Chwalińska robi furorę na kortach Rolanda Garrosa. Do Paryża przyjechała jako 114. zawodniczka rankingu WTA i musiała zaczynać od kwalifikacji. Przeszła je bez potknięcia, a w turnieju głównym wyeliminowała kolejno: mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, Belgijkę Elise Mertens, Greczynkę Marię Sakkari oraz Francuzkę Diane Parry. W ten sposób 24‑letnia Polka zameldowała się w ćwierćfinale wielkoszlemowej imprezy – największym sukcesie w swojej karierze.
Maja Chwalińska zachwyca
Chwalińska wyróżnia się stylem, który kontrastuje z dominującą dziś siłą i dynamiką. Jej atuty to spryt, technika, świetne czytanie gry i umiejętność wyprowadzania rywalek z równowagi. Michał Przysiężny, były reprezentant Polski, widzi w jej grze podobieństwa do Patty Schnyder – leworęcznej Szwajcarki, która dzięki technice i urozmaiconym uderzeniom dotarła do siódmego miejsca w rankingu WTA.
Maja przypomina mi Schnyder. Jest spokojna, trzyma piłkę w korcie, gra swoje topspiny i nie reaguje nerwowo na pojedyncze akcje rywalek
– podkreśla Przysiężny.
Już sam ćwierćfinał zapewni Chwalińskiej awans w okolice top 50. To sytuacja podobna do tej, jaką przeżywała Magda Linette po półfinale Australian Open w 2023 roku. Przysiężny podkreśla jednak, że taki wynik nie jest przypadkiem.
Do ćwierćfinału Rolanda Garrosa nie trafia się przypadkiem. Maja ma umiejętności, by na stałe znaleźć się wśród najlepszych
– ocenia.
W walce o półfinał Chwalińska zmierzy się z 27‑letnią Anną Kalinską. Rosjanka będzie faworytką, ale Polka rozegrała dotąd krótkie mecze i straciła tylko jednego seta. "Zmęczenie nie będzie problemem. Maja grała krótko, a adrenalina zrobi swoje. Kalinska jest w jej zasięgu" – uważa Przysiężny.