świadków sugerują, że pożar mógł wybuchnąć od iskier (np. zimnych ogni lub świec) dotykających łatwopalnego sufitu.
Prokurator generalna kantonu Valais, Beatrice Pilloud, poproszona podczas konferencji prasowej w czwartek wieczorem o skomentowanie relacji, odpowiedziała, że jest za wcześnie, aby ustalić, co dokładnie spowodowało katastrofę.
Pilloud dodała, że nie dokonano żadnych zatrzymań. Zaznaczyła, że wszczęto śledztwo w celu ustalenia przyczyny pożaru, ale nie dotyczy ono konkretnych osób.
Urzędnicy przyznali, że nie jest jeszcze jasne, ilu ludzi znajdowało się w barze w momencie wybuchu ognia. Świadkowie szacowali, że było tam około 200 osób. Prokurator zauważyła, że kwestia pojemności lokalu będzie przedmiotem śledztwa.
Ranni trafili do szpitali w całej Szwajcarii, m.in. w pobliskim Sion, Lozannie, Genewie i Zurychu. Wiele osób doznało ciężkich poparzeń. „Znaczna liczba” przypadków została sklasyfikowana jako „krytyczna” - ogłosił Mathias Reynard przewodniczący Rady Stanu kantonu Valais. Większość rannych to osoby poniżej 26. roku życia - podała stacja BBC.
Włoskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że 16 obywateli Włoch jest uznanych za zaginionych, a od 12 do 15 kolejnych Włochów zostało zlokalizowanych w szwajcarskich szpitalach, gdzie otoczono ich opieką. Wśród rannych są też obywatele Francji.
Reynard dodał, że na miejsce skierowano 42 karetki i 13 śmigłowców.
Władze kantonu Valais ogłosiły w czwartek stan wyjątkowy. Media przypomniały, że wcześniej w tym tygodniu ogłoszono zakaz korzystania z fajerwerków ze względu na zwiększone zagrożenie pożarowe.