Ryzyko zakażenia kibiców wirusem ebola podczas piłkarskich mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku jest niskie, choć zaostrzone kontrole i ograniczenia podróżnicze mogą utrudnić logistykę – ocenia dr Oliver Johnson z King's College London.
Wirus ebola zbiera śmiertelne żniwo
Epidemia we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, której reprezentacja zagra na mundialu doprowadziła do ok. 600 zachorowań i ponad 130 zgonów, co skłoniło WHO do ogłoszenia międzynarodowego stanu zagrożenia zdrowia publicznego.
USA zakazały wjazdu osobom, które w ostatnich 21 dniach przebywały w DR Konga, Ugandzie lub Sudanie Południowym. Reprezentacja DRK zmieniła przez to plan przygotowań i odwołała część zgrupowania. Drużyna ma dotrzeć do Houston 10 lub 11 czerwca.
Johnson podkreśla, że ebola nie przenosi się drogą powietrzną, a zakażenia wymagają bliskiego kontaktu z osobą poważnie chorą.
Ryzyko dla kibiców jest bardzo niskie, a ewentualne przypadki zostaną szybko wykryte
– powiedział w rozmowie z Reuters. Zwrócił jednak uwagę, że epidemia może wydłużyć kontrole na lotniskach i zwiększyć koszty organizacyjne.
USA już wprowadziły dodatkowe procedury dla podróżnych lądujących na lotnisku Waszyngton-Dulles, a służby zdrowia współpracują z FIFA i lokalnymi władzami. Johnson zaleca kibicom podstawowe środki ostrożności, takie jak higiena rąk i unikanie bliskiego kontaktu w przypadku złego samopoczucia.
Reprezentacja DRK rozpocznie mundial meczem z Portugalią w Houston, a następnie zagra z Kolumbią w Guadalajarze i Uzbekistanem w Atlancie. Turniej z udziałem 48 drużyn potrwa od 11 czerwca do 19 lipca.