Siły amerykańskie przeprowadziły w sobotę operację w stolicy Wenezueli, Caracas, i innych miastach w tym kraju oraz ujęły powiązanego z kartelami narkotykowymi wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro, jak również jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie w poniedziałek ma stanąć przed sądem w Nowym Jorku, m.in. pod zarzutem uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Reakcja Kolumbii
Jak poinformował w rozmowie z telewizją CNN minister obrony Kolumbii, Pedro Arnulfo Sanchez, do niedzielnego popołudnia kolumbijska armia zwiększyła liczebność posterunków w miejscach dużej aktywności paramilitarnych grup powiązanych z przemytem narkotyków, takich jak ELN i Tren de Aragua. Dodał, że głównym powodem wzmocnienia sił na granicy jest zmiana sytuacji politycznej w Wenezueli w następstwie zbrojnej interwencji USA.
Niezależny dziennik wenezuelski „El Nacional” odnotowując wzmocnienie posterunków wojskowych po stronie sąsiada przekazał, że od sobotniej interwencji USA granica Wenezueli z Kolumbią „pozostaje spokojna”.
„Jedyną widoczną różnicą jest przybycie na granicę licznych dziennikarzy zagranicznych, poszukujących informacji i opinii Wenezuelczyków na temat ujęcia Maduro, a także możliwej zmiany sytuacji w kraju”
– odnotował „El Nacional”.