Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Rezerwowi bohaterami! Legia wygrała z Wisłą. ZOBACZ ZDJĘCIA

W sobotni wieczór Legia Warszawa wreszcie przełamała fatalną serię i po 12 meczach bez zwycięstwa pokonała Wisłę Płock 2:1. Zespół trenera Marka Papszuna pokazał charakter, a bohaterami zostali debiutant Rafał Adamski oraz rezerwowi, którzy rozstrzygnęli derby Mazowsza w końcówce spotkania.

Autor:

Legia - Wisła 2:1

Legioniści na ligowe zwycięstwo czekali od 28 września, gdy pokonali Pogoń Szczecin 1:0. Później nie wygrali żadnego z 12 kolejnych meczów.

Początek kadencji trenera Marka Papszuna w Legii też nie był udany. Po zimowej przerwie jego zespół przegrał z Koroną Kielce 1:2, zremisował z Arką Gdynia 2:2 i z GKS Katowice 1:1. Dlatego Warszawianie wciąż znajdowali się w strefie spadkowej.

W drużynie Legii do długiej listy nieobecnych dołączyli Bartosz Kapustka i Serb Radovan Pankov, którzy pauzowali z powodu nadmiaru żółtych kartek. Kontuzjowani są natomiast Paweł Wszołek, Portugalczyk Ruben Vinagre i Kameruńczyk Jean-Pierre Nsame, który ostatni raz zagrał w sierpniu.

Wisła przerwę zimową spędziła jako lider ekstraklasy. Ostatnio „Nafciarze” byli jednak w dołku, gdyż przegrali z Piastem Gliwice 0:1 i Widzewem Łódź 0:2. Trener Mariusz Misiura w tych spotkaniach był zbulwersowany decyzjami sędziów. Optymizmem nie napawał też fakt, że Płocczanie nie wygrali żadnego z poprzednich ośmiu wyjazdowych meczów ekstraklasy.

Trudno było wskazać faworyta w sobotnich derbach Mazowsza, choć w sześciu poprzednich ligowych meczach między Legią a Wisłą Płock za każdym razem wygrywała drużyna pełniąca rolę gospodarza. Tak było również tym razem.

W Legii zadebiutował rumuński bramkarz Otto Hindrich oraz napastnik Rafał Adamski, pozyskany z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. W pierwszym składzie znalazł się także 18-letni obrońca Jan Leszczyński.

Skrzydłowy Legii Ermal Krasniqi w 23. min strzelił z ostrego kąta, piłka wypadła z rąk bramkarza Rafała Leszczyńskiego, co bezwzględnie wykorzystał Adamski, który strzelił gola w debiucie.

Następnie Mileta Rajović podał do wbiegającego w pole karne Wojciecha Urbańskiego, który oddał strzał głową, ale bramkarz Wisły tym razem spisał się bez zarzutów.

Po objęciu prowadzenia Legia cofnęła się, a piłkarze Wisły w pierwszej połowie nie byli w stanie stworzyć dobrych okazji.

Na początku drugiej połowy pomocnik Wisły Wiktor Nowak z bliska oddał celny strzał i po interwencji Hindricha piłka wyszła za linię końcową. Bramkarz Legii musiał się wykazać także po uderzeniu Łukasza Sekulskiego, gdy Wisła wywalczyła kolejny rzut rożny.

Czekający w polu karnym Nowak w 73. min otrzymał dośrodkowanie i strzałem głową wyrównał na 1:1. To chwilowo uciszyło kibiców gospodarzy.

Legia odniosła jednak upragnione zwycięstwo dzięki akcji dwóch rezerwowych. Arkadiusz Reca w 83. min dośrodkował, a Kacper Chodyna wolejem strzelił gola na 2:1.

Po sobotnim meczu Wisła ma 33 pkt i zajmuje czwarte miejsce w ekstraklasie. Natomiast Legia z dorobkiem 24 pkt awansowała na 15. lokatę, tuż nad strefę spadkową.

Papszun: "Jestem szczęśliwy" 

- Jestem szczęśliwy, że przełamaliśmy tą fatalną passę i wygraliśmy. Gratulacje dla piłkarzy, sztabu i całej społeczności kibiców, którzy w nas wierzą i cały mecz nas dopingowali. To na pewno nam bardzo pomogło. Nie był to dla nas łatwy mecz. Przy takiej sytuacji w tabeli i długiej serii bez zwycięstwa nie jest łatwo się podnieść

– podkreślił trener piłkarzy Legii Marek Papszun na konferencji prasowej.

- W końcu przełamaliśmy się i zdobyliśmy cenne trzy punkty. Wierzę, że to będzie takie odbicie, które da nam lepszą grę w kolejnych meczach. Musimy dalej pracować. To, że się nie poddaliśmy zostało nagrodzone i to jest najbardziej pocieszające - kontynuował.

W sobotę w Legii zadebiutował napastnik Rafał Adamski, pozyskany niedawno z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Po jego golu gospodarze objęli prowadzenie.

- Gratuluję Rafałowi. Zdobył bramkę w debiucie. To był udany dla niego mecz. Dał z siebie naprawdę dużo i wytrzymał spotkanie pod względem fizycznym. Ekstraklasa jest bardziej wymagająca od 1. ligi. Po zakupie napastnika możemy manewrować ustawieniami w zależności od wyniku i przeciwnika. To nasz atut

– oświadczył szkoleniowiec.

- W czasie meczu nie przeżywam mocno zdobycia lub utraty bramki. Muszę pomagać drużynie, zarządzać taktyką i zmianami. Wierzę w ten zespół, choć ciągle mamy po górkę. Skład jest inny w każdym spotkaniu, ale pokonujemy te trudności. Nasza praca została nagrodzona. Byłem spokojny. Nie gramy jeszcze tak, jakbyśmy chcieli, ale najważniejsze są trzy punkty - przekazał Papszun.

W pierwszym składzie Legii znalazł się 18-letni obrońca Jan Leszczyński, który został zmieniony w przerwie. Zastąpił go Steve Kapuadi.

- Widać było, że debiut był dla niego trudny. Stąd ta zmiana. Ale ja wierzę w tego chłopaka - nadmienił trener.

- Nie było łatwo podjąć tę decyzję. Zapadła dzień przed meczem. Tobiasz nie bronił źle, natomiast te sytuacje, które miał przeciwnik, najczęściej kończyły się bramką. Wspólnie ze sztabem szukamy innych rozwiązań personalnych. Rywalizacja jest mocna na tej pozycji - oznajmił.

- Cieszę się, że widzę dookoła uśmiechniętych ludzi. Nie tylko piłkarzy i sztab, ale także pracowników klubu, którzy przeżywają mecze. Kibicowska społeczność jest olbrzymia. Zainteresowanie jest ogromne - powiedział Papszun.

- To dopiero początek drogi. Liga jest bardzo wyrównana. Widzimy, jakie są wyniki. Nie jest łatwo wygrywać w polskiej lidze. W każdy mecz trzeba włożyć sporo wysiłku - dodał.

Wisła Płock w sobotę poniosła trzecią porażkę z rzędu. Wcześniej uległa Piastowi Gliwice 0:1 i Widzewowi Łódź 0:2.

- Gratuluję Legii i trenerowi Papszunowi. Zagraliśmy odważnie na trudnym terenie. Prowadziliśmy grę na połowie przeciwnika. Jestem szczęśliwy i dumny z tego, że mogę być częścią tej drużyny. Dziękuję kibicom, którzy z nami przyjechali. Rafał Leszczyński w szatni przeprosił i wziął tę porażkę na siebie. Błędy zdarzają się każdemu. Nasz bramkarz wielokrotnie nas ratował - powiedział trener Mariusz Misiura.

- Musimy jeszcze lepiej bronić i być bardziej zdeterminowani. Ta liga jest niesamowicie wyrównana. Mecze są na styku. Myślę, że nie powinniśmy przegrać z Legią. Patrząc na to, gdzie byliśmy półtora roku temu i gdzie jesteśmy teraz, to czuję dumę - podsumował szkoleniowiec Wisły.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane