Ćwierćfinałowy rewanż Ligi Mistrzów między Atletico Madryt a Barceloną dostarczył ogromnych emocji, lecz mimo zwycięstwa 2:1 to nie Katalończycy, a drużyna Diego Simeone awansowała do półfinału. Hiszpańskie media zgodnie podkreślały, że Atletico „cierpiało i podnosiło się”, a Barcelona – choć walczyła do końca – zapłaciła za straty z pierwszego meczu, przegranego na Camp Nou 0:2.
Barca wygrała, ale odpadła z Ligi Mistrzów
Spotkanie na Metropolitano rozpoczęło się idealnie dla gości. Już w piątej minucie Ferran Torres uruchomił Lamine’a Yamala, który wykorzystał błąd Clementa Lengleta i pokonał Juana Musso. W 24. minucie Dani Olmo asystował przy trafieniu Torresa na 2:0, dając Barcelonie realną nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu. Atletico odpowiedziało jednak szybko – Marcos Llorente dośrodkował do Ademoli Lookmana, który zdobył bramkę kontaktową.
Po przerwie Barcelona nadal naciskała, lecz jej plany zniweczyła czerwona kartka dla Erica Garcii. Mimo gry w osłabieniu zespół Hansiego Flicka stworzył kilka okazji, jednak nie zdołał zdobyć gola na wagę awansu. Robert Lewandowski pojawił się na boisku w 68. minucie, lecz – jak oceniono w „Sporcie” – jego wejście „niewiele wniosło”. Wojciech Szczęsny cały mecz spędził na ławce.
Byliśmy lepsi i trzeba docenić to, jak graliśmy
– podkreślał Flick, dodając, że drużyna „zrobiła wszystko, co mogła”. Media katalońskie pisały o „okrutnych detalach”, które oddzieliły Barcelonę od półfinału, zaś madryckie tytuły chwaliły „heroiczne Atletico”.
Rywalem „Los Colchoneros” w półfinale będzie Arsenal lub Sporting. Atletico wraca do najlepszej czwórki Champions League po raz pierwszy od sezonu 2016/17.