Manfred Weber, szef Europejskiej Partii Ludowej, kilka dni temu na antenie niemieckiej telewizji ZDF mówił o potrzebie stworzenia europejskiej armii.
- Europa musi mieć siłę, by wyciągać wnioski ze swoich doświadczeń, także w kwestiach wojskowych - powiedział Weber.
Dodał, że jego zaniepokojenie oraz politycznych kolegów z innych państw jest możliwość dojścia do władzy prawicy.
- Podczas wizyty w greckim parlamencie, ktoś zapytał mnie - co się stanie, jeśli Niemcy zbudują największą armię lądową, a jednocześnie AfD będzie miała 25-30 procent? - mówił lider EPL.
Wskazał, że tego typu wątpliwości skłoniły go do większej przychylności wobec "zwiększonej integracji potencjału obronnego państw członkowskich UE".
- Mam nadzieję, że teraz mamy siłę (…) aby stworzyć Europę, której nie da się zniszczyć i która wspólnie przetrwa burze porządku światowego. (…) Teraz potrzebujemy takiego samego podejścia w kwestii wojskowej. Musimy przygotować się na scenariusze, w których Bardella zostanie prezydentem Francji, a Kaczyński powróci do władzy w Polsce
- stwierdził Manfred Weber.
"Europejski filar obrony"
Weber wielokrotnie opowiadał się jako zwolennik europejskiej armii. Na początku lutego zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym czytamy:
"Chcemy Europy, która jest w stanie chronić swoich obywateli i która buduje wspólną europejską obronę. Prawdziwy europejski rynek obronny, paneuropejskie projekty flagowe" - wskazał.
W ubiegłym roku, w wywiadzie dla Euractiv, Weber podkreślił, że Europie potrzebny jest "własny filar obronny w ramach NATO".
- Głęboko wierze w ten projekt jako długofalowy cel - ale zaczynamy od zera. Dlatego cieszę się, że już podjęliśmy wspólne kroki, na przykład powołując SAFE i tworząc dodatkowe możliwości dla państw członkowskich, by zaciągać długi - mówił w rozmowie z Euractiv.
Wskazał również wówczas na to, jak paneuropejskie programy zbrojeniowe mają tworzyć polityczny lewar w wielu państwa UE.
- Musimy zobowiązać państwa do udziału w paneuropejskich programach w ramach przyszłego unijnego budżetu. To ważne, bo w takiej sytuacji, jeśli we Francji wygra w przyszłości skrajnie prawicowy kandydat, to będzie on już tym programem związany i nie będzie mógł się z niego wycofać
- mówił w czerwcu 2025 r. Weber.