Rosja zacieśnia więzi z państwami Afryki, a rozwój tego kontynentu stwarza nowe możliwości wysłania dyplomatów, oficerów wywiadu oraz agentów wpływu, którzy zostali wydaleni z innych krajów i nie mogą już przebywać na misjach w Europie lub szerzej na Zachodzie - oceniła estońska służba wywiadu zagranicznego.
„Moskwa stara się przekonać mieszkańców Afryki do własnych narracji i rozpowszechniać antyzachodnie hasła” – czytamy w tegorocznym raporcie Agencji Wywiadu Zagranicznego (VLA). W propagandzie tej Rosja przedstawiana jest jako „obrońca prawdziwie wielobiegunowego porządku świata i suwerenności, oferujący współpracę na zasadzie równego partnerstwa”, w przeciwieństwie do „neokolonialnych, niesprawiedliwych i protekcjonalnych" warunków, które stwarza Zachód.
Szorstka rosyjska soft power
Zwrócono przy tym uwagę, że oprócz tradycyjnej współpracy wojskowej, Moskwa jest coraz bardziej zainteresowana promowaniem swojej „miękkiej siły”, takiej jak edukacja i kultura. Przykładowo – podkreślono – fundacja Russkij Mir, promująca język rosyjski za granicą, rozszerzyła swoją działalność, otwierając nowe centra w Burundi i Ugandzie.
Ponadto coraz więcej afrykańskich studentów studiuje na rosyjskich uniwersytetach, a rosyjskie agencje państwowe zawarły porozumienia oraz uruchomiły programy edukacyjne skierowane do obywateli Czadu, Erytri, Dżibuti czy Gwinei. W 2025 r. na rosyjskich uczelniach zarejestrowanych było ok. 35 tys. studentów z Afryki. Z drugiej jednak strony – zaznaczono w raporcie – te „serdeczne stosunki” z krajami afrykańskimi zostały nadszarpnięte po tym jak część zagranicznych studentów w tym pochodzących z Zambii, Tanzanii, Gwinei, Kamerunu, Erytrei, czy Nigerii zostało zwerbowanych i wysłanych na front ukraiński, na śmierć. Niektóre rodziny nie otrzymały odszkodowań, a ambasady nie zostały poinformowane o ofiarach.
Estońskie służby poinformowały również, że Moskwa intensywnie przygotowuje się w tym roku do organizacji trzeciego szczytu Rosja-Afryka. Poprzednio to wydarzenie odbyło się w 2023 r. w Petersburgu oraz w 2019 r. w Soczi.
USA z misją w Nigerii
Informacje o ruchach Kremla zbiegły się z doniesieniami z Waszyngtonu, który zamierza wysłać do Nigerii 200 żołnierzy, którzy mają szkolić tamtejsze wojsko do walki z dżihadystami. Amerykańscy wojskowi mieliby dołączyć do stacjonujących tam swoich rodaków. Dodatkowe siły mają dotrzeć do tego kraju w nadchodzących tygodniach.
Amerykanie mają m.in. pomagać lokalnym siłom w wykorzystywaniu danych wywiadowczych i w koordynacji równoczesnych operacji powietrznych i piechoty - podał dziennik. Żołnierze USA nie będą brać udziału w walkach - przekazał rzecznik nigeryjskich sił zbrojnych gen. Samaila Uba. Dodał, że to Nigeria zwróciła się do USA z prośbą o przysłanie wsparcia.
Prezydent Trump wielokrotnie oskarżał ten zachodnioafrykański kraj o brak ochrony społeczności chrześcijańskich przed atakami dżihadystów, szczególnie na północnym zachodzie. 25 grudnia Waszyngton przeprowadził naloty na domniemane cele Państwa Islamskiego w Nigerii, która walczy z kilkoma grupami zbrojnymi w całym kraju.