Były prezydent USA Donald Trump został w sobotę postrzelony w ucho podczas wiecu wyborczego w Butler w stanie Pensylwania. Zginęły dwie osoby, w tym zamachowiec, a dwie kolejne zostały poważnie ranne. Stan kandydata Republikanów jest dobry. Sobotni wiec miał być ostatnim wystąpieniem Trumpa przed rozpoczynającą się w poniedziałek w Milwaukee konwencją wyborczą Republikanów, na której zostanie oficjalnie wybrany kandydat partii na prezydenta.
Zaraz po niedoszłej tragedii narrację zmiękczyły wszystkie ośrodki, które wcześniej ostro nawoływały do zwalczania Trumpa. Kompilacja takich wypowiedzi krąży teraz w mediach społecznościowych.
Krótkie nagranie pokazał w Telewizji Republika Michał Rachoń:
‼️Dlaczego doszło do zamachu na Donalda Trumpa⁉️
— jachcy🇵🇱 (@jachcy) July 15, 2024
Sami posłuchajcie i poszukajcie podobieństw…‼️
⬇️🔁⬇️ #Jedziemy #TVRepublika #włączprawdę @RepublikaTV pic.twitter.com/dwVAeVVdmf
Tarczyński: Mogło dojść do otwartej wojny domowej w USA
Dominik Tarczyński, europoseł PiS, który był gościem programu Michała Rachonia podkreślił, że to "jeden z setek klipów" krążących po sieci.
- Zachowanie dziennikarzy amerykańskich przez bardzo długi czas było wprost zachęcające do zabójstwa Donalda Trumpa - powiedział Tarczyński.
Eurodeputowany podkreślił, że w sobotę w Butler stało się to, "o czym od pół roku mówili wszyscy, którzy są zatroskani o to, co dzieje się w USA".
Wskazał, że zadziałał mechanizm "najpierw chcą cię skancelować, potem cię atakują, oskarżają, próbują wsadzić do więzienia, to wszystko w przypadku Donalda Trumpa nie zadziałało, trzeba było pójść po ostateczne rozwiązanie, czyli mord polityczny, zamach".
- Wszyscy, którzy o tym mówili, byli nazywani spiskowcami itd. Stało się najgorsze. Sytuacja bardzo niebezpieczna, nie tylko z perspektywy USA, ale i świata. Jeżeli doszłoby do tego, że prezydent Trump zostałby zamordowany, wszyscy mówią o tym, że doszłoby do otwartej wojny domowej w USA, to przełożyłoby się na sytuację polityczną na świecie, pozwoliłoby na otwarcie kolejnych konfliktów lokalnych, które mogłyby doprowadzić do kryzysu globalnego
- ocenił w TV Republika Dominik Tarczyński.