Pia Skrzyszowska rozpoczęła sezon halowy od mocnego akcentu. W Łodzi wygrała bieg na 60 metrów podczas mityngu Orlen Cup... i to nie w swojej koronnej konkurencji. Rekordzistka Polski na 60 metró przez płotki podkreśliła po starcie, że wynik potwierdza jej wysoką dyspozycję.
Pia Skrzyszowska wygrała sprint w Łodzi
Szybkość już jest, teraz trzeba połączyć ją z płotkami. Nie obawiam się o swoją formę
– zaznaczyła.
Pia Skrzyszowska najlepsza na 60 metrów podczas Orlen Cup w Łodzi, ale tym razem... nie przez płotki 😎
— TVP SPORT (@sport_tvppl) January 25, 2026
Więcej 👉 https://t.co/Wr69pRQqQF pic.twitter.com/KbvwBXqTej
Dla 24‑letniej zawodniczki oraz większości reprezentantów Polski niedzielne zawody w łódzkiej Atlas Arenie były pierwszym oficjalnym sprawdzianem w sezonie halowym, którego kulminacją będą marcowe mistrzostwa świata w Toruniu (20–22 marca).
To chyba najlepszy początek, jaki mogłam mieć w sezonie, w którym czeka nas tak ważna impreza w Polsce. Pokazałam, że mogę być również dobrą sprinterką, ale to już koniec – w kolejnych startach będę biegać przez płotki
– podkreśliła medalistka mistrzostw świata i Europy.
Decyzja podjęta w ostatniej chwili
Skrzyszowska wyjaśniła, że wybór biegu płaskiego wynikał z wczesnego terminu zawodów oraz krótkiego czasu na aklimatyzację po powrocie ze zgrupowania w RPA.
Początkowo mieliśmy odpuścić ten mityng, ale po namyśle z trenerem żałowaliśmy rezygnacji ze startu przed polską publicznością. Poszliśmy więc na kompromis i wybraliśmy płaską „60”, żeby bez presji wejść w sezon. Dopiero w piątek wróciliśmy do kraju i nie byłam pewna, jak się będę czuła po obozie i długim locie. Na szczęście zregenerowałam się odpowiednio
– tłumaczyła.
Triumf w czasie 7,18 s szczególnie ją ucieszył, bo był to pierwszy od czterech lat start na 60 m bez płotków. Jej rekord życiowy – 7,12 – wciąż ustępuje w Polsce jedynie wynikowi Ewy Swobody (6,98). Skrzyszowska nie ukrywa, że w docelowej imprezie sezonu stać ją na walkę o medal, choć podkreśla, że chce budować dyspozycję stopniowo.