Kiedy do Waszyngtonu przybył prezydent Andrzej Duda, miałem zaszczyt uczestniczyć w kilku spotkaniach z jego udziałem. Muszę przyznać, że wywarły one na mnie duże wrażenie. Spotkania odbyły się w siedzibie Klubu Prasy Krajowej (National Press Club), a ich organizatorem były Rada Atlantycka (Atlantic Council) i Ośrodek Analiz Polityki Europejskiej – CEPA (Center for European Policy Analysis).
W paszczy lewicy
Oba te think tanki to przyczółki zwolenników globalizacji. Ich przedstawiciele zazwyczaj mają mocno eurocentryczne nastawienie. W ich mniemaniu „zjednoczony świat”, w którym „nieważne są granice” i samostanowienie narodów, oznacza mniej wojen. Oczywiście taka wizja nigdy się nie ziściła, a ogrom nowych problemów będących skutkiem tego typu myślenia zupełnie nie zaprząta ekspertów tych instytucji. Z oboma organizacjami są blisko związani Anne Applebaum i jej niesławny mąż Radosław Sikorski. Kręci się tam również zaprzyjaźnione z nimi medialne popychadło Ed Lucas z „The Economist”.
Prezydent Duda wygłosił 15-minutowe przemówienie (fantastycznie przygotowane w języku angielskim) o roli Polski w systemie bezpieczeństwa światowego i Europy. Mówił o niezbędności NATO oraz sankcjach jako narzędziu ograniczania przemocy w relacjach międzynarodowych (szczególnie w wykonaniu Rosjan), a potem odpowiadał na pytania prowadzących lewacki poranny program informacyjny „Morning Joe” (amerykański odpowiednik „całej prawdy, całą dobę”, nadawany przez sieć MSNBC). Gospodarze programu, Joe Scarborough i Mika Brzeziński, to znane postaci amerykańskich mediów. Ludzie z dojściami do najwyższych kręgów w Waszyngtonie. Mika Brzeziński jest córką Zbigniewa Brzezińskiego, fatalnego politologa i doradcy drugiego najgorszego w historii prezydenta Ameryki, Jimmy’ego Cartera.
Pytania dotyczyły zarówno wewnętrznych spraw Ameryki, takich jak kampania prezydencka (z tego prezydent Duda zręcznie wybrnął, stwierdziwszy, że w tej kwestii nie żywi żadnych obaw, tak jak osoby niebędące obywatelami polskimi nie powinny martwić się o wewnętrzne sprawy Polski), jak i kryzysu związanego z uchodźcami. Polski prezydent dał do zrozumienia, że sposób, w jaki Bruksela zarządza kryzysem, jest fatalny i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa. Co istotne, zwrócił jednak uwagę, że Polska, mimo że nie jest krajem bogatym, nigdy nie odrzuci potrzebujących pomocy humanitarnej, choć jest oczywiste, że migranci bardziej niż Polską są zainteresowani Niemcami i krajami skandynawskimi.
Trybunał i Sąd Najwyższy
Nie obyło się – a jakże! – bez pytań o Trybunał Konstytucyjny. W tej ostatniej sprawie, wydaje mi się, odpowiedź prezydenta powinna być prostsza. Jako prawnik cytował on bowiem zapisy polskiej konstytucji i zagłębił się w szczegóły prawa, które poprzednia ekipa złamała, oraz opowiadał o rozwiązaniach przyjętej reformy. A wystarczyło powiedzieć, że Platforma Obywatelska po prostu zawłaszczyła Trybunał, czym sama udowodniła, że reforma jest konieczna. Dobrze się jednak stało, że Duda trafnie nawiązał do obecnej sytuacji w USA z wakatem w Sądzie Najwyższym po śmierci sędziego Scalii.
W rozwinięciu, moim zdaniem, najlepszego pytania, jakie padło ze strony zgromadzonej publiczności: jak bronić Polskę przed kłamstwami Anne Applebaum i jej popleczników pojawiającymi się w prasie? – prezydent bez ogródek stwierdził, że sposób relacjonowania sprawy Trybunału w mediach na Zachodzie jest stronniczy, a najlepszym remedium jest nie ustawać w mówieniu prawdy. Cóż, nie da się ukryć, że Duda zaskarbił sobie sympatię większości publiczności. Nie zmienia to oczywiście faktu, że wspomniani eksperci wymienionych think tanków nie zmienią swego niechętnego nastawienia do polskiego polityka. Na pewno nie zrobią tego ci bezkrytycznie zafascynowani przegraną, złodziejską, euroentuzjastyczną lewicą w Polsce (do której zaliczam także Platformę Obywatelską).
Wrażenie pozostanie
Po tym spotkaniu polski prezydent udał się na kolejne, tym razem w siedzibie Niemieckiej Fundacji Marshalla (German Marshall Fund). W południe zaś prezydent Duda uczestniczył w konferencji prasowej dla polskich mediów w historycznym budynku Hay Adams Hotel, znajdującym się vis à vis Białego Domu. Po konferencji spotkał się z grupą przedstawicieli Polonii amerykańskiej, studentów i młodych profesjonalistów. Spotkanie przebiegło w nieformalnej i kameralnej atmosferze swobodnej pogawędki. Rozmawiałem z uczestnikami tego spotkania, mówiącymi po polsku Amerykanami polskiego pochodzenia, którzy bez wyjątku byli oczarowani ciepłem i bezpośredniością prezydenta, szczerością odpowiedzi, jego wizją Polski i Polonii.
Ostatnim publicznym wydarzeniem dnia było spotkanie w Ambasadzie RP. Prezydent Duda podziękował wszystkim za obronę Polski, jej historii, dziedzictwa i kultury, tu w Stanach Zjednoczonych. Mówił o tym, jak Polska stara się upamiętniać wydarzenia ze swych trudnych dziejów – jak historia rodziny Ulmów, polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którym poświęcono otwarte niedawno muzeum. Na końcu rozmawiał z weteranami wojennymi, uczestnikami Powstania Warszawskiego, żołnierzami armii generała Andersa, uczestnikami bitwy o Monte Cassino. Padły poruszające słowa i znowu prezydent zdobył serca zgromadzonych swym ciepłem, bezpośredniością, otwartością, godnym zachowaniem i manierami. Opinie, jakie dało się słyszeć po spotkaniu, były bez wyjątku bardzo pozytywne. Sam byłem pod wielkim wrażeniem, szczególnie że wrażenia ze spotkań z poprzednikiem obecnego prezydenta nie były tak przychylne. To wspaniałe, że Polska znów ma prezydenta, z którego Polacy zarówno w kraju, jak i za granicą, mogą być dumni.