Zgłoszenie o dramatycznym zdarzeniu wpłynęło do słowackiej Górskiej Służby Ratowniczej (HZS) jeszcze przed południem. Przypadkowy świadek, który znajdował się w pobliżu miejsca zdarzenia, zaalarmował ratowników o upadku człowieka na skalnym odcinku.
Z pierwszych, niezwykle niepokojących informacji przekazanych służbom wynikało, że poszkodowany mężczyzna po upadku z wysokości kilku metrów nie daje żadnych oznak życia. Sytuacja wymagała natychmiastowego działania i zaangażowania specjalistycznego sprzętu lotniczego, by zminimalizować czas dotarcia do ofiary.
Słowaccy ratownicy górscy niezwłocznie poprosili o wsparcie załogę śmigłowca medycznego. Maszyna zabrała na pokład dwóch doświadczonych goprowców z HZS, aby jak najszybciej dotrzeć w trudno dostępny, wysokogórski rejon pod szczytem Gerlacha.
Śmierć na miejscu i ewakuacja drugiego Polaka
Ze względu na strome ukształtowanie terenu, ratownicy musieli zostać opuszczeni na miejsce wypadku przy pomocy wyciągarki pokładowej. Niestety, po dotarciu do poszkodowanego 36-latka, ratownicy stwierdzili zgon polskiego turysty. Obrażenia odniesione w wyniku upadku na ostre, tatrzańskie skały okazały się na tyle poważne, że życia mężczyzny nie udało się uratować.
Ciało zmarłego turysty zostało następnie zabezpieczone i przetransportowane drogą powietrzną do Starego Smokowca, gdzie znajduje się główna siedziba słowackich ratowników w Tatrach Wysokich.
Niebezpieczna Batyżowiecka Próba pod najwyższym szczytem Tatr
Jak poinformowała HZS, na miejscu tragedii znajdowała się jeszcze jedna osoba. Był to 40-letni Polak, który po wypadku swojego towarzysza utknął w stromym, skalnym terenie i nie był w stanie samodzielnie kontynuować zejścia do doliny.
Mężczyzna został bezpiecznie wyprowadzony z trudnego obszaru przez ratowników, a następnie – podobnie jak ciało jego zmarłego kolegi – przetransportowany śmigłowcem do Starego Smokowca.
Batyżowiecka Próba, gdzie doszło do tragedii, to stromy próg skalny opadający do Doliny Batyżowieckiej. Jest to wymagająca droga, najczęściej wykorzystywana do zejścia z Gerlacha (2655 m n.p.m.). Należy przypomnieć, że najwyższy szczyt Tatr nie jest udostępniony znakowanym szlakiem turystycznym, a jego zdobywanie wymaga odpowiednich umiejętności taternickich lub opieki uprawnionego przewodnika górskiego.