Dla Knicks to trzeci tytuł w historii – poprzednie zdobyli w 1970 i 1973 roku. Na występ w wielkim finale czekali od 1999 roku, gdy ulegli… Spurs. Teraz role się odwróciły. Bohaterem decydującego meczu był Jalen Brunson, autor aż 45 punktów.
New York Knicks z Sochanem mistrzami NBA
Nie mam słów. To wszystko, o czym marzyłem. Gdy wszyscy nas skreślają, my znajdujemy sposób, by wygrać
– mówił lider Knicks.
29‑letni rozgrywający był kluczową postacią całej serii, a jego występ w piątym meczu – niemal połowa dorobku drużyny – przypieczętował mistrzostwo.
Knicks, którzy w poprzednim spotkaniu odrobili 29 punktów straty, tym razem również musieli gonić wynik. Spurs dominowali przez większość meczu – prowadzili m.in. 28:13, 53:41, 68:53 i 83:73.
Nie wiem, z czego to wynika, ale dla nas mecz często zaczyna się pół godziny później
– żartował Brunson.
Spurs zapisali się w statystykach jako pierwsza drużyna od 30 lat, która w każdej finałowej pierwszej kwarcie prowadziła różnicą co najmniej 10 punktów. Ale to nie wystarczyło. W końcówce Knicks uszczelnili obronę, a Spurs – wraz z opadającym z sił Victorem Wembanyamą – zaczęli gasnąć. Francuz zakończył mecz z 19 punktami, 14 zbiórkami i 5 asystami, lecz w decydujących akcjach pudłował.
Jeremy Sochan pojawił się na parkiecie w końcówce meczu, by odciąć Wembanyamę od podania. To symboliczna, ale ważna chwila – 23‑latek został pierwszym Polakiem z mistrzowskim pierścieniem NBA. Sochan rozpoczął karierę w Spurs, którzy wybrali go z numerem 9 w drafcie 2022. Jeszcze w tym sezonie był ich zawodnikiem, zanim w lutym rozwiązał kontrakt i trafił do Knicks. Dotąd jedynym Polakiem w finale NBA był Marcin Gortat (2009, Orlando Magic), ale jego drużyna przegrała z Lakers.