Powrót Bartłomieja Lemańskiego do siatkarskiej reprezentacji Polski
Lemański w reprezentacji Polski zadebiutował w 2017 roku. Mierzący 217 cm wzrostu środkowy miał być przyszłością kadry i jej kolejną gwiazdą, głównie ze względu na znakomite warunki fizyczne. W zespole się jednak nie zadomowił, w kolejnych latach występował sporadycznie, a jego ostatnią imprezą międzynarodową w biało-czerwonych barwach był Puchar Świata w 2019 roku.
Musiało minąć siedem lat, by ponownie dostał szansę na grę w kadrze.
- Jestem bardzo zadowolony, że po takiej przerwie udało mi się tego dokonać. Tym bardziej, że chyba niewiele jest takich przypadków, że się wraca po tak długiej przerwie i też w pewnym wieku, bo w tym roku przekroczyłem już magiczną trzydziestkę. Bardzo jestem z siebie zadowolony, z tego sezonu i jestem dumny, że znowu mogę reprezentować Polskę
- podkreślił Lemański.
Teraz ma za sobą znakomity sezon klubowy w barwach PGE GiEK Skry Bełchatów, w klasyfikacji najlepiej blokujących zawodników zajął drugie miejsce, jest też najlepiej punktującym środkowym w lidze.
- Na początku była nadzieja, potem wraz z upływem lat ona troszkę gasła. Ale doszedłem do takiego momentu, że zacząłem pracować nad sobą w różnych sferach, głównie nad swoją głową, bo dużo się tam działo. Zamieniłem tę nadzieję na myśl i wiarę w to, że jeśli będę pracował sam nad sobą i zrobię wszystko, co w mojej mocy, to nadzieja nie jest mi potrzebna, żeby wrócić, nawet jeśli nie do reprezentacji, to do swojego optymalnego poziomu. Chciałbym utrzymać co najmniej ten poziom, ale jeszcze nie spoczywam na laurach i tutaj na pewno się dużo nauczę i od trenera i od chłopaków dużo młodszych ode mnie - zauważył środkowy.
Przełom nastąpił, gdy rozpoczął pracę z psychologiem.
- Pierwszą styczność z psychologiem mieliśmy może dwa sezony temu. Ta praca różnie się układała, bo ja też na początku byłem sceptycznie do tego nastawiony, ale później to zaowocowało tym, jak ja postrzegam siebie jako zawodnika. Skupiliśmy się na takich elementach, które mi najbardziej przeszkadzały, bo to też nie jest tak, że jest złoty środek na chłodną głowę czy na granie pod presją. Skupiliśmy się na tym, co mi przeszkadza w grze i w treningu. To jest taki sam proces jak pójście na siłownię, bo w tydzień się tego nie wypracuje, trzeba pracować miesiącami
- zaznaczył siatkarz z Warszawy.
Zmiany mentalne i nie tylko
Przyznał jednocześnie, że zmiany zaszły u niego nie tylko pod względem mentalnym.
- Bardzo dużo się zmieniło. Jak miałem 20 lat, to czułem się trochę taki niezniszczalny, więc sobie nie żałowałem jakiegoś gorszego jedzenia. I to również skutkowało tym, nie wiem w ilu procentach, że miałem kontuzje. Z wiekiem wdrażałem jakieś małe zmiany w odżywianiu i regeneracji i od dłuższego czasu nic mi się takiego poważniejszego nie dzieje. Wiadomo, że są jakieś przeciążeniowe rzeczy, ale to jest w naszym zawodzie normalne. Ale też musiałem do tego dojrzeć, bo nie wiem, czy jest jakikolwiek dwudziestolatek, który faktycznie jest w stu procentach taki pilny w tym, co je - powiedział środkowy.
Siatkarz drużyny z Bełchatowa podkreślił, że dużą rolę w jego znakomitym sezonie odegrał rozgrywający jego zespołu Grzegorz Łomacz.
- Dużą, bardzo dużą. Jeszcze jak się jest środkowym, to już w ogóle, bo wszyscy wiemy, że Gregor lubi grać środkiem. To jest facet, który ma mnóstwo doświadczenia, reprezentacyjnego i klubowego. Bardzo dużo wyciąga dobrego z tych licznych sezonów, które rozegrał. Wyciąga najlepsze rzeczy od trenerów, z którymi pracował i wkłada to wszystko do swojego warsztatu. I on się bardzo mocno tym dzieli. Uważam też, że jako kapitan bardzo dobrze się sprawuje w drużynie, choćby przez to, że ma bardzo dobrze poukładane w głowie jak powinna wyglądać siatkówka, jak powinna wyglądać gra zespołowa i stara się to wdrażać
- zauważył Lemański.
Łomacz nie zakończył jeszcze oficjalnie kariery reprezentacyjnej, jednak w tym sezonie, podobnie jak w zeszłym, robi sobie przerwę od kadry. Lemański przyznał, że czułby się nieco pewniej na zgrupowaniu, gdyby obecny był na nim jego klubowy rozgrywający.
- Chciałbym powiedzieć, że nie, ale na pewno, bo długo się znamy. Ale nie chcę być zawodnikiem, który bazuje tylko na tym, że musi mieć konkretnego rozgrywającego, bo inaczej jest słabym siatkarzem. To nie ma sensu. Oczywiście bardzo dobrze mi się z nim gra, ale ja chciałbym uważać siebie za zawodnika, który jest na tyle elastyczny i dobry w tym, co robi, że nie potrzebuje mieć Grześka Łomacza, żeby grać dobrze - podkreślił środkowy.
Lemański znalazł się w szerokiej kadrze na 2026 rok, co oznacza, że może zagrać w Lidze Narodów i najważniejszej imprezie sezonu, czyli wrześniowych mistrzostwach Europy. Konkurencja na jego pozycji jest niezwykle silna, jednak 30-letni siatkarz wierzy, że wszystko jest możliwe.
- Myślę, że jakbym przyjechał tutaj z myślą, że nie mam szans, to równie dobrze mógłbym nie przyjeżdżać. Wierzę w to, że mam szansę, że mogę walczyć. To, że już byłem w reprezentacji, jest jakimś atutem, bo też to nie jest tak, że ja debiutuję w tym roku, po prostu debiutuję u trenera Grbicia. Chcę wykorzystać doświadczenie z tych turniejów międzynarodowych, na których już byłem - zapowiedział środkowy.
- Zdenerwowanie pojawia się mimo wszystko, ale to już głównie wynika z tego, że wiem, że są duże oczekiwania, ponieważ od lat reprezentacja zdobywa tyle medali, że wszyscy są głodni tych złotych i żeby było ich jak najwięcej. Z trenerem (Grbiciem - red.) nigdy nie pracowałem, jest mnóstwo młodych chłopaków, niektórych nazwisk szczerze mówiąc nawet nie znałem przed tym, jak zobaczyłem powołania. Dużo młodych nowych twarzy, więc na pewno to wynika też z takiej niewiedzy, jak to będzie wyglądać
- dodał.
Pochodzący z Warszawy zawodnik przyznał, że jeszcze nie rozmawiał z trenerem Nikolą Grbiciem na temat swojej roli w zespole w tym sezonie, musi się sam w nim odnaleźć.
- Swoją rolę muszę jeszcze odnaleźć, bo miałem dłuższą przerwę, ale debiutantem nie jestem. Nie ma też co patrzeć po jednym dobrym sezonie na zawodnika, bo wiele było takich przypadków, że ktoś wystrzelił w jednym sezonie, a potem jednak nie był w stanie tego utrzymać. Będę pracował nad tym, żeby to utrzymać. Konkurencja jest duża, mimo że się zwolniło miejsce, bo Hubera nie ma, to też nie jest tak, że my nie mamy zmienników. Kolejka na miejsce jest długa, więc na pewno to nie jest tak, że się nie da tej dziury załatać - podkreślił środkowy.
- Ja w ogóle jestem pod wrażeniem, co się dzieje od dłuższego czasu. Jak w zeszłym roku patrzyłem na powołanie Kuby Nowaka, chłopaka, którego nie znam, który był wyłoniony z pierwszej ligi, to byłem bardzo zaskoczony. Ale potem zobaczyłem jak gra i wygrywa mecze, zdobywa medale na takich dużych imprezach, no to myślę, że praca w Spale, z trenerem i z zawodnikami, którzy są najlepsi na świecie, naprawdę może przynieść dużo więcej niż lata grania w lidze. Są chłopaki, które są dobrym przykładem, że dwa miesiące w Spale mogą bardzo dużo dać - dodał.
Środkowy przyznał, że dałby wiele różnych rad młodszemu sobie, który debiutował w reprezentacji w 2017 roku.
- Ja miałem straszny chaos w głowie, więc radziłbym, żeby skupić się na pracy nad sobą, tak mentalnie, bo mamy zapewnioną pracę fizyczną, robimy siłownię, mamy wszystko w hali. W klubach w Polsce naprawdę mamy wszystko pod ręką, nie ma na co narzekać, ale brakuje tej indywidualnej pracy, którą każdy musi dodatkowo wdrożyć i w moim przypadku to była ta praca nad samym sobą i głową, żeby na początku zrozumieć parę rzeczy. I dopiero jak się zrozumie te parę rzeczy, to potem nad nimi pracować - zauważył zawodnik PGE GiEK Skry Bełchatów.
Wieloletnie doświadczenie
Lemański jest najstarszym siatkarzem w grupie, która 4 maja rozpoczęła pierwsze zgrupowanie reprezentacji w Spale. Doświadczeniem, które zebrał przez ostatnie lata swojej kariery, chce teraz dzielić się z młodszymi kolegami.
- Na pewno jakąś częścią mojej roli to jest właśnie dzielić się tym doświadczeniem z chłopakami. Mam nadzieję, że będę mógł się w ten sposób się im przysłużyć. Mogę służyć radą, mogę być dobrym kolegą, mogę rozmawiać z chłopakami jak ktoś potrzebuje. Jak ktoś będzie chciał, to może śmiało z tego czerpać - powiedział.
Jaką ma główną radę dla młodszych kolegów?
- Słuchać trenera, każdego słowa. No i czerpać ze wszystkiego, co tutaj jest, z każdej sekundy. Już nawet nie chodzi o same treningi, ale czerpać doświadczenie od swoich starszych kolegów.
Można się rozwijać tylko naprawdę trenując, przekraczając swoje granice. A żeby je przekraczać w sportach drużynowych, to trzeba trenować z lepszymi od siebie. I to jest miejsce, które na to pozwala. Nawet jeśli ktoś się nie załapie na granie, czy w Lidze Narodów czy w mistrzostwach Europy, to i tak bardzo dużo może wyciągnąć w ogóle wiedzy w dwa, trzy, cztery tygodnie dalej do swojej kariery. Moja rada to czerpać z każdej sekundy, nawet poza treningami - podkreślił Lemański.